REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Plus Minus

Plus Minus

Nieudana obława na „Idola”

Piotr Gontarczyk 19-12-2008, ostatnia aktualizacja 19-12-2008 23:40
Jacek Kaczmarski  podczas I Przeglądu Piosenki Prawdziwej. Gdańsk, sierpień 1981  r.
źródło: PAP
Jacek Kaczmarski podczas I Przeglądu Piosenki Prawdziwej. Gdańsk, sierpień 1981 r.

Wezwany na rozmowę przez SB Jacek Kaczmarski wyprowadził w pole swego „opiekuna”, porucznika Sawosza

W kwietniu 1978 r. w krakowskim Klubie Literatów wystąpił warszawski zespół kabaretowy „Piosenkariat”. Szczególną uwagę miejscowej Służby Bezpieczeństwa, która „zabezpieczała operacyjnie” imprezę, zwrócił młody poeta Jacek Kaczmarski.

W jego sprawie naczelnik Wydziału III SB Komendy Wojewódzkiej w Krakowie płk Jan Bill napisał do Warszawy: „Podczas występu zaprezentował on szereg utworów o charakterze kontestatorskim, w których w sposób negatywny i ironiczny wypowiadał się on na temat stosunków polsko-radzieckich oraz rzekomego odstawiania współczesnego pokolenia młodych twórców na boczny, ślepy tor. (...) W prezentowanych utworach odwoływał się często do osoby i twórczości Czesława Miłosza mającego stanowić pomost pokoleniowy między starszym i młodszym pokoleniem kontestatorów”.

W związku z meldunkiem w Komendzie Stołecznej MO założono sprawę operacyjnego sprawdzenia kryptonim „Idol”. Zamierzano zdobyć jak najwięcej informacji o poecie i jego rodzinie, między innymi poprzez agenta, którego chciano pozyskać w jego najbliższym otoczeniu. Informacje miały pomóc „przy działaniach zmierzających do zaniechania wrogiej działalności przez wymienionego” i „wyeliminowania jego wpływu na otoczenie”.

Planowano też przeprowadzenie rozmowy z rodzicami Kaczmarskiego i skłonienie ich, by wybili mu z głowy jakąkolwiek „antysocjalistyczną działalność”. Prowadzenie sprawy rozpoczęto od zebrania podstawowych informacji. Funkcjonariusze SB ustalili, że Kaczmarski jest absolwentem XV Liceum Ogólnokształcącego im. Narcyzy Żmichowskiej, które ukończył w 1975 r. Dzięki świetnym wynikom osiągniętym w ogólnopolskiej Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego został bez egzaminów przyjęty na polonistykę. Był bardzo zdolny, toteż w ramach indywidualnego toku studiów jednocześnie uczęszczał na studia teologiczne.

Matka Anna, z domu Trojanowska, wykładała na Wydziale Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. Ojciec Janusz Kaczmarski był pracownikiem naukowym wrocławskiej ASP, a także prezesem Polskiego Związku Artystów Plastyków. Oboje w latach 50. studiowali w Związku Sowieckim, w Kijowie i Leningradzie.

W ramach sprawy krypt. „Idol” kontrolowano listy przychodzące do Kaczmarskiego. Działania te nie przyniosły żadnych istotnych informacji poza ustalaniem jego kontaktów. Zainteresowanie wzbudził zwłaszcza jeden z nich, wówczas również młody poeta, a później historyk, krytyk literacki i wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisław Stabro.

Wroga działalność?

Początkowo w sprawie Kaczmarskiego wpływały niejednoznaczne informacje. Agenci SB na Wydziale Polonistyki UW donosili, że nie prowadzi on tam żadnej „negatywnej” działalności. Z drugiej jednak strony w czerwcu 1978 r. Kaczmarski dał koncert w mieszkaniu Pawła Nassalskiego, gdzie odbywały się wykłady uniwersytetu latającego oraz inne spotkania antysystemowej opozycji.

19 października 1978 r. poeta wystąpił w Niezależnym Salonie Kultury prowadzonym w mieszkaniu Tadeusza i Anny Walendowskich. Na tym spotkaniu było kilkadziesiąt osób, w tym wielu znanych SB działaczy opozycji. Wśród nich między innymi Jan Walc, Barbara Toruńczyk, Seweryn Blumsztajn i Mirosław Chojecki.

Obecny na spotkaniu TW „Roman” doniósł potem, że Kaczmarski: „śpiewał poezję, dużo tekstów o zabarwieniu politycznym, krytyka totalitaryzmu, obozy NKWD, UB, krytyka Edwarda Gierka (…) [opowiadał o człowieku] który wyszedł z lasu znalazł się w obozie NKWD, tam widział tortury, rozstrzelanie »w tył głowy« i list ostatni rosyjskiego oficera, który pisze do matki, że ma prezent dla ojca, marynarkę, którą właśnie nosił człowiek z obozu. Było też kilka piosenek o silnym zabarwieniu semickim (np. płonąca synagoga)”.

TW „Artur” przekazał SB informacje o występie Kaczmarskiego zorganizowanym przez Marcina Frybesa w klubie Kubuś Puchatek: „Wszystkie piosenki były kompozycji i słów J. Kaczmarskiego, miały charakter kabaretowy, większość była o tematyce społeczno-politycznej, sytuacji wewnętrznej w PRL. Pamiętam np. jedną dotyczącą kontaktu studenta z pracownikiem SB. W skrócie jej treść: student w restauracji popijał wódkę, przysiadł się do niego młody człowiek, razem pili jak i rozmawiali. Rano student obudził się nie wie gdzie, aż tu nagle wchodzi ten człowiek z którym pił wódkę i mówi, żeby podpisał protokół”.

Poprzednia
1 2 3 4

Przeczytaj więcej o:  Kaczmarski, poezja, sawosz

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nie uwierzyłbym we własny życiorys

- W SB byli bardzo różni ludzie: karierowicze, zimne dranie, kretyni – mało, bo mało, ale tacy też byli – i wreszcie posłuszni, którym to zresztą zwisało - mówi Robertowi Mazurkowi Aleksander Gawronik, były senator RP i więzień >>