Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ukraina-Polska: potrzebne zbliżenie

Tatiana Serwentyk
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Czy Ukraina jest już dla nas stracona? Tak, jeœli nie zaczniemy działać – twierdzš dziennikarze „Rzeczpospolitej”
Dramatyczna przegrana pomarańczowych i niespodziewanie szybkie zmiany polityczne na Ukrainie, w efekcie których nasz wschodni sšsiad zbliża się do Rosji, pobudza wielu polskich polityków i ekspertów do smutnej refleksji. Ukraina jest już dla nas stracona – twierdzš. Idee Jerzego Giedroycia okazały się niemożliwe do realizacji. Zostawmy Ukraińców i zajmijmy się czymœ bardziej pożytecznym.
– Gdy Polska weszła do UE, poczuliœmy się bardziej pewni siebie i mniej zobowišzani do realizacji koncepcji Giedroycia czy Brzezińskiego – zauważa dr hab. Grzegorz Motyka, historyk specjalizujšcy się w tematyce ukraińskiej. Tymczasem taka postawa, choć do pewnego stopnia zrozumiała, jest niebezpieczna. Ukraina – chcemy tego czy nie – pozostaje bowiem naszym sšsiadem. A doskonale wiemy, jak może się zachowywać sšsiad, który jest do nas nastawiony niechętnie. Ale nie to jest najważniejszym problemem. Chcieliœmy, by Ukraina weszła do UE i NATO nie tylko z życzliwoœci dla mieszkańców tego kraju, ale i dlatego, że byłoby to korzystne także dla Polski – zamiast być krajem na granicy strefy UE i NATO, bylibyœmy w jej œrodku. Nie udało się. W efekcie na wschód od Bugu sšsiadujemy dziœ z krajem, który wydaje się iœć w kierunku jak najmniej przez nas pożšdanym. [srodtytul]Wschód i zachód[/srodtytul] Po ukraińskiej stronie zderzyliœmy się z dwoma problemami. Po pierwsze wschód kraju i jego wyrazisty reprezentant, prezydent Wiktor Janukowycz. Dla nich najważniejsza jest Rosja, a celem numer jeden – zbliżenie z Moskwš. Polska staje się więc niespecjalnie istotnym partnerem. Skoro integracja z Europš jest nieaktualna, rola naszego kraju jako adwokata Ukrainy w Brukseli się zmniejszyła, a stosunki dwustronne straciły na znaczeniu. – Epoka ukraińsko-polskiego strategicznego partnerstwa, przyjaŸni i rozmaitych wzajemnych, symbolicznych gestów, faktycznie się zakończyła. Dziœ w Kijowie i Warszawie rzšdzš pragmatycy, a stosunki między naszymi krajami będš opierały się głównie na współpracy gospodarczej, a nie na Ÿródłach historycznych czy sentymentach – uważa Wołodymyr Horbacz, ekspert kijowskiego Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej. Horbacz ma jednak nadzieję, że władze w Kijowie zacznš szukać przeciwwagi dla Rosji, od której się uzależniły. Jego zdaniem Warszawa powinna przestać mówić o swej roli adwokata Ukrainy, a spróbować opracować własnš strategię współpracy z Kijowem. Na drugim biegunie jest zachód Ukrainy, historycznie i kulturowo powišzany z Polskš. Tyle że dla mieszkańców Lwowa, Tarnopola czy Łucka sposobem na przeciwstawienie się prorosyjskiemu wschodowi kraju jest odwołanie się do antysowieckiej i antyrosyjskiej tradycji UPA. Ale ponieważ UPA była też mocno antypolska, w naszym kraju pozostaje historycznym wrogiem, któremu pamięta się wymordowanie tysięcy Polaków. – To decyzja byłego prezydenta Wiktora Juszczenki o nadaniu tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze pogorszyła stosunki między naszymi krajami – przekonuje Horbacz. Podobnie uważa dr Jan Malicki, szef Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego: – Okazało się, że po kilku latach bliskich i serdecznych stosunków cała ta nasza współpraca pękła jak bańka mydlana – mówi. Jarosław Hrycak, ukraiński historyk, dowodzi, że do pojednania polsko-ukraińskiego w cišgu ostatnich 20 lat jednak doszło. – Stało się to możliwe dzięki doktrynom Giedroycia i kontaktom polskiej i ukraińskiej inteligencji oraz opozycji w latach 80. Ale też pojednanie nie może być jednorazowe. Ten proces można porównać do jazdy na rowerze. Należy nieustannie kręcić pedałami – podkreœla. Według Grzegorza Motyki przeszkodš rzeczywistego zasypania „historycznej przepaœci” między naszymi krajami jest brak rozmowy na najtrudniejsze tematy. – Dialog historyczny utrudnia nie tyle przywišzanie zachodnich Ukraińców do tradycji UPA (bo w latach 1944 – 1953 walczyła ona także z Sowietami), ile niechęć do zdecydowanego osšdzenia antypolskich czystek etnicznych dokonanych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przez tę formację – twierdzi. [srodtytul]Solidny grunt[/srodtytul] Wszyscy jednak uważajš, że między Kijowem a Warszawš potrzebne jest działanie na rzecz rzeczywistego zbliżenia. – Po zmianie władz w Kijowie i Warszawie stosunki między naszymi państwami rzeczywiœcie ochłodziły się, ale ludzie nie przestali się ze sobš kontaktować. Dostrzegamy znaczšcš zmianę nastawienia Ukraińców wobec Polaków i Polaków wobec Ukraińców, od nieufnego do przyjaznego – przekonuje Jarosław Hrycak. Grzegorz Motyka zaœ konkluduje, że byłoby dobrze nie tylko z przyczyn geopolitycznych, ale choćby z powodu wspólnych tradycji dawnej Rzeczypospolitej, by sšsiadujšca z Polskš Ukraina znalazła się w Unii Europejskiej. Skoro tak, to powinniœmy działać. Jan Malicki podkreœla, że niezależnie od sympatii do pomarańczowych trzeba współpracować z tymi politykami ukraińskimi, którzy obecnie sprawujš władzę. Polscy politycy i działacze społeczni muszš wypracować nowy plan postępowania wobec Ukrainy. W sprawach ukraińskich musimy być wcišż aktywni w UE. Nieco odmienna oferta dialogu i współpracy winna być skierowana do polityków, działaczy i społecznoœci Ukrainy zachodniej. Powinniœmy też wspierać wszelkiego rodzaju kontakty międzyludzkie, wymianę młodzieży, stypendia dla studentów. Inaczej na Bugu powstanie nowy mur, a my obudzimy się z problemem, który przeroœnie nasze możliwoœci.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL