"Rzeczpospolita" w Niedzielę
Wicekrólowa Kanady
Kto będzie następcą ciemnoskórej szefowej państwa, Michaelle Jean? Przyszłość ceremonialnego urzędu w Kanadzie budziła ogromne emocje
Brzmi to niczym historia z bajki. Uboga dziewczyna została królową. No, może niezupełnie, bo Michaelle Jean, imigrantka z Haiti, doszła „tylko” do urzędu gubernatora generalnego Kanady.
– Poza krótkimi okresami, kiedy w Kanadzie przebywa królowa brytyjska, to ona była faktycznie konstytucyjnym monarchą – mówi „Rz” prof. Richard Simeon z Uniwersytetu Toronto. To pozostałość po kolonialnej przeszłości kraju. Gubernatora określa się czasem mianem wicekróla Kanady.
Kontrowersyjna Haitanka
Powierzenie tego urzędu w 2005 roku sympatycznej i urodziwej Haitance wywołało euforię. Do Kanady przybyła w 1968 roku jako dziewięciolatka, uciekając wraz z rodziną z kraju dyktatora Francois Duvaliera. Uczyła się znakomicie, została znaną dziennikarką.
Ale wzbudziła kontrowersje, jeszcze zanim objęła urząd. Najpierw okazało się, że jej mąż, filmowiec Jean-Daniel Lafond był w przeszłości powiązany z separatystami z Quebecu. Potem wyszło na jaw, że ma także obywatelstwo francuskie. Błyskawicznie z niego zrezygnowała.
Potem też nie było lepiej. Źle układały się jej stosunki z rządem, po części dlatego, że chciała zaistnieć w kanadyjskiej polityce nie tylko jako osoba uczestnicząca w uroczystościach i przyjęciach. Kilkakrotnie publicznie krytykowała premiera Stephena Harpera. Według dziennika „The Globe and Mail” szef rządu powiedział, że pani gubernator stała się jednym z jego głównych problemów politycznych.
Ich stosunki nieco się poprawiły po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti, bo zaczęli ze sobą współpracować, organizując zakrojoną na szeroką skalę pomoc dla poszkodowanych.
Wicekról z nominacji
Chociaż gubernatora generalnego formalnie mianuje brytyjska królowa, kandydaturę przedstawia premier Kanady. Na co dzień obowiązki szefa państwa są bardzo skromne. Od czasu do czasu podejmuje jednak ważne decyzje.
– Gubernator powołuje premiera. Zazwyczaj to formalność – kandydatem jest lider partii, która zwyciężyła w wyborach. Ale czasem, zwłaszcza ostatnio, nikt nie zdobywa absolutnej większości i wtedy pojawia się problem, komu gubernator ma wręczyć nominację – mówi prof. Simeon. Dlatego konserwatywny premier Stephen Harper nie poparł pomysłu pani Jean na kolejną kadencję, mimo usilnych starań rządu w Port-au-Prince, by Haitanka pozostała na urzędzie. Michaelle Jean zostanie jednak specjalnym wysłannikiem ONZ na Haiti.
– Harper szukał kandydata, który byłby zwolennikiem monarchii w dotychczasowym kształcie i pozostania w unii personalnej z Wielką Brytanią – podkreśla prof. Simeon. – Konserwatyści zawsze wspierali monarchię, choć akurat ja uważam, że nie potrzeba nam króla urzędującego w pałacu Buckingham w Londynie – dodaje.
Monarchiści są innego zdania. – Kanada zawsze była monarchią – mówi Matthew Rowe z Ligi Monarchistycznej Kanady. – Rządził nami król brytyjski lub francuski, a i plemiona indiańskie miały swoich wodzów będących faktycznie monarchami. Prowincję Ontario współtworzyli uchodźcy z USA, którzy chcieli żyć w naszym systemie prawnym. Tak funkcjonujemy od 143 lat, ten system po prostu się sprawdził – dodaje.
Nowym gubernatorem generalnym został niedawno David Johnston. Z pewnością jest postacią o wiele mniej barwną niż pani Jean: naukowiec, prawnik, prezydent Uniwersytetu Waterloo. Nie będzie wzbudzał kontrowersji, ale też i nie będzie budział takiego zainteresowania, jak ona.













