Akta WikiLeaks
Przecieki z Wikileaks nie peszą premiera
Premier Donald Tusk zapewnił, że nie czuje się zakłopotany depeszami ujawnianymi przez Wikileaks, dotyczącymi polskiego rządu. - Żaden z tych przecieków jakoś nie wprawia mnie w zakłopotanie - zapewnił.
Premier pytany o komentarz w sprawie zawartego w depeszach Wikileaks sformułowania, że polski rząd ma problemy z wprowadzeniem przepisów antykorupcyjnych, stwierdził, że chyba czytał inne depesze.
- Może czytaliśmy różne depesze, ale ja przeczytałem tam wyraźny komplement pod adresem rządu, że działał radykalne i twardo, szczerze powiedziawszy pod swoim adresem - mówił szef rządu.
- I jednocześnie wyczytałem w tej depeszy - chociaż ja się nie podniecam depeszami ujawnianymi przez Wikileaks - że realna działalność antykorupcyjną utrudnia postawa Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiem, czy Amerykanie się mylą, czy nie, ale bez satysfakcji czytam te wycieki, bo one nie najlepiej świadczą o sprawności administracji wielkiego sojuszniczego mocarstwa. Żaden z tych przecieków jakoś nie wprawia mnie w zakłopotanie. Myślę, że jest wiele osób w Polsce, które mogą się czuć zakłopotane tymi przeciekami, ja na pewno nie - mówił szef rządu.
Z ujawnionych niedawno przez Wikileaks depesz wynika, że zdaniem urzędnika ambasady USA w Warszawie afera hazardowa przypomniała Polakom, że rządowi premiera Donalda Tuska nie udało się spełnić obietnic dotyczących walki z korupcją. - Rządowi nie udało się również stworzyć "tarczy" przeciwko nadużyciom w trakcie prywatyzacji i przetargów publicznych oraz uchwalić obiecywanych ustaw mających ograniczyć nadmierne wpływy świata biznesu na rządowe decyzje - pisał amerykański dyplomata po wybuchu afery hazardowej.
Zaznaczył jednak, że Polska ma dobre narzędzia prawne i administracyjne do walki z korupcją, ale nie są one wspierane przez przejrzyste regulacje i wskazówki mające zapobiegać konfliktom interesów. Podkreślił, że na przeszkodzie do wprowadzenia spójnych środków stoją brak otwartości ustawodawczej i nadmierne podziały partyjne.
- Rozpowszechniony strach przed oskarżeniami o korupcję nadal blokuje efektywne zarządzanie i hamuje gospodarkę, opóźniając podejmowanie decyzji o zamówieniach publicznych, inwestycje w infrastrukturę i prywatyzację - przekonywał dyplomata.
Autor depeszy nazywa aferę hazardową "największym skandalem korupcyjnym w ciągu dwuletnich rządów premiera Tuska". Jak pisze amerykański dyplomata, premier Tusk zareagował szybko, by przywrócić zaufanie opinii publicznej do swojego rządu, świadomy "głęboko zakorzenionej nieufności Polaków do klasy politycznej". Zdymisjonował m.in. swojego bliskiego przyjaciela i "prawą rękę" wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Grzegorza Schetynę.
W komentarzu kończącym depeszę amerykański dyplomata zaznacza, że polscy politycy z trudem przekraczają podziały międzypartyjne, by wprowadzać niezbędne przepisy, zwłaszcza dlatego, że opozycyjny PiS wykorzystuje oskarżenia o korupcję jako narzędzie polityczne.
Afera hazardowa wybuchła na początku października 2009 r. po publikacji "Rzeczpospolitej", która ujawniła materiały CBA. Wynikało z nich, że Zbigniew Chlebowski, który był wówczas szefem klubu parlamentarnego PO, i ówczesny minister sportu Mirosław Drzewiecki mieli podczas prac nad zmianami w tzw. ustawie hazardowej działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej. Obaj temu zaprzeczali, ale stracili stanowiska.















