REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Lustracja

Lustracja

Siekiera nad moją głową

Krzysztof Masłoń 01-12-2008, ostatnia aktualizacja 01-12-2008 21:34
Włodzimierz Odojewski
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Włodzimierz Odojewski
Redakcja poleca:

W latach 60. na takie „nie” bym się nie zdobył. Uniemożliwiała to atmosfera strachu, w jakim żyliśmy, a wiedza o tym, jak postępować z SB, jak się przed nią bronić, przyszła później – wyznaje pisarz Włodzimierz Odojewski

Według materiałów IPN, do których dotarła Joanna Siedlecka, był pan od lutego 1964 do grudnia 1965 roku tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Z prowadzącym pana esbekiem Krzysztofem Majchrowskim spotykał się pan jednak i później.

Do 1968 roku. To trwało około czterech lat. Z tym że nasze spotkania stawały się z czasem coraz rzadsze, zresztą nigdy nie miały takiej intensywności, jak się teraz dowiaduję.

Po Krzysztofie Majchrowskim, wtedy jeszcze w stopniu porucznika, miał pana przejąć inny esbek, kpt. Władysław Jędrzejewski.

Nic mi to nazwisko nie mówi. Spotykałem się wyłącznie z Majchrowskim, tylko za pierwszym razem, gdy zostałem wezwany do Pałacu Mostowskich, był on w towarzystwie jakiegoś innego ubeka, który jednak zaraz wyszedł i nigdy go więcej nie zobaczyłem.

Z jakiego powodu Służba Bezpieczeństwa namierzyła pana?

Listu, jaki napisałem do swojej austriackiej tłumaczki Gerdy Hagenau. Miałem trudności ze skomunikowaniem się z nią, ginęła też moja korespondencja z innymi tłumaczami. Zofia Bystrzycka, kuzynka mojej żony, jechała akurat do Czechosłowacji, powiedziała, że będzie w Brnie i nada mój list, a wtedy bez problemu dojdzie on do celu.

Trafił w inne miejsce po rewizji, jakiej poddano Bystrzycką na granicy.

Tak ona mówiła, czemu nie dawałem wiary. Proszę pana, mnie nie rewidowano; raz jeden tylko, kiedy wracałem z Zachodu razem z Jarkiem Abramowem, zapytano, co to za książki wiozę. I pamiętam Jarek odpowiedział: „A, to są książki pana Odojewskiego”. Rzeczywiście, były wśród nich przekłady moich książek. Bystrzycka rozwiodła się już z Putramentem, ale wciąż była ważną personą w środowisku literackim, sekretarzem partii przy ZLP. Przekazała list bezpiece, po prostu.

Co w nim było takiego, że stanowił „hak” na pana?

Kwestie materialne, pisałem o pieniądzach należnych mi, a to szalenie interesowało SB. Pierwsze pytanie, jakie usłyszałem, brzmiało: „Dlaczego pan wydaje za granicą”? Następne: „Jak pan to robi, że pana wydają na Zachodzie”? Te pytania brzmią absurdalnie, ale to ode mnie dowiedzieli się o istnieniu konwencji berneńskiej podpisanej przez Polskę jeszcze przed wojną, a parafowanej przez PRL, na mocy której publikować mogłem, gdzie chciałem. Przy następnym spotkaniu dowiedziałem się – widocznie przeprowadzono stosowne konsultacje – że publikować, owszem – mogę, ale przyjmować pieniędzy bez pośrednictwa Narodowego Banku Polskiego – nie. I zaczął się regularny szantaż.

Czym panu grożono?

Trząsłem się o posadę w radiu, o to, że mnie wyleją z pracy, i kto wtedy wykarmi moją rodzinę. Matka była nauczycielką i miała jeszcze moją siostrę na utrzymaniu – nie mogłem na nią liczyć, podobnie jak na rodzinę żony, z którą zresztą byłem w bardzo złych stosunkach. Miałem fatalne doświadczenia z Poznania, gdy wyrzucono mnie z „Gazety Poznańskiej”, a później z „Tygodnika Zachodniego”. Moja przeprowadzka do Warszawy nie była żadnym awansem, ja z Poznania zostałem przez towarzysza Kraśkę wygnany. W Warszawie też bardzo długo trwało, nim zdjęto ze mnie zakaz publikacji. Ale jakoś wkrótce potem pojawiła się propozycja pracy w Polskim Radiu, gdzie w 1961 roku objąłem stanowisko kierownika Studia Współczesnego Teatru. To była gwiazdka z nieba. I teraz co? Miałem to wszystko stracić? Co mogę do tego dodać? Że się bałem.

Czy wprost straszono pana utratą pracy?

Tak, grożono usunięciem z radia. A byłby to dla mnie cios tym dotkliwszy, że układała mi się ta praca bardzo dobrze, wysoko oceniali mnie zwierzchnicy: Alicja Szenwaldowa i Włodzimierz Sokorski, a słuchowisk przybywało, bo namówiłem do pisania kolegów i przyjaciół.

Na których jednak – jak dowiadujemy się z książki Joanny Siedleckiej – donosił pan.

Mój Boże... Na mojego najbliższego przyjaciela – Władysława Terleckiego? Na Jerzego Krzysztonia? Po Marcu’68 Sokorski powiedział mi, że nie mogę już dłużej być kierownikiem Studia Współczesnego, że pozostawia mnie w pracy z tą samą pensją, tyle że ma być inny kierownik, powołany z jego sugestią: „Idźcie chłopaki do tej kawiarni w Łazienkach, w której widzę was w godzinach pracy i wybierzcie sobie za szefa tego, kogo chcecie. Potem powiedzcie mi o tym, tylko nie telefonicznie”. I tak się stało, kierownikiem został Krzysztoń właśnie, o którego chorobie nikt jeszcze wtedy nie wiedział. Siedzieliśmy następnie przy tych samych biurkach, zmiana była jedynie taka, że odtąd to on, a nie ja, podpisywał kolejne słuchowiska do emisji.

Poprzednia
1 2 3 4

Przeczytaj więcej o:  lustracja, odojewski, rozmowa, włodzimierz

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Cenckiewicz ujawnia dokumenty TW „Bolka”

Donos TW „Bolka", czyli Lecha Wałęsy, opublikował wczoraj portal wpolityce.pl. Dokument z 12 stycznia 1971 roku udostępnił dr hab. Sławomir Cenckiewicz >>