Kalendarium podróżnika
Tropem Trzech Królów
Przywrócenie Święta Objawienia, to dobra okazja by spojrzeć na jego patronów. Wszak to także wędrowcy.
W oprawie wielkiej sztuki
Dwa z wielkich zabytków warto wspomnieć przy okazji tego święta. Pierwszy to kolońska katedra, właśnie pod wezwaniem Trzech Królów. To jedna z tych kilku niezwykłych, realizowanych przez setki lat, budowli, które tak mocno wpisały się krajobraz Europy. Znana nie mniej niż katedra mediolańska, czy barcelońska Sagrada Famiglia, szczyci się relikwią Trzech Króli. Przebyły one długą drogę nim znalazły się ostatecznie na Renem.
Troiści, czyli Trzech Królów, Mędrców, Magów są bohaterami złożonych i wieloznacznych legend.
Według legendy odnalazła je cesarzowa Helena w trakcie podróży do Ziemi Świętej (podobnie jak relikwie Krzyża Świętego). Później złożono je w konstantynopolitańskiej Hagia Sophia, stamtąd zostały zabrane do Mediolanu, skąd dopiero w 1164, mocą decyzji cesarza Fryderyka I, dotarły do Kolonii. Tutaj stały się powodem do dumy, co chyba najlepiej ilustruje zarówno katedra, jak i wspaniały relikwiarz (którego część jest przypisywane słynnemu artyście Mikołajowi z Verdun), będący jednym z najwybitniejszych dzieł średniowiecznego złotnictwa.
Drugi zabytek to kaplica – dla odmiany pod wezwaniem Trzech Magów – we florenckim pałacu Medici Ricardi, słynna zwłaszcza ze względu na freski Benozza Gozzoli.
Malując na ścianach kaplicy w latach 1459-1561 pielgrzymkę Magów do Betlejem artysta upamiętniał wcześniejsze o kilkanaście lat wydarzenia, kiedy to podczas Soboru Florenckiego (1438–1439) podjęto ostatnią przed upadkiem Konstantynopola próbę pojednania kościołów Zachodniego i Wschodniego.
Unia ta ostatecznie nie została zrealizowana, między innymi za sprawą nieprzejednanego stanowiska mnichów z góry Athos. Jedynym trwałym owocem ówczesnych wysiłków okazała się ponowna unia z częścią kościoła ormiańskiego, która na koniec doprowadziła m.in. do powstania na ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów kościoła ormiańsko-katolickiego, społeczności wyznaniowej tak bardzo zapisanej w historii miast takich jak Kamieniec Podolski, Horodenka, Kuty, Stanisławów czy wreszcie Lwowa.
Wymowa wezwania Trzech Magów w tym kontekście nabiera szczególnego znaczenia. Freski te też pokazują, jak wielkie wrażenie na florentyńczykach zrobiło bogactwo i splendor delegacji Bizancjum. Cóż, jak mówi znana piosenka: „Bo gdy Titanic tonął, to też orkiestra grała/kapitan miał do końca koszulę śnieżnobiałą”. (Tak na marginesie to w ogóle Trzej Magowie/Trzej Mędrcy/Trzej Królowie mieli sporo szczęścia do malarzy.)
Tajemnice Czcicieli Ognia
Zabytki wielkiej sztuki to coś dla ludzi statecznych. Dla duchów niespokojnych pozostawili Trzej Magowie - bo w tym kontekście to jest najwłaściwsze określenie - tajemnicę, która jeszcze czeka na swego ostatecznego odkrywcę. Tak, są jeszcze takie „białe plamy”, na tej szybko zamienianej w produkt turystyczny planecie.
Marko Polo w swoim „Opisaniu Świata” (właśnie ukazało się kolejne wydanie nakładem warszawskiego wydawnictwa WAB) opisuje widziane przez siebie (w 1272 r.), w irańskim mieście Saveh (na południe od Teheranu), trzy położone obok siebie grobowce z dobrze jeszcze zachowanymi ciałami, mające być grobami Trzech Króli.
W samym mieście, już wówczas muzułmańskim, nikt nie znał ich historii, jednak dociekliwy wenecjanin w nieodległej miejscowości zamieszkanej przez Czcicieli Ognia, jak wówczas nazywano zoroastrian, usłyszał historię o tym jak to trzech kapłanów, Magów zoroastriańskich, kierując się pojawieniem jasnej gwiazdy, udało się na Zachód, by zobaczyć niezwykłe dziecko, które miało się tam urodzić. Ponieważ nie byli jednak pewni, kto to ma być zabrali ze sobą trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę, które miały posłużyć jako swoisty test.
Jeśliby Dzieciątko wybrało złoto to byłby znak, że jest wielkim królem ziemskim, jeśli kadzidło to jest Bogiem, zaś jeśli mirrę to wielkim lekarzem uzdrowicielem. Wyobraźmy sobie ich konsternację, gdy dzieciątko przyjęło wszystkie trzy. Dalej Polo opowiada historię ognia, który na koniec przynieśli i złożyli w swojej świątyni.















