Polska
Łódź – ziemia obiecana, ziemia zapomniana
Tu najbogatsi tworzyli imperia przemysłowe, budowali wspaniałe pałace i wille tuż przy głównych ulicach miasta. Do dzisiaj widać, że Łódź była miastem nieograniczonych możliwości i wielkich pieniędzy – istną ziemią obiecaną.
Po 1820 r., gdy decyzją władz rządowych nastąpiło włączenie Łodzi do grona osad przemysłowych, zaczęły do miasta napływać masy ludzi, spragnionych odmiany swojego losu, z wizją i marzeniami, które czekały na realizację. W 1865 roku powstała linia kolejowa z Łodzi do Koluszek na trasie Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Od 1877 roku, kiedy to zniesiono granicę celną i uwolniono eksport, miasto przy pomocy maszyn parowych przemysłowców ruszyło do przodu. Wtedy to narodziły się największe fortuny łódzkich przemysłowców: Izraela Kalmanowicza Poznańskiego, Karola Wilhelma Scheiblera, Ludwika Geyera, Ludwika Grohmanna, Roberta Biedermanna, Franciszeka Kindermanna. „(…)był szczęśliwym, że miasto posiada coraz więcej, że mógł widzieć ten ruch szalony, przewalanie się towarów, huk maszyn pracujących, zgiełk na ulicach, zapchane składy, nowe ulice, milionerów, fabryki, wszystko, co składało się na ten kolos, który spał teraz pod cichym ciemnym niebem, przez które płynął księżyc” - tak opisywał dziewiętnastowieczną Łódź Władysław Reymont w „Ziemi obiecanej”.
Dzisiaj po czasach szalonego rozkwitu pozostały fabryki i pałace oraz niezwykłe perły architektury. Niektóre z nich odzyskują swoją świetność, jak Manufaktura czy obecnie rewitalizowany Księży Młyn, inne popadają w ruinę lub znikają, jak nielegalnie zburzona przędzalnia Roberta Biedermana.
Zatem warto wybrać się szlakiem fabryk i rezydencji, by zobaczyć ich dawną świetność, a może i świetlaną przyszłość. Aby przekonać się, że łódzkie fortuny mogły wynieść to miasto do rangi jednego z najpiękniejszych i największych w Polsce, a kto wie, czy nie w Europie.
Biel fabryki Geyera
Idąc ulicą Piotrkowską na południe, zostawiamy w tyle riksze i szeroki deptak z mnóstwem kawiarni, restauracji i sklepów. Wchodzimy w mniej spektakularną jej część za Aleją Piłsudskiego i dochodzimy do pięknego klasycystycznego budynku Białej Fabryki Ludwika Geyera. Nazwano ją tak, gdyż zbudowana jako pierwsza w przeciwieństwie do późniejszych obiektów przemysłowych, została otynkowana i pomalowana na biało.
Ludwik Geyer przybył do Łodzi w 1839 roku uruchomił najnowocześniejszą fabrykę na terenie Królestwa Polskiego z pierwszą w Łodzi maszyną parową. Otwarta przędzalnia miała 7 584 wrzeciona i 180 warsztatów tkackich.
Budynki fabryki leżą po obu stronach Piotrkowskiej, południowa fasada stoi od strony parku im. Władysława Reymonta i nad stawem, który nadaje jej majestatycznego wyglądu i podkreśla biel odbijającą się w wodzie. Dziś można zwiedzać znajdujące się tam Muzeum Włókiennictwa. Na prawie 5000 m2, w dawnych halach fabrycznych znajduje się ekspozycja historycznych narzędzi i maszyn włókienniczych, próbników tkanin przemysłowych, również tych wyrabianych w fabryce. Bogata kolekcja polskiej tkaniny artystycznej, strojów ludowych i XIX i XX – wiecznej odzieży i akcesoriów mody zadowoli nie tylko zainteresowanych dawnymi obyczajami, ale również współczesną modą. Od lat 80 muzeum jest organizatorem Międzynarodowego Triennale Tkaniny. Jest to najstarsza i największa na świecie wystawa-konkurs współczesnej tkaniny artystycznej, a po jej zakończeniu można oglądać wystawę najlepszy prac projektantów tkanin z całego świata.
Księży Młyn – miasto w mieście
Skręcając na wschód od kompleksu Geyera, ulicą biskupa Tymienieckiego dojdziemy do kompleksu fabryk włókienniczych i osiedla robotniczego Księży Młyn. Wielkość i monumentalność terenu wraz z zabudowaniami sprawia wrażenie „miasta w mieście”. Oprócz budynków fabrycznych, czyli przędzalni, tkalni, magazynów i kotłowni, fabrykant Scheibler zbudował domy robotnicze, budynek straży pożarnej, sklepy, szpital fabryczny, szkołę oraz neorenesansowy pałac, który zajmował jego zięć - Edward Herbst.
Przedsiębiorstwo Scheiblera objęło prawie całą strefę posiadłości wodno-fabrycznych, ciągnąc się od ul. Piotrkowskiej po granicę Widzewa (tj. ul. Konstytucyjną). Łączna powierzchnia tych terenów wynosiła ponad 500 ha, co stanowiło ok. 14 proc. ówczesnego terytorium miasta.















