Polska
Czapla biała i wspaniała
Parokrotnie już na progu jesieni dostawałem znad zbiornika wodnego Siemianówka, położonego poniżej źródeł Narwi, alarmujące esemesy: przyjeżdżaj, bo jest już całkiem biało!
Na śnieg wprawdzie za wcześnie, ale dobrze w takich wypadkach wiem, o jaką to białą zamieć chodzi. Oto czaple białe zbierają się do odlotu. Mogą im też towarzyszyć rzadsze, ale bardzo podobne czaple nadobne. Razem tworzą unoszącą się co jakiś czas nad przerośniętymi przez szuwary wodami, to znów opadającą zadymkę. To nowe, widywane u nas dopiero od jakichś 20 lat zjawisko.
Białe jest ciepłe
Czapla biała, jak i nadobna – to mieszkanki południowej Azji i południowo-wschodniej Europy. Lubią więc ciepło. Od pewnego jednak czasu zaczęły – a zwłaszcza pierwsza z nich – wyraźnie przemieszczać się ku północy. U nas ekspansja ta objęła przede wszystkim wschodnią połowę Polski, położoną najbliżej ich naturalnych terenów. Z roku na rok białopiórych ptaków przybywa. Czy to oznaka zmiany klimatu z chłodniejszego na cieplejszy? Zapewne, zwłaszcza że od lat zauważamy przybywanie do nas różnych innych, dawniej niespotykanych gatunków zwierząt, zwłaszcza ptaków i owadów. Zatem kolor biały, uważany za zimny i kojarzony z bielą śniegów, może się okazać symbolem ciepła i śródziemnomorskich klimatów.
Czaple białe przylatują do nas tylko na czas wiosny i lata, by pod jesień zabrać się nad cieplejsze rzeki i morza południa. Dominują wśród nich zresztą ptaki młode, które nie znalazły dla siebie miejsca w prawdziwie rodzinnych stronach. Trzeba wiedzieć bowiem, że wśród ptaków panuje ostra konkurencja o terytoria, zasoby pokarmowe i partnerów do rozrodu, więc młodzi i niedoświadczeni nierzadko zostają wysłani na emigrację. Jeżeli jakiejś ptasiej populacji dobrze się wiedzie, co owocuje licznym, tworzącym nadmierny tłok potomstwem, to następuje jej rozprzestrzenianie się na wszelkie sąsiednie tereny, jakie tylko zapewniają właściwe temu gatunkowi warunki. Tak właśnie jest z południowymi czaplami. Toteż stwierdzono już u nas pierwsze ich lęgi i być może efektowne ptaki zadomowią się tutaj na stałe.
Jak obłoki
Żywiołem czapli białych są rozległe, najlepiej po horyzont rozciągnięte rozlewiska, gęsto porośnięte szuwarami, ale też kryjące większe otwarte oczka wodne, na brzegu których czatują, niekiedy gromadnie, na zdobycz. Nieraz i ja tam czatowałem, ukryty w namiocie maskowanym roślinnością, by uchwycić to i owo z życia tych białych, bagiennych „duchów”. Nie jest to trudne o tyle, że często podlatują one nieśpiesznie, by wylądować kilka lub kilkanaście metrów dalej, co pozwala chwytać je w obiektyw, gdy są efektownie rozpięte w powietrzu. Przede wszystkim jednak tkwią w bezruchu na swych posterunkach łowieckich, by, zwyczajem większości czapli, wyrzucić naraz dziób ku tafli wody i wyciągnąć zdobycz.
Skoro czapla poluje na to, co pływa jej pod nogami, to może dziwić, że nosi ona tak jaskrawy, biały strój, zamiast przywdziać maskujące, podobne do otoczenia piórka. A może to właśnie białe upierzenie jest w jej przypadku maskujące? Wszak jej ofiary, małe ryby i rozmaite wodne bezkręgowce, widzą ją od dołu i być może uważają jej zamazaną przez wodę postać za obłok unoszący się na niebie? To one powinny sobie odpowiedzieć, czy tak jest naprawdę, ale chyba nie umieją, skoro co chwila padają łupem czapli. Dla uspokojenia wędkarzy i rybaków dodajmy, że ekspansji czapli białych nie powinni traktować jako groźnego dla swych interesów najazdu, bo łowią one, w przeciwieństwie do rodzimych czapli siwych, tylko niewiele ryb, i to tzw. chwastu, skupiając uwagę na pomniejszych zamieszkujących wody istotach.
Uchyl kapelusza
W okresie godowym samcom czapli wyrastają ozdobne pióra, podkreślające ich ważność i jakość genetyczną. Samce naszej czapli siwej noszą na czubkach głowy długie rajery, czaplom białym zaś długie, białe jak reszta upierzenia pióra rosną na piersiach i grzbiecie. Ale ludzie te paradne pióra lubią nosić właśnie na głowach, jako dodatek do kapelusza. Ta okoliczność przyczyniła się w przeszłości do znacznego przetrzebienia efektownych ptaków. Dziś, w dobie ochrony przyrody, takie wątpliwe przejawy elegancji odchodzą do lamusa i zaczynają być czymś wstydliwym. Doprawdy, zamiast wtykać sobie czaple pióra w kapelusz, lepiej przed urodą tych ptaków... uchylić kapelusza.















