Finanse

Nadmiernie zadłużone gminy będą poprawiać swoje finanse

W sumie aż 86 samorządów może przekroczyć w tym roku ustawowy 60-procentowy limit długu wobec dochodów
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Rozporządzenie ministra finansów zaskoczyło lokalne władze
– W sumie aż 86 samorządów może przekroczyć w tym roku ustawowy 60-procentowy limit długu wobec dochodów – mówi "Rz" Ryszard Krawczyk, przewodniczący Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych. Tak wynika z analizy danych finansowych samorządów za III kwartał 2010 r. i projekcji na kolejne miesiące. W bardzo trudnej sytuacji jest m.in. mała (4,5 tys. mieszkańców) gmina Kobylanka w województwie zachodniopomorskim. Jej plan na bieżący rok był prosty: zadłużenie miało wzrosnąć do ok. 15,8 mln zł, czyli 75 proc. dochodów. Jednak po odliczeniu zobowiązań na projekty unijne, takie, które zostaną spłacone zaraz po otrzymaniu dotacji, dług miał wynosić bezpieczne 52 proc. Ustawowy limit to 60 proc. (właśnie po odliczeniu "długu unijnego"). Ale misterny plan władz Kobylanki zrujnowało rozporządzenie ministra finansów z 23 grudnia 2010 r. Zgodnie z nim od 1 stycznia 2011 r. samorządy muszą do zadłużenia wliczać nie tylko kredyty i pożyczki czy papiery dłużne, ale także zobowiązania wynikające z umów o partnerstwie publiczno-prywatnym, leasingu i umów z odroczonym terminem zapłaty dłuższym niż rok.  
  – My mamy takie umowy na ok. 4,4 mln zł – przyznaje Daniel Urbańczyk, skarbnik Kobylanki. Po wliczeniu ich do zadłużenia wskaźnik zadłużenia w tym roku wzrośnie do ok. 71 proc. – Nie wiem, co zrobimy. Chcielibyśmy zrealizować plany inwestycyjne, mamy już podpisane cztery umowy o dotacje z funduszy UE. Jeśli jednak banki nie udzielą nam kredytów ze względu na przekroczenie wskaźników, będziemy musieli odstąpić od inwestycji – podkreśla Urbańczyk. Dodaje, że to kuriozalna sytuacja, bo przecież faktyczna sytuacja finansowa gminy, zdolność do spłaty zobowiązań wcale się nie zmieniła. – Wprowadzenie nowego rozporządzenia ministerstwa, które tak istotnie wpływa na sytuację szczególnie mniejszych gmin, jest zaskakujące. Nie przeprowadzono niezbędnych konsultacji społecznych – wytyka Paweł Tomczak, dyrektor biura Związku Gmin Polskich RP. – Dodatkowo zabrakło odpowiedniego vacatio legis, tak by samorządy mogły przygotować się do zmian – podkreśla. W wielu gminach w całej Polsce nowe prawo wywołało spore zamieszanie. Trwają gorączkowe analizy, szacunki, wertowanie budżetów i dokumentów. Samorządy, które przekroczą 60-proc. limit, muszą przygotować i wdrożyć plan naprawczy. Wykluczony jest deficyt, a więc kolejne kredyty i pożyczki, wydatki muszą zostać zredukowane do niezbędnego minimum (niewykluczone są obniżki wynagrodzeń dla pracowników), a wszystkie działania władzy muszą być podporządkowane obniżeniu zadłużenia.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL