REKLAMA

Australia i Oceania

Superpraca mogła być ostatnia

p.k. 30-12-2009, ostatnia aktualizacja 30-12-2009 20:22
autor: Dariusz Majgier
źródło: Fotorzepa

Zdobywca „najlepszej pracy na świecie” został porażony jadem niewielkiej meduzy. Miał szczęście, że przeżył.

Brytyjczyk Ben Southall tak pisał o całym incydencie w swoim blogu: „Uniknąłem pobicia przez kangura, ugryzienia przez rekina i ukąszenia przez pająka czy węża – ale w ostatnich dniach mojego pobytu na wyspie Hamilton padłem ofiarą maleńkiego żyjątka, znanego jako irukandji”.

Meduza ta ma zaledwie 2,5 centymetra średnicy, trudno ją dostrzec w wodzie. Dotknięcie jej odczuwa się jak lekkie oparzenie, ale potem jest coraz gorzej.

„Było mi gorąco, pociłem się, bolała mnie głowa i czułem się chory. Bolały mnie plecy, zesztywniał mi kark, wzrosło ciśnienie – wszystko to klasyczne objawy syndromu irukandji!” – pisał Ben Southall. Potrzebna była natychmiastowa interwencja lekarza i zastrzyki. Hamilton reklamuje się jako „największa niezamieszkana wyspa świata”. Położona jest w archipelagu Whitsunday, nieopodal Wielkiej Rafy Koralowej i niedaleko wybrzeży australijskiego stanu Queensland. Wcale nie jest bezludna – są na niej hotele, restauracje, baseny, sklepy, jest kaplica, a nawet lotnisko.

Na początku tego roku rozpisano konkurs na stanowisko opiekuna wyspy. Ubiegały się o nie 34 tysiące chętnych. Było o co walczyć, bo za pół roku pracy oferowano równowartość 380 tysięcy złotych, a obowiązki polegały głównie na „byciu żywą reklamą” wyspy, czyli pływaniu w morzu, nurkowaniu i rozmowach z turystami.

Ben Southall kończy już pracę opiekuna, ale zapewne nadal będzie zatrudniony w biurze turystyki stanu Queensland. Ma teraz jeździć po świecie i reklamować wyspę Hamilton.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Mini w piątek obowiązkowa

Jeśli Australia - ten odległy kontynent-wyspa - kojarzy się tylko z operą w Sydney, Aborygenami i kangurami, to tkwimy w błędzie >>