Prokuratorzy
Rada wyraża dezaprobatę dla gen Parulskiego
Prokurator generalny nie chce, by Krajowa Rada Prokuratury włączała się w jego konflikt z zastępcą
Krajowa Rada Prokuratury zebrała się wczoraj na prośbę Bronisława Komorowskiego. Prezydent chciał, by zajęła stanowisko w sprawie sporu prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z jego zastępcą, szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofem Parulskim.
Mieli wrażenie, że pali za sobą mosty
Spotkanie zaczęło się o 13 i było dramatyczne. Gdy w nocy zamykaliśmy to wydanie "Rz", wciąż trwało. I wiele wskazywało na to, że nie przyspieszy ono rozwiązania psującego państwo konfliktu prokuratorów.
Uchwała Krajowej Rady Prokuratury
Na spotkaniu zjawili się obaj adwersarze - Seremet i Parulski - z urzędu wchodzący w skład rady.
Najpierw swoje stanowisko przedstawił szef prokuratury.
- Seremet powtórzył swoje argumenty przedstawione w Sejmie (na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości w ubiegłym tygodniu - red.). W spokojny, ale stanowczy sposób domagał się respektowania jego pozycji jako zwierzchnika prokuratury - relacjonuje nam jeden z członków KRP. - Zwrócił uwagę, że Parulski de facto poparł łamanie prawa przez swoich podwładnych prokuratorów wojskowych oraz zasad obowiązujących w zhierarchizowanej strukturze, jaką jest prokuratura.
Według naszych informacji gen. Parulski po raz kolejny podjął polemikę ze swoim przełożonym. - Jeszcze dobitniej niż na konferencji prasowej po samookaleczeniu prokuratora Przybyła polemizował z Seremetem. Z każdym jego słowem większość członków KRP odnosiła wrażenie, że pali on za sobą mosty - mówi osoba, która obserwowała posiedzenie.
W obronie autorytetu
"Rz" dowiedziała się nieoficjalnie, że Seremet nie chciał skorzystać z mediacji szefa KRP Edwarda Zalewskiego. - Panowie pozostają ze sobą w stanie zimnej wojny, od kiedy to Seremet, a nie Zalewski, został wybrany na prokuratora generalnego - opowiada nam jeden z prokuratorów.
Zobacz » Prawnicy, doradcy i biegli » Prokuratorzy
Ponadto Seremet był niezadowolony z propozycji prezydenta Komorowskiego, by Krajowa Rada Prokuratorów w ogóle mediowała w tej sprawie. Dlaczego? Zgodnie z prawem rada nie odgrywa żadnej roli w powoływaniu zastępców prokuratora generalnego.
- KRP opiniuje prokuratorów na stanowisko funkcyjne oraz rekomenduje prokuratorów do Prokuratury Generalnej. Nie ma jednak uprawnień do opiniowania zastępców Seremeta. Dlatego odbiera on to jako próbę ograniczenia jego niezależności i poderwania autorytetu - mówi nasz informator.
Co zrobi prezydent
Do zamknięcia tego wydania "Rz" Krajowa Rada Prokuratorów nie przyjęła stanowiska w sprawie konfliktu. Uzgodniono jedynie, że nie opowie się za żadną ze stron, bo zgodnie z ustawą o prokuraturze nie jest władna do rozstrzygania tego typu konfliktów.
Formalnie rada miała przyjąć stanowisko w sprawie konfliktu na szczytach prokuratury ujawnionego na skutek samookaleczenia się płk. Mikołaja Przybyła, prokuratora wojskowego z Poznania. Przybył postrzelił się dwa tygodnie temu w policzek po konferencji, na której zaatakował prokuraturę cywilną m.in. za sprawdzenie prawidłowości postępowania w sprawie pobrania billingów dziennikarskich.
Wniosek do prezydenta o odwołanie obecnego naczelnego prokuratora wojskowego Seremet złożył w ubiegłą środę. Zgodnie z prawem musi być on zaopiniowany przez ministra obrony narodowej.
Dlatego szef MON Tomasz Siemoniak spotkał się wczoraj z płk. Jerzym Artymiakiem, kandydatem Seremeta na naczelnego prokuratora wojskowego.
- Rozmawiano przede wszystkim o przyszłości prokuratury wojskowej. Nasunęło się pytanie, czy naczelny prokurator wojskowy musi być jednocześnie zastępcą prokuratora generalnego, czy np. nie może to być wydział wojskowy w prokuraturze cywilnej - powiedział po spotkaniu rzecznik MON Jacek Sońta.















