Publicystyka
Znak nie lubił Wyszyńskiego
Książka Graczyka potwierdza, że środowisko "Tygodnika Powszechnego" ostro, czasem ponad miarę ostro, krytykowało prymasa Wyszyńskiego i nie miało najlepszego zdania o jego formacie intelektualnym – pisze publicystka "Rzeczpospolitej"
Przeczytaj fragment książki Romana Graczyka o "grze z prymasem Wyszyńskim" Książka Romana Graczyka "Cena przetrwania? SB wobec "Tygodnika Powszechnego"" wywołała dyskusję dotyczącą zakresu współpracy tego środowiska z bezpieką. Dla mnie jednak jest interesująca z jeszcze jednego powodu. Otóż autor potwierdza w niej, że środowisko Znaku – którego częścią był "Tygodnik Powszechny" – było o wiele bardziej krytyczne wobec prymasa Stefana Wyszyńskiego, niż gotowi są dziś to przyznać jego dawni przedstawiciele.
O bardzo niechętnym stosunku środowiska do prymasa pisał w "Dziennikach" Stefan Kisielewski. Po jednej z wizyt w redakcji "TP" zanotował, że mówią tu o prymasie (w tym kontekście wymienia nazwisko Tadeusza Żychiewicza) "dosłownie ostatnimi słowami". I nie była to jedyna notatka felietonisty "TP" na ten temat. Potwierdzenie obserwacji Kisiela można znaleźć w innych dokumentach epoki – niewydanym wciąż w całości dzienniku Jerzego Zawieyskiego i "Pro memoria" kard. Wyszyńskiego.
Te informacje uzupełniają materiały SB, a konkretnie donosy pisane przez pracowników "TP", które cytuje Graczyk. Przytoczę tylko jeden fragment donosu Sabiny Kaczmarskiej, pseudonim Targońska:
"W redakcji "TP" z dużym oburzeniem mówi się o postawie kard. Wyszyńskiego wobec zmarłego (chodzi o Jerzego Zawieyskiego – przyp. e.cz.). Nie wziął on udziału w uroczystościach pogrzebowych (prymas odprawił w jego intencji mszę w kościele przy Piwnej, ale nie był na pogrzebie w Laskach – przyp. e.cz.), a proszącym go o tę przysługę wobec zmarłego (zdaje się Stommie) odpowiedział "nie mam czasu". Żychiewicz i o. Kasznica (...) wprost lżyli Wyszyńskiego. Żychiewicz stwierdził, że "postępki" Wyszyńskiego należałoby skrupulatnie spisać i przy okazji "rzucić mu nimi w twarz"".
Cytatów mniej lub bardziej ostrych jest w książce więcej. Graczyk konkluduje: "(...) dokumenty te pokazują znacznie silniejszy antagonizm na linii "Tygodnik" – kardynał Wyszyński (a w konsekwencji także pewien spór z Wojtyłą, od którego "Tygodnik" oczekiwał zdystansowania się od Prymasa) czy też większą głębokość podziału na tzw. Kościół otwarty i tzw. Kościół zamknięty, niż się o tym po latach pisało w kręgu "Tygodnika"".
Prymasa i środowisko Znaku różniło wiele. Opisowi tych relacji poświęciłam w swojej książce "Kardynał Wyszyński" cały rozdział. Różnice dotyczyły przede wszystkim stosunku do Soboru Watykańskiego II, poglądów na wolność dyskusji w Kościele oraz pobożność ludową. Środowisko Znaku krytykowało prymasa za styl rządzenia Kościołem, autorytaryzm, ale obarczało także winą za napięcie w relacjach państwo – Kościół. Nie miało też najlepszego zdania o formacie intelektualnym Wyszyńskiego. O prymasie, jak wynika z różnych źródeł, wyrażano się ostro, czasem ponad miarę ostro.
Oczywiście, nie odmawiam środowisku Znaku prawa do posiadania i wyrażania własnych poglądów. Także do niezgadzania się z linią prymasa Wyszyńskiego czy krytykowania jego stylu rządzenia (prymas, w istocie, był autorytarny), biorąc nawet pod uwagę sytuację polityczną, w jakiej wówczas działał Kościół.
Chodzi wyłącznie o to, aby za tamte oceny i opinie wyrażający je wzięli pełną odpowiedzialność. Aby nie próbowali tych słów i ocen bagatelizować. A tak właśnie się dzieje dzisiaj, choćby w niedawnym wywiadzie, jakiego udzielił "Gazecie Wyborczej" Krzysztof Kozłowski, były wicenaczelny "TP". "Podobno destruowaliście autorytet prymasa Wyszyńskiego" – pyta w "GW" Paweł Smoleński. "Aprobującym stosunkiem do Soboru Watykańskiego II? Bzdura. Mieliśmy niekiedy inne zdanie niż prymas" – odpowiada Kozłowski.















