Krzyż przed pałacem
Kaczyński: znicz za poległych
- Przyszedłem tu zapalić znicz za wszystkich poległych w smoleńskiej katastrofie - mówił Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim, gdzie zgromadzili się przeciwnicy przeniesienia krzyża.
- Został zlikwidowany krzyż pod osłoną policji i barier, który był swego rodzaju substytutem pomnika - powiedział Kaczyński.
Prezes PiS dodał, że przyszedł zapalić znicz za "brata, bratową, za wszystkich poległych, za wszystkich ludzi, którzy byli szczególnie bliscy(...). To jest jedyna intencja z którą przyszedłem.
Później Kaczyński zapalił znicze, w tym czasie przez megafon odmawiana była modlitwa w intencji różnych osób. Potem zebrani odśpiewali Apel Jasnogórski i odmówiono modlitwę "Zdrowaś Mario".
Pod pałacem zgromadziło się około 300 osób. Zgromadzeni powitali Kaczyńskiego odśpiewaniem "sto lat".
Wśród zebranych są nie tylko zwolennicy, czy przeciwnicy ustawienia w tym miejscu krzyża lub pomnika, ale też gapie i przechodnie.
Rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński powiedział, że przed pałacem jest spokojnie. - Jak dotąd nie doszło do żadnych incydentów.
Wielu z obecnych trzyma polskie flagi, kwiaty, niektórzy przynieśli drewniane krzyże i święte obrazy.
Kaczyński: To smutny dzień
Prezes uważa, że trzeba będzie czekać na nowe władze, aby pamięć o ofiarach katastrofy pod Smoleńskiem została godnie uczczona.
- To jest bardzo smutny dla mnie dzień, bo dzień w którym w wolnej Polsce krzyż jest zabierany z jakiegoś miejsca. Co tu dużo mówić, przez formację parapolicyjną, bo taką jest BOR i pod osłoną dużej ilości policji (...)" - powiedział.
- Sądzę, że w tym momencie jedno jest już oczywiste. Mianowicie, będziemy musieli czekać do nowej władzy, żeby sprawy uczczenia pamięci ofiar tej katastrofy, prezydenta RP zostały załatwione w sposób właściwy i godny - powiedział.















