Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Historia

Historia

Tewje nie był gwałcicielem, kobiety same się do niego garnęły

Piotr Zychowicz 23-01-2009, ostatnia aktualizacja 23-01-2009 05:03

Dziś łatwo nam oceniać Bielskiego. Najważniejsze, że ocalił od Zagłady 1200 Żydów – podkreśla autorka książki „Opór” i znajoma partyzanta prof. NechAma Tec

Rz: To na podstawie pani książki nakręcono film „Opór”. Podoba się pani?

Nechama Tec: Na początku byłam zaszokowana. Szczególnie scenami bitew z Niemcami. Gdy ktoś mnie pyta, czy partyzanci Bielskiego rzeczywiście walczyli z czołgami, muszę szczerzę przyznać, że nie. Tewje sam powiedział mi kiedyś, że najważniejsze dla niego było przetrwanie.

„Wolałem uratować jednego starego Żyda, niż zabić 20 Niemców”. No ale cóż, Hollywood rządzi się swoimi prawami. Reżyser Edward Zwick musiał zrobić z tej opowieści film sensacyjny, bo inaczej nie pozyskałby funduszy. Po tym jak obejrzałam film kilka razy, muszę powiedzieć, że coraz bardziej mi się podoba.

Zwick nie tylko wyolbrzymił bojowe zasługi Tewjego, ale przemilczał ciemne strony jego działalności.

Proszę pamiętać, że to była brudna, partyzancka wojna. Leśne oddziały musiały jakoś przetrwać, musiały jeść. Dlatego partyzanci zaopatrywali się u chłopów, nierzadko zmuszając ich siłą do wydania niezbędnych produktów. Tak samo działała AK. To byli młodzi ludzie, którzy mieli broń i mieszkali w lesie. Nie ma się co dziwić, że doprowadzało to do pewnego zdziczenia. Tewje nie był jednak okrutny. Zabijał tylko, gdy musiał.

Musiał zabić swoich podwładnych Keslera i Połonieckiego?

Keslera musiał, Połonieckiego nie. Sam zresztą opowiadał mi o obu sprawach. Kesler chciał rozbić oddział i Tewje nie miał innego wyboru, jeżeli chciał, żeby Jerozolima przetrwała. Jeżeli chodzi o Połonieckiego – chciał przywłaszczyć sobie zabrane chłopom skóry. Tewje powinien mu je odebrać i zakończyć sprawę. Ale był bardzo zdenerwowany. Dzień wcześniej Niemcy zabili kilku jego ludzi, on całą noc pił wódkę. Gdy Połoniecki zaczął się z nim kłócić, stracił nad sobą panowanie i go zastrzelił. Sam Tewje po latach powiedział mi zresztą, że tego żałuje. Ten człowiek miał młodą żonę i niemowlę.

Tewje dużo pił?

W ogóle w obozie dużo pili. Żeby się rozgrzać, żeby zapomnieć o otaczającej ich śmierci, i dla kurażu.

Czy to prawda, że terroryzował mieszkańców swojego obozu?

To wszystko są bzdury. Wiem, że w Polsce pojawiło się kilka atakujących Tewjego artykułów. Mamy do czynienia z antysemicką nagonką.

W obozie wiodło mu się jednak lepiej niż innym.

Na to pytanie odpowiem jako socjolog. W każdej zbiorowości ludzkiej, szczególnie w tak trudnych warunkach, są ludzie, którzy wydają rozkazy. To normalne, że ich sytuacja jest lepsza niż reszty. Także pod względem warunków mieszkaniowych czy jedzenia. To zjawisko naturalne i robienie z tego powodu Bielskiemu zarzutu jest niepoważne.

Czy wykorzystywał kobiety?

Tewje nie musiał nikogo gwałcić. Kobiety same do niego lgnęły. Był niezwykle przystojnym, pociągającym mężczyzną. Znałam go, gdy miał 80 lat, a nadal robił świetne wrażenie.

Jego żona Lilka, którą również pani dobrze znała, opowiadała pani o tym?

Tak. Bardzo to przeżywała. Zdradzał ją w końcu na każdym kroku. Kiedyś powie- działa mi, że toczyła wówczas dwie wojny. Jedną z Niemcami, drugą z kobietami. Jeszcze raz podkreślam jednak, że Tewje nie był gwałcicielem.

Dostrzega pani w nim same plusy.

Nie. Zdaję sobie sprawę, że na pewno był zbyt impulsywny. Już przed wojną miał z tego powodu kłopoty. To, co jest jednak dla mnie w tej opowieści najważniejsze, to ocalenie tylu Żydów. 1200 osób! Wyobraża pan to sobie? Dziś łatwo nam go oceniać.

Ale to właśnie on pokazał, że – wbrew stereotypom – Żydzi wcale nie szli jak barany na rzeź, że byli wśród nich tacy, którzy przeciwstawili się Niemcom. Zapytałam go kiedyś, co go skłoniło do działania. Powiedział, że Niemcy nie robili różnicy i mordowali wszystkich Żydów. Biednych i bogatych, starych i młodych. – Postanowiłem wtedy, że też nie będę robił różnicy i będę ratował wszystkich – odpowiedział.

Prof. Nechama Tec pracuje na University of Connecticut

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Bogactwo żydowsko-polskiego życia

Żydowski Instytut Historyczny zaprasza na wystawę "Ocalałe. Kolekcja malarstwa, rysunku, rzeźby ze zbiorów ŻIH". Wernisaż wystawy już 30 października o 18.00. >>
common