Wynagrodzenia
Nauczyciele paraliżują finanse gmin
Samorządom brakuje pieniędzy na podwyżki dla pedagogów. Bez zmiany prawa grozi im bankructwo
Gminy, które nie osiągają wysokich dochodów własnych, nie mają z czego finansować podwyżek dla nauczycieli.
Z powodu braku pieniędzy na ich wynagrodzenia z funkcji burmistrza Nieszawy zrezygnował Andrzej Nawrocki. – W przyszłym roku w podobnej sytuacji może się znaleźć blisko 50 małych miasteczek – uważa Eugeniusz Gołembiewski z Unii Miasteczek Polskich. Miasto Kowal, którego jest burmistrzem, dokłada rocznie do oświaty ok. 300 tys. zł, Nieszawa – 700 tys. zł.
Samorządowcy podkreślają, że finanse gmin paraliżują: zbyt niska subwencja oświatowa, którą otrzymują z budżetu państwa, oraz zapisy Karty nauczyciela. Pedagodzy pracują 20 godzin w tygodniu, czyli najmniej w Europie. 626 gmin liczących do 5 tys. mieszkańców musi wypłacać nauczycielom tzw. dodatek wiejski (równy 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego). Samorządy finansują też urlopy dla poratowania zdrowia, a przede wszystkim nie mogą prowadzić efektywnej polityki kadrowej. – Małych gmin nie stać na finansowanie tak kosztownej ustawy i wielu z nich będzie groziło bankructwo – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich.
36,7 mld zł wyniesie w 2012 r. subwencja oświatowa. Nauczyciel dyplomowany zarobi średnio 5 tys. zł brutto
– Konieczna jest modyfikacja Karty nauczyciela – podkreśla Eugeniusz Gołembiewski.
– Gminy, które w odpowiednim czasie zlikwidowały małe szkoły lub połączyły je w większe i dobrze planują wydatki, nie powinny mieć istotnych problemów z finansowaniem podwyżek wynagrodzeń. Wzrost o 5,5 proc. ogólnej kwoty subwencji na rok 2011, pomimo spadku liczby uczniów, w znaczącej mierze uwzględnił bowiem skalę tych podwyżek – uważa Jan Herczyński, współautor książki „Finansowanie oświaty w Polsce".
Mirosław Lech, wójt gminy Korycin, ripostuje, że dokłada do oświaty, mimo że zreformował sieć szkół. Według Herczyńskiego, prowadzenie szkół to zadanie własne samorządów, a zatem nie ma nic dziwnego w tym, że współfinansują edukację z własnych dochodów, ponad otrzymywaną subwencję oświatową. Samorządowcy wskazują jednak, że te w czasie kryzysu znacznie się zmniejszają, choćby z powodu upadłości firm. Ponadto od początku roku nie mogą zaciągać kredytów na wydatki bieżące, a 80 proc. tych kosztów stanowią wynagrodzenia. Płace nauczycieli pochłaniają średnio 107 proc. subwencji.
Samorządowcy podkreślają, że jeśli rząd nie zmieni Karty nauczyciela, będą postulować, aby wynagrodzenia pedagogów były wypłacane bezpośrednio z budżetu państwa. Gminy domagają się uelastycznienia zasad zatrudniania nauczycieli, podwyższenia pensum i likwidacji dodatku wiejskiego.
Więcej w serwisie:
Sfera budżetowa » Nauczyciele » Nauczyciele samorządowi » Wynagrodzenia















