zwalnianie z pracy
Wirtualne rozstanie z podwładnym tylko z e-podpisem
Umowę o pracę można wypowiedzieć przez Internet. Takie zwolnienie bez kwalifikowanego podpisu elektronicznego będzie skuteczne, ale wadliwe
Czy umowę o pracę wolno zawrzeć za pomocą mejla albo czy można zwolnić za pośrednictwem portalu społecznościowego? A co z aktami osobowymi zatrudnionych? Czy jest zielone światło na to, by miały elektroniczny charakter? Zobaczmy, czy w przepisach prawa pracy jest miejsce na Internet.
Bez parafy ani rusz
Zacznijmy od tego, czy umowę o pracę można zawrzeć mejlowo. Wyobraźmy sobie taką sytuację: firma z siedzibą w Warszawie zatrudnia na stanowisku redaktora osobę z Krakowa. Będzie ona pracowała w domu w formie telepracy. Szef uznał, że nie ma potrzeby, by na podpisanie umowy przyjeżdżała do Warszawy, bo wszelkie formalności zostaną załatwione drogą mejlową. Czy zaprezentowana koncepcja jest słuszna?
Oświadczenie woli można złożyć w każdej formie (także elektronicznej) i przez każde zachowanie, które w dostateczny sposób ujawnia wolę danej osoby. Tak stanowi art. 60 kodeksu cywilnego. Jednak art. 78 § 2 k.c. dodaje, że przy umowach wirtualnych forma pisemna jest zachowana tylko wtedy, gdy oświadczenie o podjęciu lub zakończeniu współpracy jest w odpowiedni sposób podpisane.
Nie chodzi tu o zwykłą parafę, ale o bezpieczny podpis elektroniczny. To samo potwierdza ustawa z 18 września 2001 o podpisie elektronicznym (DzU z 2001 r. nr 130, poz. 1450 ze zm.).
Stanowi, że tylko dzięki bezpiecznemu podpisowi elektronicznemu oświadczenia woli składane przez Internet wywołują skutki prawne takie same jak dokumenty dostarczone osobiście i opatrzone własnoręcznym podpisem.
Zatem zawarcie umowy o pracę drogą mejlową jest możliwe, ale tylko wtedy, gdy każda ze stron (zarówno pracownik jak i pracodawca) zaakceptuje warunki tego kontraktu elektroniczną parafą. Jeżeli natomiast zatrudniony takiego e-podpisu nie ma (a w większości przypadków tak jest), wówczas umowa o pracę po prostu nie powinna być podpisana w ten sposób.
Nie oznacza to jednak, że stosunek pracy nie zostanie zawarty. Zostanie, jeśli zatrudniony podejmie pracę, a pracodawca w dniu jej rozpoczęcia prześle drogą elektroniczną informację o warunkach zatrudnienia podpisaną e-podpisem.
Art. 29 § 2 k.p. stanowi wyraźnie, że umowa o pracę musi mieć formę pisemną, a jeżeli taka nie zostanie zachowana, to najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy zatrudnionemu trzeba przedstawić ustalenia co do stron umowy, jej rodzaju i warunków. Ponadto w ciągu siedmiu dni od zawarcia angażu pracodawca informuje pracownika o:
- obowiązującej dobowej i tygodniowej normie czasu pracy,
- częstotliwości wypłat wynagrodzenia,
- wymiarze urlopu wypoczynkowego,
- obowiązującej długości okresu wypowiedzenia angażu,
- układzie zbiorowym pracy, a jeżeli pracodawca nie ma obowiązku ustalania regulaminu pracy, to dodatkowo o porze nocnej, miejscu, terminie i czasie wypłaty wynagrodzenia oraz przyjętym sposobie potwierdzania przez pracowników przybycia i obecności w pracy oraz usprawiedliwiania nieobecności w pracy.
Uwaga! Przekazanie czterech pierwszych informacji może nastąpić przez wskazanie przepisów kodeksu pracy.
Nie wyobrażam sobie żądania, by pracownik zakupił e-podpis na potrzeby kontaktów personalnych z firmą.
W końcu z żadnego przepisu prawa pracy nie wynika, że zatrudniony musi być posiadaczem takiego podpisu. Tym samym nie ma podstawy prawnej, aby go egzekwować.
Utrudnione pożegnanie
Bez kwalifikowanego podpisu elektronicznego nie da się także właściwie rozwiązać stosunku pracy. Nie oznacza to jednak, że pracownik może spać spokojnie. Brak e-podpisu spowoduje, że samo wypowiedzenie umowy o pracę będzie skuteczne.















