Potrącenia
Samodzielnie nie ujmuj pożyczki mieszkaniowej z odprawy
To, że pracownik zgodził się na potrącanie rat z funduszu zakładowego przez kilka lat, nie oznacza, że gdy nagle traci posadę, szefowi wolno tak jednorazowo zrobić z pozostałą kwotą
To częste postępowanie pracodawców, gdy pracownicy przy odejściu z firmy mają wysokie zobowiązania. I choć skuteczną formą zabezpieczenia interesów zakładu jest podpisywany weksel przy uruchomieniu pożyczki z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (zfśs), to szybciej i pewniej jest ściągnąć pieniądze bezpośrednio z odszkodowania pracownika. Ale czy zgodnie z prawem?
- Firma zwalnia pracownika z przyczyn leżących po stronie zakładu (lub np. z własnej woli wszedł on na miejsce kogoś wytypowanego do redukcji zatrudnienia) i ma on dostać odprawę z tytułu zwolnień z winy pracodawcy. Jednocześnie jest zadłużony w zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (pożyczka mieszkaniowa), którą spłaca w ratach. Pracodawca ujmuje je – na podstawie zgody podwładnego – z jego wynagrodzenia.
Regulamin funduszu wskazuje, że pożyczkę wolno ściągnąć tylko z wynagrodzenia za pracę, a w razie rozstania (nawet z winy pracodawcy) oddać trzeba natychmiast całą kwotę. Dlatego szef strąca pozostałą część pożyczki z odprawy za zwolnienie, która u niektórych pracowników przekracza nawet 20 tys. zł. Żąda też uzupełnienia brakującej kwoty. Czy to właściwe postępowanie? – pyta czytelnik.
Niewątpliwie problem jest skomplikowany, a pracodawca czytelnika działa w sposób niewiele różniący się od dotychczasowej, standardowej i przewidzianej w przepisach sytuacji. Dlatego tak bardzo bulwersuje to pracownika. Tymczasem to odmienny przypadek, wymagający kompleksowej analizy i innego podejścia.
Definicja szeroka czy wąska
Zacząć należy od ustalenia i zakwalifikowania odprawy z tytułu redukcji do jakiejś kategorii wypłat. Czy należy ją zaliczyć do wynagrodzenia za pracę, czy do innych świadczeń związanych ze stosunkiem pracy? A jeśli przyporządkujemy ją do określonej grupy, jakie ma to skutki?
Kodeks pracy nie definiuje pojęcia „wynagrodzenie za pracę”. Nie wskazuje też, jak należy traktować inne świadczenia pieniężne wypłacane pracownikom. Korzystając jednak z niektórych regulacji, m.in. art. 22 § 1, art. 78 czy 80 k.p., można przyjąć, że jest to świadczenie, które pracodawca musi wypłacać pracownikowi okresowo w zamian za wykonaną przez niego pracę, odpowiednio do rodzaju tej pracy, ilości oraz jakości.
Sąd Najwyższy w uchwale z 30 kwietnia 1986 (III PZP 42/86) stwierdził, że „wynagrodzenie za pracę to świadczenie konieczne o charakterze przysparzająco-majątkowym, które pracodawca jest obowiązany wypłacać okresowo pracownikowi w zamian za wykonaną przez niego pracę, która świadczona jest w oparciu o wiążący pracownika i pracodawcę stosunek pracy”.
W wąskim zakresie tego pojęcia mieścić będzie się tylko wynagrodzenie zasadnicze za pracę. Ale określenie to jest też rozumiane bardzo szeroko. Tak pojmują je kodeks postępowania cywilnego i ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji oraz orzecznictwo SN.
Wynagrodzeniem będzie zatem zarówno to zasadnicze, jak i dodatkowe jego składniki, np. premie, nagrody, za godziny nadliczbowe, urlopowe.
alicza się do tego także różne świadczenia i należności ze stosunku pracy, np. odprawę emerytalno-rentową, odprawę pieniężną, odprawy z tytułu zwolnienia z pracy z przyczyn dotyczących pracodawcy (wyrok SN z 14 listopada 1996, I PKN 3/96), nagrody jubileuszowe, ekwiwalenty pieniężne, deputaty itp.
Odszkodowania nie
Zdaniem SN wynagrodzeniem za pracę nie są jednak odprawy i odszkodowania przysługujące członkom zarządu spółek kapitałowych w razie odwołania. Wynika tak z orzeczeń z 15 marca 2006 (II PK 167/05), 19 września 2002 (I PKN 592/01) i 6 września 2005 (I PK 10/05). Czy tak samo nie należałoby potraktować odprawy z racji zwolnienia szeregowego pracownika z firmy z winy pracodawcy? Czy odszkodowanie to ma takie same cechy lub zbliżone do wynagrodzenia za pracę?















