Rozmowa "Rz"

Arłukowicz: to była afera PO

Piotr Gursztyn 30-09-2010, ostatnia aktualizacja 30-09-2010 19:58
Bartosz Arłukowicz
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Bartosz Arłukowicz

Konkurenci na rynku hazardu użyli jako broni polityków najwyższego szczebla – mówi poseł komisji śledczej

Rz: Mija rok od ujawnienia przez „Rz“ stenogramów rozmów bohaterów afery hazardowej. Sprawa rozeszła się po kościach, więc chyba afery nie było?

Bartosz Arłukowicz, poseł Klubu SLD, wiceszef hazardowej komisji śledczej: Nie trzeba być szczególnie wnikliwym obserwatorem, aby stwierdzić, że jednak była. Jest to dokładnie opisane. Czym, jeżeli nie aferą, jest proces wpływania na grupę polityków przez branżę hazardową i próby zmieniania prawa na prywatnych spotkaniach, a może nawet na cmentarzu.

Naruszeniem procedury legislacyjnej – jak to określił przewodniczący komisji śledczej Mirosław Sekuła (PO).

Przewodniczący Sekuła napisał też, że tak naprawdę to nic się nie stało. Cóż, taka była jego rola w tej komisji.

Może, odwołując się znów do Sekuły, większym problemem była prowokacja ze strony CBA?

Działania CBA nie były profesjonalne. Np. zastanawiające jest to, że w momentach krytycznych dla sprawy CBA nie zastosowało środków operacyjnych, które umożliwiłyby analizę toczonych rozmów. Myślę tu o rozmowie na cmentarzu między Zbigniewem Chlebowskim a Ryszardem Sobiesiakiem, rozmowie Marcina Rosoła w Pędzącym Króliku. CBA je opisało i wysnuło wnioski, ale nie zebrało jednoznacznego materiału operacyjnego z tego spotkania.

Czy Mariusz Kamiński miał jakąś intencję polityczną?

Od zawsze miał intencje polityczne. Był politykiem, gdy zostawał szefem CBA. Tam także kierował się takim myśleniem. Ale czy w tej sprawie miał przede wszystkim intencje polityczne? Nie wiem, nie posunę się tak daleko. Ale całkowicie tej intencji nie wykluczam.

Wygląda na to, że do polityki wrócą wkrótce Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski.

Nikt nie ma wątpliwości, kto był głównym bohaterem tej afery. Obserwuję w Sejmie, jak Mirosław Drzewiecki za każdym razem siedzi w coraz niższym rzędzie ław poselskich. Czyli zajmuje coraz bardziej prestiżowe miejsce. Ciągle jest blisko szczytów władzy Platformy Obywatelskiej. Martwi mnie to, bo w Polsce powinny obowiązywać inne standardy. Z jego resortu wyszło przecież bardzo ważne pismo mówiące o odstąpieniu od tzw. dopłat. To miało skutkować zmianami w budżecie państwa. I Drzewiecki opowiadał później, że nie czytał tego pisma, ale podpisał, bo podsunęli je pracownicy. A jeśli zrobił to w sposób świadomy, to zrealizował dążenia Sobiesiaka. W obu przypadkach to go dyskwalifikuje.

W którym momencie afery Drzewiecki został złapany za rękę?

Moment krytyczny to 30 czerwca 2009 r., kiedy w Ministerstwie Sportu jego szef, czyli Drzewiecki, podpisał to pismo, o którym przed chwilą mówiłem. Pismo było zgodne z wielomiesięcznymi zabiegami Sobiesiaka. W jasny sposób Sobiesiak mówił: trzeba odstąpić od dopłat. Wielokrotnie w rozmowach telefonicznych Sobiesiak stwierdza, że odstąpienie od dopłat umożliwić może „Miro“, czyli dobry znajomy Sobiesiaka Mirosław Drzewiecki.

Platforma twierdzi, że afera zaczęła się już za rządów Leszka Millera i ciągnęła się za rządów PiS.

Problem z hazardem mamy od lat. Rząd Millera jako pierwszy zaprojektował przepisy, które zaczęły regulować ten rynek, ograniczając szarą strefę. Wtedy też zaczęły wpływać do budżetu pieniądze z hazardu. Potem zaczęła się debata na temat wideoloterii. Rząd PiS chciał je wprowadzić, nawiasem mówiąc, to jedna z bardziej uzależniających form hazardu. A afera hazardowa PO polegała na próbie wprowadzenia ułatwień dla branży tzw. jednorękich bandytów. W sektorze hazardowym trwała walka między właścicielami automatów o niskich wygranych, tzw. jednorękich bandytów, a firmami próbującymi wprowadzić na rynek wideoloterie.

Jest teza, że afera była wynikiem wojny wewnątrz branży.

Nie byłoby afery, gdyby walka toczyła się wewnątrz branży. Ale konkurenci użyli jako broni polityków najwyższego szczebla. Jest więc afera.

- O co branża się pobiła?

- O ogromne pieniądze. Wprowadzenie wideoloterii eliminowałoby jednorękich bandytów. Dopłaty były groźne dla automatów o niskich wygranych. W związku z tym branża postanowiła wpłynąć na polityków, aby ci podjęli korzystne dla niej decyzje.

Poprzednia
1 2 3 4

Przeczytaj więcej o:  Bartosz Arłukowicz, Jacek Kapica, Jan Kosek, Józef Forgacz, Komisja hazardowa, Leszek Miller, Magdalena Sobiesiak, Marcina Rosół, Mariusz Kamiński, Mirosław Sekuła, Narodowe Centrum Sportu, PO, PiS, Platforma Obywatelska, Pędzący Królik, Ryszard Sobiesiak, Totalizator Sportowy, Zbigniew Chlebowski, afera hazardowa, cba, dopłaty, grzegorz schetyna, hazard, jędnoręcy bandyci, komisja śledcza, miro, mirosław drzewiecki

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ewa Kopacz: Lider PO? Tylko Tusk

Każda ekipa rządząca mogłaby się uderzyć w piersi i powiedzieć: gdybyśmy sami zrobili więcej, mielibyśmy dzisiaj te wymarzone autostrady. Niestety, spadło to na ekipę Tuska. >>