Księga kresów wschodnich
Księżyc nad ulicą Krokodyli
Jeśli wierzyć Brunonowi Schulzowi, dawni mieszkańcy Drohobycza trzymali się z daleka od ul. Stryjskiej, przy której w końcu XIX w., w latach boomu naftowego, powstawała nowa dzielnica miasta.
Na kartach „Sklepów cynamonowych”, w „Ulicy Krokodyli”, pisał o niej: „Widziało się tam tanie, marnie budowane kamienice o karykaturalnych fasadach, oblepione monstrualnymi sztukateriami z popękanego gipsu (...). Wadliwe, mętne i brudne szyby łamiące w falistych refleksach ciemne odbicie ulicy, nieheblowane drewno portali, szara atmosfera jałowych wnętrzy, osiadających pajęczyną i kłakami kurzu na wysokich półkach i wzdłuż odartych i kruszących się ścian, wyciskało tu, na sklepach, piętno dzikiego Klondike’u”.















