REKLAMA

zatrudnianie

Termin umowy niejedno ma imię

Grażyna Ordak 31-01-2012, ostatnia aktualizacja 31-01-2012 09:00
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

Nie wystarczy w angażu na czas określony szeregowego pracownika wskazać, że trwa on tyle, ile kadencja władz, dla których wykonuje specjalne zadania. Lepiej sprecyzować, co się dzieje, gdy prezes wcześniej straci posadę

• Pracownik ma określony w umowie o pracę czas jej trwania: kadencja prezesa spółki. Prezesa odwołano przed końcem kadencji. Czy pracownik musi pożegnać się z firmą razem z prezesem? Czy jeżeli taka współpraca kończy się w takim tempie, pracownik mógłby dochodzić odszkodowania za czas dzielący go do upływu terminu zatrudnienia związanego z trwaniem kadencji? – pyta czytelnik.

Aby precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjąć pewne założenia.

Długie i dłuższe związanie

Najbardziej podstawowy podział umów o pracę odnosi się do tego, jak długo one trwają – bezterminowe i na czas określony. Te drugie wiążą do czasu, jaki został w nich wskazany. Termin strony mają prawo określić różnorodnie. W większości wypadków odbywa się to przez wskazanie konkretnej daty, np. umowa na czas określony od 1 maja do 31 grudnia 2012 r. Wolno im także ustalić zakończenie angażu poprzez wskazanie zdarzenia, które jest pewne, ale jego data będzie znana dopiero w przyszłości. Przykładem może być umowa czytelnika z kadencyjnością zarządu.

Nie ulega wątpliwości, że prezes przestanie pełnić funkcję, ale w chwili zawierania umowy tej daty nie możemy być pewni. Co prawda w wielu firmach kadencja zarządu trwa dwa lata, albo tak jak np. w Urzędzie Regulacji Energetyki pięć lat. Szczegółowo te okresy określają przepisy, statuty i umowy spółek. Ale przecież po drodze prezes może stracić stanowisko. Stąd trudno dokładnie podać termin zakończenia angażu osoby, która choć sama nie jest powołana do władz, bezpośrednio jest związana z prominentnym jej przedstawicielem. Dotyczyć to może np. doradcy prezesa czy jego specjalisty do spraw kontaktów z prasą.

Jaki finał

Czy brak takiej precyzji przesądza o automatycznym zakończeniu współpracy wraz z odwołaniem prezesa? Zdania prawników są podzielone >patrz ramka, bo wpływ na to ma także umowa samego członka zarządu. Jeśli kontrakt powiązanego z władzami pracownika oznaczono poprzez kadencyjność prezesa, można uznać to za rodzaj umowy na czas wykonania określonej pracy. A zatem jej finał następuje także wtedy, gdy szef przestaje sprawować tę funkcję. U czytelnika przemawiałaby za tym logika zleconych zadań. Skoro to prezes potrzebuje określonego specjalisty, to jego rola też się kończy, gdy mocodawca odchodzi.

Gdyby jednak uznać, że kadencyjność zarządu wynikająca z wewnętrznych dokumentów firmy to minimum dwa lata, albo długość kadencji jest z góry określona w uchwale, która konkretną osobę powołuje do zarządu. Pracownik ma prawo zakładać, że tyle będzie trwała jego praca. Wiąże się to bowiem z formalnym okresem funkcjonowania władz, a nie faktycznym czasem sprawowania tej funkcji przez daną osobę, co odpowiada mandatowi.

Mankamentem umowy czytelnika było zapewne to, że nie wskazywała okoliczności wcześniejszego finiszu spowodowanego „przedterminowym” odwołaniem prezesa. W takiej sytuacji angaż powinien trwać do upływu okresu kadencji nawet z nowym prezesem. Gdyby jednak przyjąć, że umowa określiła czas współpracy za pomocą faktycznego piastowania stanowiska szefa, do rozstania nie potrzeba już dodatkowego postanowienia w kontrakcie. Rozwiązuje się, gdy takie zdarzenie się ziści.

dr Patrycja Zawirska  partner  w kancelarii Raczkowski i WspólnicyKomentuje dr Patrycja Zawirska partner w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy

To dosyć nietypowy, ale możliwy sposób wskazania terminu końcowego umowy na czas określony. Wszystko to jednak przy założeniu, że prezes nie został powołany do zarządu na czas nieokreślony, a jedynie „kadencyjnie”.

Jeżeli w umowie o pracę użyto terminu „kadencja”, to odwołanie prezesa nie oznacza dla szeregowego pracownika końca zatrudnienia. Kadencja jest bowiem czymś innym niż mandat, czyli faktyczny okres sprawowania funkcji. Kadencja ma z góry określoną długość, np. dwa lata. Stosunek pracy trwa więc nadal, mimo odwołania prezesa z zarządu.

Jego przedterminowe zakończenie za dwutygodniowym wypowiedzeniem jest możliwe, jeżeli zostało to przewidziane w umowie o pracę, a kadencja była dłuższa niż sześć miesięcy. Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby angaż zawarto na czas „sprawowania mandatu w zarządzie” lub na „okres pełnienia funkcji” przez prezesa. Wtedy nie byłoby wątpliwości, że zatrudnienie pracownika skończy się z odwołaniem szefa.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  kadencja, odwołanie, prezes, umowy terminowe

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kilkakrotna praca na zastępstwo nic nie daje

Nawet kilkakrotnie wolno powtarzać umowy na zastępstwo. Nie działa tu zasada, że trzeci angaż terminowy z mocy prawa staje się tym na czas nieokreślony. Potwierdził to Europejski Trybunał Sprawiedliwości >>