REKLAMA

Narciarskie MŚ Oslo 2011

Wyczyn jest tylko dla zdrowych

Krzysztof Rawa 03-03-2011, ostatnia aktualizacja 03-03-2011 02:10
Prof. dr hab. med. Kazimierz Roszkowski-Śliż jest kierownikiem III Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy  i Chorób Płuc w Warszawie, konsultantem krajowym
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Prof. dr hab. med. Kazimierz Roszkowski-Śliż jest kierownikiem III Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, konsultantem krajowym

Profesor Kazimierz Roszkowski-Śliż, specjalista chorób płuc w rozmowie z "Rz" mówi o sporcie, astmie i medycynie

Rz: Zgadza się pan z opinią doktora Jarosława Krzywańskiego z komisji medycznej PKOl, że chorzy na astmę sportowcy, którzy w ramach tzw. wyłączeń terapeutycznych biorą leki z listy dopingowej, tylko wyrównują swe szanse startu ze zdrowymi?

Prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż: Uważam, że tacy sportowcy są uprzywilejowani.

W konkretnym przypadku astmy wysiłkowej biegaczy narciarskich są nawet uprzywilejowani podwójnie.

Dlaczego?

Dla zdrowego narciarza wysiłek fizyczny i zimne powietrze to są czynniki, które też wywołują skurcz oskrzeli – to stan fizjologiczny. Stan astmatyka, który startuje do biegu narciarskiego, jest zbliżony do stanu człowieka zdrowego – nie ma wysiłku, nie ma skurczu, ale skoro taka osoba przyjmuje działający 12 godzin lek beta2-mimetyczny, to odczuwa dwa działania ważne dla wyniku biegu. Pierwszym jest zwiększenie już na starcie pojemności życiowej płuc – tak samo zwiększyłaby się ta pojemność u człowieka zdrowego biorącego lek. Druga sprawa to długotrwała ochrona organizmu przed czynnikami, które fizjologicznie powodują skurcz oskrzeli, zimnem i wysiłkiem – tej ochrony zdrowa osoba nie ma.

Dr Krzywański w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej" twierdzi, że u zdrowej osoby przyjmującej dawkę beta2-mimetyku oskrzela rozszerzą się zaledwie o 2–3 procent, u chorych nawet o 20 procent...

Być może pan doktor zapomniał o prawie fizycznym, które nazywa się prawem Laplace'a. Zgodnie z nim przepływ powietrza zwiększa się proporcjonalnie do kwadratu stopnia powiększenia się oskrzeli. Nie mówmy więc o poszerzaniu oskrzeli (odwróceniu   bronchospazmu u chorego), tylko o tym, że pojemność życiowa płuc zwiększy się u osoby biorącej lek nawet o 10 procent. To przecież bardzo dużo w biegu na 10 km, gdzie różnica na mecie wynosi 4 sekundy. Choroba tworzy więc sytuację uprzywilejowaną dla chorego.

Czyli wyłączenia terapeutyczne wcale nie są dobrym pomysłem na wyrównywanie szans?

Nie są, bo uwzględniają czynnik lekarskiej uznaniowości. Jeśli w pewnym momencie lekarz mówi, że trzeba jego zdaniem brać silne leki na astmę, to właśnie jest ten moment. Testy medyczne, niestety, wcale nie gwarantują poprawności tej decyzji. Znam wiele czynników fizycznych i chemicznych, które mogą wpłynąć na ocenę lekarską i możliwość manipulacji. Taki proces decyzyjny musi być klarowny i transparentny oraz nie dopuszczać elementu uznaniowości. Medycyna opiera się na faktach, nie opiniach. Lekarze to przecież też zwykli ludzie, bez patentu na wzorzec moralności.

Widzi pan profesor sposób rozwiązania tego konfliktu interesów chorych i zdrowych?

Widzę tylko jeden, zasadniczy. Jestem zdania, że każdy sportowiec wyczynowy powinien być zdrowy. Nie chodzi o to, aby chorzy wcale nie uprawiali sportu, przeciwnie, astmatykom  zalecamy ćwiczenia ruchowe, ale to tylko jedna z form rehabilitacji.

Argumentem chorych sportowców jest twierdzenie o dyskryminacji...

Powiem ostro – nie słyszałem, by kierowcą Formuły 1 została osoba o upośledzonym wzroku, choć pewnie ktoś mógłby dowieść, że to jest dyskryminacja. Nie chcę nikogo dyskryminować, tylko twierdzę, że w sporcie zawodowym, gdzie chodzi także o zarabianie wielkich pieniędzy, muszą być czyste reguły gry.

Nie mówi pan tego, bo serce boli, gdy Justyna Kowalczyk przegrywa z Marit Bjoergen?

Jestem całkowicie wolny od uprzedzeń kibicowskich. Nie chodzi o identyfikację z Justyną Kowalczyk. Chodzi mi o puryzm, którego mamy w sporcie coraz mniej.

Krótko mówiąc, masz astmę wysiłkową – nie startuj na mistrzostwach świata?

Startuj, ale nie bierz leków z listy zabronionych. Startuj, gdzie chcesz, lecz nie szukaj swej przewagi w fakcie, że jesteś chory. Znany przykład Oscara Pistoriusa i jego protez to jest właśnie karykatura tej sytuacji. Jestem pełen pokory dla choroby i ułomności, wiem, że uprawianie sportu tworzy jakość życia, ale w przypadku osoby chorej z przeciwwskaniami do wyczynu takie starty z wielu powodów nie mają sensu.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kristiansen: kara dla Kowalczyk by się przydała

Trener norweskich biegaczek narciarskich chciałby, by FIS ukarała Justynę Kowalczyk za wypowiedzi oskarżające jego podopieczne o doping >>
reklama