REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Dobra Firma » Firma » Nowe technologie

Nowe technologie

Jak sprzedać internetowy serwis przedsiębiorcy

Piotr Zawadzki, Ewa Kacperek 03-03-2011, ostatnia aktualizacja 03-03-2011 03:49
źródło: www.sxc.hu

Każdy z elementów strony elektronicznej firmy powinien być odrębnym przedmiotem sprzedaży. W umowie należy więc je wskazać i sprecyzować, jaka część ceny odpowiada poszczególnym składnikom

Trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie nowoczesnej firmy bez atrakcyjnego i sprawnego serwisu internetowego. Dobrą stronę internetową powinni mieć nie tylko przedsiębiorcy oferujący swoje usługi lub produkty konsumentom, ale i firmy mające wyłącznie profesjonalnych klientów. W wielu przypadkach sam serwis jest po prostu biznesem.

Tak jak i w innych przypadkach biznes ten czasem zmienia właściciela lub strukturę właścicielską. Zdarza się, że strona stworzona przez kilku zdolnych studentów informatyki może przynosić krociowe zyski, jeżeli zostanie dofinansowana.

Warunkiem inwestycji jest często przeniesienie praw do całości lub części serwisu. W takich lub podobnych przypadkach powstaje problem przeniesienia lub podziału praw przysługujących właścicielowi serwisu.

Różne uprawnienia

Przeniesienie praw do serwisu nie jest prostą transakcją. Umowa sprzedaży obejmująca wymieniony z nazwy serwis może być w skrajnych przypadkach uznana za nieważną. Z prawnego punktu widzenia serwis stanowi zbiór wielu różnych uprawnień.

Polskie prawo tylko wyjątkowo pozwala na przeniesienie jedną czynnością całego zbioru praw. Jest to możliwe na przykład w przypadku przedsiębiorstwa lub gospodarstwa rolnego. Serwis internetowy nie podpada jednak pod żadną z tych kategorii.

Oprócz wymienionych elementów serwisy internetowe mogą zawierać jeszcze inne  treści objęte ochroną tzw. praw na dobrach niematerialnych. Przykładowo na stronach serwisu często umieszcza się znaki towarowe właściciela serwisu lub innych przedsiębiorców, które mogą stanowić kolejny, odrębny przedmiot potencjalnej transakcji.

Do kogo należą prawa?

Zgodnie z polskim prawem zbywca w zasadzie nie może przenieść na kogoś innego praw, które mu nie przysługują.

Nabywca powinien więc upewnić się, że skutecznie nabędzie prawa do całej treści serwisu. Właściciel serwisu będzie z pewnością dysponentem jego zawartości, jeżeli sam ją stworzył (i nie przeniósł jej wcześniej na inny podmiot).

Utwory znajdujące się na stronie często są jednak dziełem pracowników lub zleceniobiorców właściciela serwisu.

Właścicielowi przysługują do nich prawa, jeżeli  zawarte przez niego umowy zawierają postanowienia powodujące przejście tych praw na niego.

Wyjątkiem są utwory stworzone przez pracowników właściciela serwisu. Z mocy ustawy pracodawca nabywa prawa do dzieł pracowniczych w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron, chyba że umowa o pracę wyłącza taki skutek.

Wgląd w dokumenty

Oznacza to, że skrupulatny nabywca powinien zapoznać się nie tylko z umowami, które wcześniej zawierał właściciel serwisu ze zleceniobiorcami, ale i uzyskać wgląd w umowy zawierane z pracownikami a także z podwykonawcami przez zleceniobiorcę. Dotyczy to zarówno umów o stworzenie i nabycie praw do kontentu, jak i oprogramowania, ale także ewentualnych umów licencyjnych.

Należy sprawdzić, czy zawarte umowy nie wyłączają prawa do dalszego przenoszenia praw lub dokonywania cesji (licencji lub innych umów, na przykład o usługi pozycjonowania). W przypadku domeny internetowej oraz znaków towarowych należy także sprawdzić we właściwych rejestrach, czy zbywcy na pewno przysługują prawa, których posiadanie deklaruje.

Warto zapoznać się również z zasadami współpracy z reklamodawcami i innymi usługodawcami. Jeżeli w serwisie znajdują się inne dobra chronione, np. wizerunki użytkowników lub innych osób, nabywca musi wiedzieć, na jakiej zasadzie właściciel serwisu z nich korzystał (w szczególności poznać regulamin serwisu) oraz upewnić się, czy przeniesienie praw do serwisu nie stoi na przeszkodzie ich dalszemu wykorzystywaniu.

W praktyce sprawdzenie całej wskazanej wyżej dokumentacji może okazać się niemożliwe. W dodatku nie daje stuprocentowej pewności, zwłaszcza w odniesieniu do praw autorskich. Nie istnieje bowiem żaden rejestr utworów, który pozwalałby potwierdzić, do kogo należą prawa lub czy nie są obciążone.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Domeny najwyższego poziomu czekają na wnioski

Rejestracja domen najwyższego poziomu nie jest adresowana tylko do firm globalnych. Mogą skorzystać z niej także miasta i mniejsze podmioty gospodarcze, pod warunkiem że sprostają wymaganym kryteriom finansowym i technicznym >>