Literatura
Smutek polskich antybaśni
Jeśli coś może pójść źle, pójdzie źle, a nawet jeszcze gorzej – takie motto jak ulał pasowałoby do wilżyńskich opowiadań pierwszej damy polskiej fantastyki Anny Brzezińskiej
Bardzo swojskie to historie, mocno odległe od potocznych wyobrażeń na temat fantasy. Literaturę tę kojarzy się przecież z tytanicznymi bojami dobra ze złem, heroicznymi wyprawami rycerzy bez skazy oraz knowaniami złowrogich czarodziejów.
W świecie Wilżyńskiej Doliny jest inaczej, przez co z początku czytelnik bywa mocno zdezorientowany: komu kibicować, skoro każdy bohater to obwieś lub głupek, a w najlepszym razie postać moralnie dwuznaczna? Kupcy oszukują, władcy ciemiężą, rycerze rabują i krzywdzą, a kmiecie nie są lepsi – każda okazja, by dopiec bliźniemu, zostanie wykorzystana. Co gorsza, wszyscy wykazują przy tym pamięć jętki jedno dniówki, bo nawet najgorsze tarapaty, które bohaterowie ściągają sobie na głowę, nie są ich w stanie skłonić do poprawy. Całkiem jak w monologu Jana Pietrzaka: „historia uczy jednego – że jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyła".
Żeby było przewrotniej, mieszkańcy Wilżyńskiej Doliny za jedyną prawdziwą pomoc i kompas moralny mają wiedźmę
– starą, wredną i złośliwą Babunię Jagódkę, której mizantropia dorównuje uzdolnieniom. To ona zaradzi, gdy gromada cymbałów łowiących smoka zacznie pustoszyć okolicę albo kiedy trzeba będzie wyswatać drwala i rusałkę. Ale stosowane przez nią recepty są tylko odrobinę lepsze od przypadłości, które kuruje. W tym świecie nie ma szczęśliwych zakończeń, są jedynie zakończenia nie do końca złe.
W zbiorze siedmiu opowiadań na szczególną uwagę zasługują „Babie lato" oraz „Powrót kmiecia". Pierwsze jest przepiękną historią miłosną skrzyżowaną z jadowitą satyrą. Drugie to historia trójkąta „ich dwóch i dziewczyna", przy czym zrządzenie losu sprawi, że obaj są jej prawowitymi mężami. Szczególnie dobre jest to ostatnie: prosta historia znakomicie opowiedziana, z minimalną liczbą magicznych dodatków.
Zwykło się uważać fantasy za literaturę eskapistyczną, Brzezińska udowadnia, że bywa na odwrót: jedną ręką chwyta czytelnika za kark, drugą podsuwa mu niepiękne obrazy małości, tchórzostwa i plugastwa, a do ucha szepcze po cichu: „Poznajesz? To przecież także ty".
Anna Brzezińska „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny", Agencja Wydawnicza Runa 2010, 434 str.















