Zatrudnienie
Studia nie przygotowują nauczycieli
Pedagodzy pójdą na obowiązkowe staże do szkół. Rząd chce, aby po ich zakończeniu wszyscy musieli zdawać państwowe egzaminy nauczycielskie
Przyszły nauczyciel będzie studiował na przeznaczonym dla siebie kierunku studiów, np. przyrodzie. Władze uczelni mogą tworzyć fakultety kształcące tylko kadry nauczycielskie. Takie rozwiązania przewiduje nowelizacja rozporządzenia dotyczącego standardów kształcenia nauczycieli, nad którą pracuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Projekt trafi wkrótce do konsultacji społecznych.
Więcej praktyki
Teraz studenci, np. matematyki czy polonistyki, mogą dopiero po kilku latach nauki wybrać specjalizację nauczycielską. Zdaniem autorów projektu to złe rozwiązanie, bo w trakcie kształcenia przyszli pedagodzy zdobywają dużą wiedzę teoretyczną, ale nie mają praktyki potrzebnej do pracy w szkole. Dlatego później nie potrafią zmierzyć się z realnymi wyzwaniami, jak np. kierowanie klasą.
– Na kierunkach i specjalizacjach nauczycielskich położymy nacisk na praktykę, gdyż uczelnie wyższe zaniedbują ją. W rezultacie przychodzą uczyć absolwenci, którzy nie mieli kontaktu ze szkołą i nie potrafią przekazywać wiedzy – mówi Zbigniew Marciniak, podsekretarz stanu w MNiSW.
Rozporządzenie na nowo ukształtuje program studiów dla przyszłych pedagogów. Będą oni zdobywali jednocześnie wiedzę merytoryczną oraz psychologiczną i sprawdzali ją na praktykach. Ich odbycie będzie warunkiem zaliczenia studiów. Co więcej, zajęcia z przyszłymi pedagogami będą mieli nauczyciele praktycy, którzy pokażą studentom, jak radzić sobie z realnymi problemami dzieci i młodzieży.
– Prowadzenie takiej polityki zatrudnienia ułatwi szkołom nowela ustawy o szkolnictwie wyższym, nad którą pracuje właśnie Sejm. Pozwala ona uczelniom zaliczyć do minimum kadrowego (potrzebnego do prowadzenia kierunku studiów) zamiast doktora dwóch magistrów – tłumaczy Marciniak.
Zmiany w systemie kształcenia popierają związkowcy. – Nauczyciele muszą odbywać przynajmniej roczny staż już na studiach – mówi Wojciech Jaranowski z NSZZ „Solidarność".
Podczas prac zespołu ds. zmian w statusie zawodowym nauczycieli, który pracuje przy Ministerstwie Edukacji Narodowej, przedstawiciel Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zaproponował jeszcze większą zmianę w systemie kształcenia przyszłych pedagogów.
Egzamin po stażu
– Trzeba wprowadzić system państwowych egzaminów nauczycielskich sprawdzających wiedzę kierunkową oraz umiejętności praktyczne. Każdy stażysta, który zdawałby egzamin i uzyskał pozytywny wynik, dostałby prawo wykonywania zawodu – mówi Michał Miąskiewicz z Kancelarii Premiera. – Taki system jest niezbędny, bo nauczycielami zostają teraz nieprzygotowani absolwenci masowych studiów pedagogicznych, na których poziom nauczania jest niski – dodaje.
Państwowym egzaminom nauczycielskim sprzeciwia się „Solidarność". – Utrudnią one dostęp do zawodu. Jeśli do szkoły mają trafiać najlepsi absolwenci studiów, władze powinny uatrakcyjnić ten zawód, podnosząc pensję. Dopiero później można przeprowadzać selekcję – mówi Jaranowski.
etap legislacyjny uzgodnienia wewnątrz- resortowe
Krzysztof Baszczyński wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego
Propozycja, którą przygotowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, to krok w dobrym kierunku. Przyszły nauczyciel musi zdobywać przede wszystkim praktyczne umiejętności na stażach. Tymczasem szkoły wyższe, dostając autonomię, zupełnie zaniedbały ten obszar nauczania i nie wymagają od swoich studentów uczęszczania na praktyki w szkołach. Twierdzą, że brakuje im na to pieniędzy. Normą staje się, że do szkoły przychodzą pedagodzy, którzy nie znają w ogóle metod nauczania. Teraz powstaje więc pytanie, kto zapłaci za studenckie staże w palcówkach, kiedy nowe rozwiązania wejdą w życie.















