Edukacja

Co MEN chce wiedzieć o uczniach

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Rodzice i eksperci w dziedzinie edukacji sprzeciwiają się zbieraniu danych o uczniach
– Nie widzimy powodu, aby MEN centralnie zbierał szczegółowe dane o uczniach wraz z opiniami psychologicznymi o nich – mówi Wojciech Starzyński, założyciel Społecznego Towarzystwa Oświatowego, prezes fundacji Rodzice Szkole.
Gromadzenie takich danych przewiduje projekt ustawy o systemie informacji oświatowej (SIO). Pracuje nad nim Sejm. Projekt zakłada, że dla każdego ucznia będzie utworzony zbiór danych z numerem PESEL, imieniem i nazwiskiem. Ma to pomóc w śledzeniu edukacji dziecka, by np. sprawdzić, czy realizuje obowiązek szkolny. Baza systemu informacji oświatowej miałaby być także pomocna przy przeprowadzaniu egzaminów i wydawaniu świadectw. – Dokładne dane o uczniach, np. ilu w danej gminie jest niepełnosprawnych, są również potrzebne do wyliczenia prawidłowej subwencji – tłumaczy Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN.
Jednak fundacja Rodzice Szkole wraz z innymi organizacjami zrzeszającymi rodziców i ekspertów ma wątpliwości, czy centralne gromadzenie szczegółowych informacji jest konieczne. Zbierają więc podpisy przeciwko wprowadzeniu ustawy. – Wysłaliśmy też nasz sprzeciw do premiera, marszałka, rzecznika praw obywatelskich i rzecznika praw dziecka – wylicza Starzyński. – Chcemy pozostawienia obecnego rozwiązania, czyli podawania ogólnych danych statystycznych. Szczegółowe informacje powinny zostać w szkole. Inaczej mogą się dostać w niepowołane ręce. Żurawski podkreśla, że projekt był konsultowany z generalnym inspektorem ochrony danych osobowych. Rzeczniczka GIODO Małgorzata Kałużyńska--Jasak mówi, że inspektor uczestniczy w pracach nad projektem, „zabiegając, by ostateczne rozwiązania były zgodne z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych”. Ministerstwo zapewnia, że dostęp do szczegółowych danych nadal będą miały te instytucje, co obecnie, np. szkoła, komisje egzaminacyjne, samorząd, a resort będzie sięgał tylko do danych statystycznych. Po co więc zmiana? – Sposób zbierania danych nie jest w całym kraju jednolity. Zdarzają się pomyłki nawet w podawaniu liczby uczniów, którzy trafiają do pierwszych klas – wyjaśnia Żurawski.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL