Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Sowiecka agresja na Grodno we wrześniu 1939 r.

Do dziœ nie wiadomo, ile osób padło ofiarš sowieckich mordów podczas agresji we wrzeœniu 1939 r. Na zdjęciu czołgi Armii Czerwonej
NAC
W PRL obrońcy Grodna zostali skazani na zapomnienie. O bitwie z 1939 roku nie wolno było głoœno mówić - opowiada Eugeniusz Cydzik
– Sowieckie czołgi były całkowicie rozbite. Płonęły. Nad wieżyczkami unosiły się gęste kłęby czarnego dymu. Jeden z pojazdów z rykiem silnika kręcił się w kółko. Granat zerwał mu gšsienicę. Załoga wyskoczyła na zewnštrz i wtedy zasypaliœmy bolszewików gradem kul – opowiada Eugeniusz Cydzik (rocznik 1921), który jako harcerz brał udział w obronie Grodna. Armia Czerwona była całkowicie zaskoczona silnym oporem i determinacjš Polaków. W mieœcie nie było bowiem żadnych poważniejszych sił. Czoła najeŸdŸcy stawiło jedynie kilka przypadkowych oddziałów wojska, harcerze, uczniowie, urzędnicy, cywile. Mimo to dysponujšcy miażdżšcš przewagš Sowieci ponieœli ciężkie straty, a bitwa na ulicach miasta trwała dwa dni. Od 20 do 22 wrzeœnia. – Bolszewik przeprawiał się przez Niemen. Moje stanowisko było po drugiej stronie rzeki. Miałem myœliwski sztucer z lunetš. Byli łatwym celem. Wpadłem na sztubacki pomysł i robiłem nacięcia na kolbie – opowiada Cydzik.
Ile pan tych nacięć zrobił? – O takich rzeczach się nie mówi... Zresztš póŸniej, jak musieliœmy się wycofać i pokazałem ten sztucer stryjowi, on zbladł. Odkręcił kolbę i spalił jš w piecu. Gdyby bolszewicy znaleŸli coœ takiego...

V Kolumna

Jerzy Krusenstern (rocznik 1924) służył w harcerskiej służbie pomocniczej przy Korpusie Ochrony Pogranicza. Podczas walk w Grodnie przygotowywał butelki z benzynš, które jego starsi koledzy ciskali w sowieckie czołgi. – Nasi żołnierze wytoczyli działko przeciwlotnicze, którym strzelali na wprost w nadcišgajšcš kolumnę pancernš wroga. Zadaliœmy im wtedy bobu! – opowiada. Podczas walk obrońcom dali się we znaki komunistyczni dywersanci. Ze względu na dużš aktywnoœć V Kolumny Grodno jest porównywane do Bydgoszczy, gdzie do Polaków strzelali ukryci na dachach Niemcy. – Nie doœć, że musieliœmy się bronić przed Sowietami, to jeszcze atakowali nas zza węgła komuniœci – relacjonuje Krusenstern. Eugeniusz Cydzik: – Na jednym z przedmieœć zostaliœmy ostrzelani z dachu przez karabin maszynowy. Wdarliœmy się do budynku i wbiegliœmy na strych. ZnaleŸliœmy tam już tylko łuski. Były jeszcze ciepłe, ale dywersanci zdšżyli uciec. Sowieci w Grodnie zachowywali się niezwykle okrutnie. Jeszcze podczas walk mordowali schwytanych cywilów, dobijali rannych. – Wpadli na szatański pomysł. Przywišzali do czołgów polskie dzieci jako żywe tarcze. Czyli zrobili dokładnie to, co szeœć lat póŸniej zrobili SS-mani w Warszawie – mówi Krusenstern. W taki sposób zginšł 13-letni Tadzio Jasiński. Konajšcego chłopca z czołgu œcišgnęły polskie kobiety. „PrzeraŸliwy zgrzyt œlimaka... Czołg staje tuż przede mnš – relacjonowała póŸniej Grażyna Lipińska. – Na łbie czołgu rozkrzyżowane dziecko. Krew z jego ran płynie strużkami po żelazie. Zaczynamy uwalniać skrępowane gałganami ramiona. A z czołgu wyskakuje czarny tankista, w dłoni trzyma brauning, za nim drugi – grozi nam. Widzę tylko oczy dziecka pełne strachu i męki. I widzę, jak uwolnione z więzów ramionka wycišgajš się do nas z bezgranicznš ufnoœciš”.

Wał zamordowanych

Po zdobyciu miasta przez Sowietów los schwytanych obrońców i wielu przypadkowych cywilów był tragiczny. Częœć z nich położono na ulicy i zmiażdżono czołgami. Kolejnych kilkaset osób rozstrzelano pod miastem. W tym wielu uczniów. Na miejskim placu leżał „wał zamordowanych”. – To był horror. Jakby miasto zdobyła horda Hunów. Zamordowano wielu moich kolegów – mówi Krusenstern. Sowieci dokonywali zbrodni również w okolicach Grodna. Po upadku miasta, 22 wrzeœnia, w pobliskich Sopoćkiniach zamordowali m.in. gen. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego i jego adiutanta. Relacja żony dowódcy: „Widok, który ukazał się moim oczom, był tak okropny, że nie miałam sił iœć dalej. Oczy i nos (generała – red.) stanowiły jednš, krwawš masę”. Czapkę oficera z Orłem Białym Sowieci pokazywali sobie jako trofeum. Krusensternowi i Cydzikowi udało się uciec. Obaj walczyli póŸniej w AK. Krusenstern ujawnił się w 1947 r. Cydzik po ponownym wkroczeniu Sowietów do Polski został zesłany do łagru w Workucie. Wyszedł w 1956 r. i zamieszkał we Lwowie, gdzie żyje do dziœ. – Co roku jeżdżę do Grodna, ale to już nie jest tamto wspaniałe miasto sprzed wojny. Wszystko jest tam martwe, obce – mówi. W PRL obrońcy Grodna zostali skazani na zapomnienie. O bitwie nie wolno było głoœno mówić. – Przez lata nie mogłem się przyznać, że byłem w Grodnie w 1939 r. Tak jak cała agresja sowiecka 17 wrzeœnia, był to w PRL temat zakazany. W ankietach musiałem nawet pisać, że do gimnazjum chodziłem w Warszawie, a nie w Grodnie. Ta nazwa działała na komunistów jak płachta na byka – wspomina Krusenstern. Obrońców miasta docenił naczelny wódz gen. Władysław Sikorski, który w grudniu 1941 r. spotkał się z kilkoma z nich w Zwišzku Sowieckim podczas inspekcji armii Andersa. Ludzie ci zostali właœnie wypuszczeni z łagrów. Generał wysłuchawszy relacji obrońców, powiedział: – Jesteœcie nowymi Orlętami. Postaram się, żeby wasze miasto otrzymało Virtuti Militari i tytuł Zawsze Wiernego.

Zbrodnicza napaœć

Podczas agresji 17 wrzeœnia Armia Czerwona dopuszczała się zbrodni nie tylko w Grodnie i okolicach. Podobne drastyczne sceny miały miejsce niemal wszędzie, gdzie wkraczały sowieckie jednostki. W Rohatyniu, Nowogródku, Sarnach, Tarnopolu, Wołkowysku, Oszmianie, Œwisłoczy, Mołodecznie, Chodorowie, Złoczowie, Stryju i wielu innych miejscowoœciach. Do dziœ nie wiadomo, ile osób padło wówczas ofiarš sowieckich mordów. Do dziœ nie odkryto też wielu masowych mogił.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL