Plus Minus
Wnukowie pamiętają
4 lipca 1941 r. nad ranem na Wzgórzach Wuleckich Niemcy zamordowali profesorów lwowskich uczelni. Była to część rozprawy z polskimi elitami
Trzy lata temu ukazał się w „Rzeczpospolitej" mój krótki artykuł o zamordowaniu lwowskich profesorów. Gdy gazeta już się drukowała, szperając w sieci, napotkałam anonimowy wpis w Salonie24 dotyczący zbrodni. „Summa fecit – historycy jakoś się do badania tego fragmentu historii nie palą, dziennikarzom jest on obojętny, IPN się poddał – pisze bloger. – Na szczęście pokolenie wojenne już niemal całe wymarło, następne będzie pamiętać słabiej. Wnuki zapomną". Buntuję się: „O, nie wszystkie!".
Piszę do autora e-mail: „O egzekucji wiele razy, w domu, opowiadał mi świadek. A Ty?". „Ja też. Moją babcią była Janina Cieszyńska, córka Antoniego" – odpowiada Piotr Stec. Profesor Antoni Cieszyński, dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza, zginął na Wzgórzach Wuleckich 4 lipca 1941 nad ranem, w grupie 40 Polaków, w większości naukowców. Sądziłam, że pamięć o nich i pozostałych ofiarach tragicznego lipca żyje tylko w starszych ludziach, rokrocznie spotykających się pod pomnikiem koło Politechniki Wrocławskiej, upamiętniającym zamordowanych.















