Styl Życia
Spokojnie, to tylko impuls!
Wybuchowy wrażliwiec, zwany cholerykiem lub nerwusem. Trudny, ale nie nudny. Czy można go zrozumieć
Taki obrazek: wystarczy iskra, a ktoś rzuca talerzem o podłogę, kopie fotel i klnie na całe gardło. Kiedy widzi, co zrobił, jest już za późno. Może tylko żałować… I pocieszyć się faktem, że mimo swojej impulsywności nie zniszczył na przykład dzieła swego życia, jak Władysław Podkowiński.
„Impulsywność! Co robić?!” – pytają, zazwyczaj w tonie ostatecznym, rzesze ekstrawertyków na poradnikowych forach internetowych. I często są bezradni. Bo nikt dokładnie nie wie, co to właściwie jest ta impulsywność, skąd się bierze i jak z nią walczyć.
Spontaniczny czy impulsywny?
Naukowcy rozpatrują impulsywność w kontekście osobowości, temperamentu, rzadko w oderwaniu od całościowych teorii.
Co wynika z ich dociekań? Jak odróżnić spontaniczność od impulsywności? Dlaczego ta ostatnia ma raczej negatywne konotacje?
Najprościej można to wyjaśnić, korzystając z teorii osobowości Hansa J. Eysenka. Impulsywność to według niego cecha neurotycznych ekstrawertyków. Inaczej mówiąc – skłonności do nagłych wybuchów mają nastawieni na świat zewnętrzny wrażliwcy.
Spontaniczność, owszem, też cechuje ekstrawertyków, ale tych zrównoważonych emocjonalnie. Spontaniczne wybuchy dotyczą zazwyczaj radości i innych emocji pozytywnych – nie agresji jak u impulsywnych.
O impulsywności możemy się wiele dowiedzieć także z teorii Jana Strelaua, według której skojarzyć ją można z tym, jak intensywnie ktoś reaguje na bodźce wywołujące emocje. Osoba impulsywna to taka, która jest równocześnie wrażliwa i mało wytrzymała. Wykazuje dużą reaktywność na bodźce słabe i trudno jej przetrzymać bodźce silne. Przeciwieństwem impulsywności jest refleksyjność.
Odporni na nudę
Najwyższy stopień reaktywności – jednej z zasadniczych cech temperamentu obok ruchliwości czy towarzyskości – obserwuje się u Włochów, Francuzów, Hiszpanów i... Polaków. Najniższy – u Amerykanów i Holendrów. Najczęściej wysoko reaktywne są młode kobiety, najrzadziej starsi mężczyźni.
Wysoka reaktywność ma swoje zalety. Takie osoby poza tym, że są zazwyczaj wrażliwe, sa też odporne na nudę. Ich życie uczuciowe jest przeważnie bogatsze niż osób mniej podatnych na bodźce (choć może nie zawsze są z tego zadowolone).
Impulsywności sprzyjają nadmiar stresu, stłumione emocje, zwłaszcza złość
Ci słabiej reagujący, gdy zaczyna brakować bodźców z zewnątrz, mają problem. Między innymi dlatego świetnie sprawdzają się pary o przeciwnych temperamentach, lecz podobnych wartościach. Dzięki temu ktoś jest w związku motorem, ktoś za nim podąża. Partnerzy mogą przy tym, zależnie od predyspozycji, wymieniać się w różnych dziedzinach.
Wysoka reaktywność ma, jak wiadomo, również swoją ciemniejszą stronę. Impulsywność sprzyja powstawaniu uzależnień, niekontrolowanym aktom agresji i autoagresji, kleptomanii, piromanii, trichotillomanii (zaburzenie kontroli impulsów polegające na przymusowym, niekontrolowanym wyrywaniu włosów, brody, brwi, rzęs). Tendencje do impulsywnych zachowań zwiększa nadużywanie alkoholu czy narkotyków.
To nie rodzice
Stosunkowo od niedawna psychologowie są pewni, że temperament człowieka można zmieniać i kształtować.
Co ciekawe, cechy temperamentu nie zależą głównie od cech genetycznych, jak przez długi czas przypuszczali niektórzy badacze. Geny decydują średnio w 40 proc. o różnicach w temperamencie między ludźmi. Większą rolę – 60 proc. – odgrywa środowisko, a dokładnie tzw. środowisko specyficzne. Termin ten oznacza po prostu historię życia danego człowieka, czyli zbiór indywidualnych doświadczeń. Czy ktoś miał rodzeństwo, jakich doświadczył zdarzeń losowych, do jakiej szkoły chodził, jakich miał nauczycieli i znajomych, co oglądał w telewizji.
Co więcej, jak wynika z badań przeprowadzonych m.in. przez prof. Włodzimierza Oniszczenkę na parach bliźniąt jedno- i dwujajowych – wpływ rodziców na cechy temperamentalne potomstwa jest mały…
Powiedzmy to wyraźnie: cechy, takie jak: aktywność, towarzyskość, ekstrawersja, skłonność do reagowania strachem, złością, niezadowoleniem, kształtują się przez osobiste doświadczenia. Te w pewnym stopniu są zależne od rodziców, ale tylko częściowo.















