Księga kresów wschodnich
Syndrom wnuka
Obserwujemy spore zainteresowanie naszym dodatkiem „Kresy” i w ogóle Kresami. Skąd się ono bierze?
Ja też to widzę, choćby na spotkaniach związanych z moimi książkami. Tłumaczę to „syndromem wnuka”. Syn wobec ojca nierzadko bywa w opozycji, czasem z nim rywalizuje, a brak czasu spłyca wzajemne relacje. Inne są relacje wnuk – dziadek. Dziadkowie zabiegają o przyjaźń ze strony swych wnuków, mają więcej czasu, są bardziej tolerancyjni. A to właśnie w relacjach dziadków-Kresowiaków pojawiały się mityczne czasami opowieści o Lwowie, Zbarażu, Kamieńcu Podolskim...
Ci wnukowie wchodzą w wiek dojrzały. Szukają śladów po dziadkach, których często już nie ma. Spotykałem na Kresach wycieczki wędrujące chociażby śladami sienkiewiczowskich legend. Byli tam ludzie zainspirowani przez swoją rodzinę, Kresowiacy po mieczu i kądzieli.
Ale ci wnukowie z pewnością inaczej patrzą na Kresy niż ich dziadkowie?















