REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Postpolska, czyli „jaśni” i „ciemni”

Jerzy Szczęsny 27-07-2010, ostatnia aktualizacja 27-07-2010 23:50
Wielkość tekstu: A A A
Jerzy Szczęsny
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Jerzy Szczęsny

W imię pamięci o swoim bracie Jarosław Kaczyński powinien powrócić do zmodernizowanej koncepcji IV RP – pisze prawnik i publicysta

Jak powszechnie wiadomo, ludzie dzielą się na optymistów i pesymistów. Dziś optymiści odtrąbili pogrzeb IV RP (Sadurski, Wroński, Wołek), pesymiści natomiast mają w tym względzie niejakie wątpliwości, a najuczciwsi z nich mizdrzą się do nowego prezydenta, aby „dorżnął zarazę i ostatecznie zerwał z IV RP” (Żakowski). Kto ma rację? Odpowiedź wymaga kilku przypomnień.

Uczciwi bliźniacy

Nomenklaturowy kapitalizm z początków lat 90. zrodził kleptokrację, a afera Rywina była spektakularnym dowodem na degenerację państwa i polityki. Afera nie rozwinęła się należycie i nie pogrążyła ważniejszych od Rywina przestępców, gdyż jej bohater przyjął, że obowiązuje go omerta, a prokuratorzy III RP okazali się chłopcami na posyłki. Jednakże kwintesencją degeneracji państwa i polityki była inna drobna sprawa. Otóż dużo wcześniej urzędujący minister sprawiedliwości przepisał swoje mieszkanie na córkę i jako bezdomny wyłudził od państwa służbowe mieszkanie, które następnie wykupił za bezcen. Po ujawnieniu sprawy przez prasę nic się nie stało. Po prostu przyschła i rozeszła się się po kościach.

Rzecz w tym, że tej podobnych, drobnych aferek były w historii III RP tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy. One właśnie stworzyły klimat, w którym nośne stało się hasło IV RP. Nośne i groźne, jeśli hipoteza o dziesiątkach tysięcy jest trafna. Groźne również dla samego projektu IV RP, gdyż jej zajadłymi przeciwnikami stali się od razu wszyscy o niezbyt czystych rękach.

Ich strach przed nowymi porządkami potęgowany był przez fakt, że demokratycznie wyniesionym do władzy „upiornym bliźniakom” – jak by ich nie opluwać i dezawuować – nie podobna było odmówić krystalicznej uczciwości. Dlatego wrogiem publicznym nr jeden w III RP był i pozostaje odsunięty na razie – popularny w narodzie na co dzień widzącym bezkarne kanty i oszustwa – Zbigniew Ziobro, a postulat czystych rąk polityków pozostaje jednym z głównych punktów dzielącego dziś Polaków programu IV RP.

Mit podziału

Polska nie jest podzielona na pół, gdyż dla każdego, kto umie liczyć, to pół Polski jest podzielone na pół, gdyż połowa Polaków nie głosuje. Jeśli coś jest w Polsce podzielone na dokładnie pół to Trybunał Konstytucyjny, który się waha, czy pozbawić mocy prawnej kompromitującą uchwałę Sądu Najwyższego sankcjonują ewidentne bezprawie i stawiającą Sąd Najwyższy III RP w rzędzie popleczników zamachu stanu z 13 grudnia. To na marginesie, bo sprawa jest fundamentalna i wymaga szerszego potraktowania.

Zatem, czy ta druga połowa, czy nawet te 40 procent, którzy nie głosują, to obywatele ukontentowani III RP? Czy przeciwnie, ich absencja przy urnie jest wynikiem niewiary w zmiany na lepsze przy którymkolwiek wyborze personalnym? Tu rodzima socjologia nie jest bezradna.

Drżącym głosem prof. Janusz Czapiński przyznał niedawno, że ponad 50 procent, tym razem ze 100, jest naturalnym elektoratem PiS. „I to się nie zmienia. Naprawdę!” – bije się w pierś. Tu ma rację. Polska przeglądająca się w socjologicznym lustrze jest w większości konserwatywna, katolicka, dumna ze swej polskości, usposobiona rodzinnie i patriotycznie.

Że to boli i przeraża byłych członków Towarzystwa Ateistów i Wolnomyślicieli, jest zrozumiałe. Ale, że red. Tomasz Wołek, który onegdaj wręczył gen. Augusto Pinochetowi ryngraf Matki Boskiej, obecnie po 10 kwietnia poczuł się „w atmosferze pogromu”, to już chyba przesada.

Chęć wykradzenia bogom ognia była zawsze uzurpacją. Porażka Prometeusza ludziom nie wystarczyła, więcej – niczego nie nauczyła. Nadal zatem usiłują unieważnić Boga. I nie czytają Dostojowskiego, który opisał tego konsekwencje. Gdy nie ma reguł wyższych ponad wolę człowieka, zło i cnota są przypadkiem lub kaprysem. Wtedy możliwe są sowieckie łagry, narodowosocjalistyczne krematoria, a dziś zjadanie z głodu własnych dzieci w komunistycznym raju Korei Płn.

Trochę patosu

Z tych patetycznych, ale i również bardziej pragmatycznych powodów IV RP powinna zwrócić się ku wartościom elementarnym. Tym, które legły u podstaw solidarnościowego buntu: wolności, prawdy i sprawiedliwości. Te trzy wartości w III RP są na oczach wszystkich reglamentowane.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Petru: Poszły konie po betonie

Dziś Polska wymaga sensownego i zaplanowanego wysiłku reformatorskiego – w duchu zapowiedzi premiera z exposé – po to, aby wejść na ścieżkę szybkiego wzrostu >>