Pamięć Żołnierzy Wyklętych
Śmierć „Smiersza”
Na moje „ruki w wierch! – my polskije partizany!” – rzucił kieliszek na ziemię i porwał za leżącą przed nim PPSz
Przeczytaj na rp.pl
Pamięć Żołnierzy WyklętychPrzeciw nowej okupacji wybuchło w 1945 roku na ziemiach polskich prawdziwe powstanie antykomunistyczne. Rozprawiano się z funkcjonariuszami narzuconych siłą władz, ich konfidentami oraz sowieckimi nadzorcami. Oto relacja por. Zygmunta Błażejewicza „Zygmunta" z zamachu wykonanego przez sekcję specjalną Obwodu AK-AKO Bielsk Podlaski na powiatowego szefa Śmierszu, st. lejt. Aleksandra Dokszyna:
O przybyciu komendanta [MO] Zielińskiego, milicjanta z sąsiedniego posterunku [faktycznie pracownika UBP] i st. lejt. Dokszyna do mieszkania sołtysów (oboje zginęli w akcji) zostaliśmy powiadomieni przez kpr. rez. „Juranda" z siatki w Boćkach. Przed drzwiami domostwa gospodarz z sąsiedniej wsi zaprzęgał konia. – „Piją w środku" [poinformował nas]. Zostawiłem „Łupaszkowców" na ubezpieczeniu i sam z ppor. „Ostoją" i „Jurandem" wszedłem do środka. St. lejt. Dokszyn podnosił kieliszek z wódką do ust. Na moje „ruki w wierch! – my polskije partizany!" – rzucił kieliszek na ziemię i porwał za leżącą przed nim PPSz. Na nieszczęście lampa stojąca na stole zgasła. Strzelaliśmy długo na oślep. Zieliński padł na miejscu. Milicjant [pracownik UBP] umknął do sąsiedniej izby, zostawiając przy nas PPSz (został rozstrzelany). We wszytej na piersiach st. lejt. Dokszyna legitymacji „Smiersz" były trzy dziury z mego PPS. „Ostoja" strzelał z półmauzerówki Bergmanna [MP-43]. W legitymacji było zaznaczone, że [Dokszyn] może aresztować [także czerwonoarmistów] do stopnia pułkownika włącznie. W skórzanej torbie były nazwiska i pseudonimy szpicli.
Całą relację uczestnika akcji na st. lejt. Dokszyna publikujemy w nr. 2 cyklu „Żołnierze Wyklęci 1943 – 1963".















