Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Polonia: Promocja polskiej kultury na Ukrainie

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Rozmowa z Longinem Komołowskim, prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
[b]W Moœciskach na Ukrainie w niedzielę odbyły się Dni Kultury Polskiej. Dlaczego tam, w tak małej miejscowoœci?[/b] [b]Longin Komołowski:[/b] W tym położonym nad polskš granicš miasteczku 20 proc. mieszkańców to Polacy, jest tu polska szkoła, a język polski słychać na ulicach. I dlatego właœnie tu przyjechali Polacy z całego obwodu lwowskiego, gdzie polskie œrodowiska sš doœć rozproszone. To pierwsza taka impreza na ziemi lwowskiej, co ważne – z udziałem przedstawicieli ukraińskich władz. [b]Co im zaoferowano?[/b]
Program był bogaty. Przewidywał otwarcie wystawy o współpracy Józefa Piłsudskiego z atamanem Semenem Petlurš, przeglšd polskich zespołów regionalnych, a potem wielki rodzinny piknik. I dodatkowo spotkanie polskich samorzšdowców, szykujšcych się do przewidzianych na paŸdziernik wyborów. [b] Takie imprezy wcišż sš ewenementem. Nasi rodacy zza Buga majš kłopot z dotarciem do polskich mediów, polskiej kultury. Dlaczego?[/b] Niestety, to prawda. Słyszę skargi, że za czasów Zwišzku Radzieckiego docierały gazety z Polski, można powiedzieć – peerelowskie, ale jednak polskie. Były do kupienia w kioskach! A teraz dostać polskš gazetę jest niesłychanie trudno. A jeœli się znajdzie, to jest ona droga. Co prawda wydawana jest lokalna, polska prasa, ale przeważnie w bardzo małym nakładzie. To jednak zmienić trudno. [b]Ale jeszcze większym problemem jest to, że na wschód od Buga rzadko przyjeżdżajš polscy artyœci, pojawiajš się polskie filmy.[/b] Rzeczywiœcie tak jest. I dlatego staramy się organizować takie przedsięwzięcia, jak te w Moœciskach. Od kilku lat dni kultury polskiej odbywajš się na przykład w Berdyczowie – i to na doœć dużš skalę. Zresztš, Polska promuje swojš kulturę i te działania sš skierowane nie tylko do Polaków i Polonii, ale też np. do Ukraińców czy Białorusinów. Zaangażowane sš w to spore pienišdze, choć z pewnoœciš za małe w stosunku do potrzeb. Próbujemy też promować swojš historię. Znakomita była akcja z okazji 30. rocznicy „Solidarnoœci”, gdzie młodzież polonijna z całego œwiata prezentowała swe prace na temat „ 'Solidarnoœć' w doœwiadczeniu moich rodziców". [b]Zebraliœcie ponad 200 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy repatriacyjnej. Jak wam się to udało?[/b] Cišgle docierajš nowe listy z podpisami, ale musieliœmy œciœle trzymać się terminów. Poczštek całej akcji przypadł nieszczęœliwie na okres wakacyjny, ale podpisy zbierano i we wrzeœniu. Jak widać – bardzo skutecznie. Za zaangażowanie się chciałbym szczególnie podziękować wszystkim oddziałom naszego Stowarzyszenia, Fundacji Pomorskiej z Gdańska, Zwišzkowi NSZZ „Solidarnoœć”, PAH-owi i Zwišzkowi Repatriantów. Nie zapominamy tez o ogromnym zaangażowaniu Archidiecezji Gdańskiej. [b]Co teraz?[/b] Sejm i praca w komisjach. Problem polega na tym, że w œlad za ustawš muszš iœć pienišdze. Bo przecież ustawę repatriacyjnš mamy, tyle że nieefektywnš. W 2009 roku zaproszono do Polski 18 osób z Kazachstanu, a rok wczeœniej przyjechało 268 repatriantów. Powodem jest przede wszystkim brak œrodków. Mam nadzieję, że kwestie finansowe nie będš rozstrzygajšce przy dyskusji nad projektem. Przypominam, że chodzi głównie o tych Polaków, którzy zostali deportowani w latach 30. ubiegłego wieku z Ukrainy. Nie mogli skorzystać z repatriacji w latach 1946–48 i 1956–59. Mamy wobec nich zobowišzanie moralne. [b] Ale częœć z nich pewno zostanie.[/b] I nie można się na nich obrażać. Decyzje o wyjeŸdzie sš trudne – chodzi o ludzi, którzy się tam urodzili, tam wychowali dzieci i wnuki. Polakom, którzy pozostanš w Kazachstanie, trzeba dalej pomagać. [b] Czy Pana zdaniem mamy jasnš i spójnš politykę wobec Polaków zagranicš i Polonii?[/b] Nad tš politykš trzeba dalej pracować. Obok wspierania polskich œrodowisk, co stale czynimy, trzeba zwrócić uwagę zwłaszcza na młodš emigrację, tę, która wyjechała po 2004 r. To 2 miliony ludzi! Nie wszystkim się powiodło, a pomimo tego, jak wskazujš badania i statystyki, nie zamierzajš wracać. Ich problemy na obczyŸnie sš po częœci naszymi problemami. Bierzemy to pod uwagę w naszym planie działania. Musimy też brać pod uwagę interesy Polski w œwiecie. Może ci młodzi stanš się kiedyœ naszymi "ambasadorami". Oczywiœcie, dalej musimy pomagać domom polskim, wspierać koœcioły, szkoły dbać o edukację w języku polskim. [b] A jaka w tym rola Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”?[/b] Nie jesteœmy jedynš organizacjš polonijnš, obok nas działajš różne fundacje i stowarzyszenia. Musimy budować swojš pozycję przez skuteczne działanie. W tym celu tworzymy obecnie zespoły doradcze, które zajmš się kulturš, oœwiatš czy nawet medycynš i spróbujš nakreœlić nowe potrzeby i kierunki działania.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL