REKLAMA

Kalendarium podróżnika

Ostatni dzwonek…

Sławomir Parfianowicz 07-09-2010, ostatnia aktualizacja 07-09-2010 13:26
Jej królestwo – czarnohorskie hale
autor: Sławomir Parfianowicz
źródło: rp.pl
Jej królestwo – czarnohorskie hale
Tabun koni na Połoninie Rugaszu
autor: Sławomir Parfianowicz
źródło: rp.pl
Tabun koni na Połoninie Rugaszu
Na razie grzecznie jak przedszkole na spacerze (płaj pod Szesą)
autor: Sławomir Parfianowicz
źródło: rp.pl
Na razie grzecznie jak przedszkole na spacerze (płaj pod Szesą)

…czasami dzwoneczek. Ściślej setki i tysiące dzwonków wypełniające wschodniokarpackie połoniny jedyną w swoim rodzaju muzyką. A to już ostatni dzwonek by je usłyszeć.

Chcecie usłyszeć delikatne dalekie dzyń-dzyń: pojedyncze, nieregularne, odległe, czasami będące tylko mglistym odbiciem dźwięku, które stopniowo, zagęszczają się i zaczynają otaczać was z wszystkich stron orkiestrując się w migotliwą kaskadę dźwięków?

Ta muzyka narasta tak, jakbyście się w zupełnym mroku z płonącą lampą zaczęli zbliżać do bizantyńskiej mozaiki. To migotanie dźwięku bierze się też i stąd, że nie ma dwóch identycznych dzwonków.

Właściciele zwierząt wybierają dzwoneczki bardzo starannie, ich dźwięk nie tylko wskazuje, gdzie znajduje się ich dobytek, ale służy również do identyfikacji. Dzwonki są najrozmaitsze, od zupełnie malutkich (te widywałem najczęściej u kóz), przez różne małe i średnie u owiec, aż po całkiem duże u krów.

Galeria na stronie autora

Jeżeli chcecie posłuchać takiego koncertu – tak jak mi się to kiedyś zdarzyło na stokach Szesy, na zachodnim krańcu Czarnohory – to musicie się wybrać na jedną z połonin wschodnich Karpat, i znaleźć się przy płaju, którym stada wracają wieczorem na staję, albo wstać dość wcześnie by posłuchać stada wychodzącego w góry.

Nie tylko dzwonki tworzą tę muzykę. Od czasu do czasu, zwłaszcza w górach Rumunii, można usłyszeć głuche, jakby dobywające się spod ziemi, crescendo dudnienia. To stado koni, kilku, kilkunastu, czasem kilkudziesięciu jak na Połoninie Rugaszu. Cały sezon biegają samopas po górach.

Wyjazd w Karpaty to nie tylko szansa do zobaczenia pięknych i dzikich gór (w rumuńskich Karpatach ciągle jeszcze żyje ponad 5 tys. niedźwiedzi brunatnych, większość europejskiej populacji tego gatunku!), ale też podróż w czasie. Można tutaj – na Ukrainie, i przede wszystkim w Rumunii – spotkać żywą, funkcjonującą gospodarkę pasterską, taką jak ją opisywał w Wysokiej Połoninie Stanisław Vincenz. Nie tylko model gospodarowania jest tu ważny. To przede wszystkim bardzo bogata kultura swoimi korzeniami sięgającą czasów omal mitycznych, kultura ponadnarodowa, rozciągająca się od Bałkanów, przez cały potężny grzbiet Karpat, hen aż po niemal przedmieścia Ostravy na północnym-czachodzie.

Strona internetowa autora: sparfianowicz.wordpress.com

Dla turysty z Polski najciekawszym fragmentem tego uniwersum jest oczywiście Huculszczyzna. Obszar na równi z Tatrami legendarny dla wielu pokoleń turystów górskich. Warto jednak pamiętać, że to nie tylko Czarnohora i Połoniny Hryniawskie z Górami Czywczyńskimi, czyli zakątek Karpat leżący w historycznych granicach Rzeczpospolitej, ale także rozległe i bardzo interesujące terytoria na Zakarpaciu, w rumuńskich Marmaroszach, oraz na Bukowinie po obu stronach, ukraińskiej i rumuńskiej.

Jak tam dotrzeć? Niestety ten teren wymaga odrobiny samozaparcia i umiejętności. Są jeszcze ogromne obszary bez zasięgu telefonii komórkowej, a służby ratunkowe w rodzaju naszego GOPR-u są w zupełnych powijakach, lepiej więc jeżeli możemy bardziej ufać swojemu doświadczeniu niż technologi.

Problemem są także noclegi. Z ponad trzydziestu schronisk na tych terenach (w samych przedwojennych Polskich granicach) nie przetrwało ani jedno. Prócz namiotu pozostaje szukanie noclegu „u gazdów”, co powoli robi się tam coraz bardziej popularne. Powstają też pierwsze małe schroniska. Zaczyna się powoli odtwarzać szlaki znakowane (w Czarnohorze). Są mapy i przewodniki.

Jest wiele wariantów. Stosunkowo najlepsze, zwłaszcza przy krótszych wyjazdach, tak na początek, wydają się trzy:

  • Do Kołomyi (z Warszawy np. jest codzienny bezpośredni autobus) i dalej do Żabiego/Werchowyny a stąd do Dzembroni. Tam baza w "Chatce u Kuby" lub u któregoś z gazdów. To znakomite wyjście w centralną część Czarnohory m.in. z Popem Iwanem słynnym z ruin przedwojennego polskiego obserwatorium astronomicznego. W sąsiedniej dolinie leży vincenzowski Bystrec. Warto zajrzeć w sobotę na rynek Kosowie.

  • Poprzednia
    1 2

    Przeczytaj więcej o:  dzwoneczek, dzwonek, owce, pastwisko

    rp.pl
    Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
    Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

    E-booki "Rzeczpospolitej"

    Rozwody, separacje, alimenty

    Rozwody, separacje, alimenty

    Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
    Testamenty, spadki, darowizny

    Testamenty, spadki, darowizny

    Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
    • książki
    • muzyka
    • filmy
    • multimedia
    Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
    Zamknij

    Przeczytaj też: >>

    Trzy kultury na trójstyku granic

    W Polsce mało jest miejsc, w których równie intensywnie można zetknąć się z wielokulturowością, jak we Włodawie. Nieprzypadkowo tu właśnie odbywa się Festiwal Trzech Kultur >>