REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Sam bym stanął do walki

Łukasz Majchrzyk 14-07-2010, ostatnia aktualizacja 15-07-2010 15:35
Tomasz Budzyński
źródło: Radek Kisielewski
Tomasz Budzyński

Nasza historia jest bardzo niespokojna, dlaczego nagle ma być inaczej? To, że przez 60 lat panuje względny spokój, nie oznacza, że tak będzie zawsze - przekonuje Tomasz Budzyński, lider zespołu Armia w rozmowie z Łukaszem Majchrzykiem

Ministerstwo Kultury zamówiło u was piosenkę z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Dlaczego wybrano akurat Armię?

Przede wszystkim od razu zapowiedziałem, że jeżeli mamy się tego podjąć, to będziemy grać w naszym stylu i o żadnym oratorium z chórem na tysiąc osób nie ma mowy. Spotkało się to ze zrozumieniem, co – muszę podkreślić – bardzo mnie cieszy.

Rząd chce trafić do młodszego pokolenia?

Czy ja wyglądam na młodsze pokolenie? Mam prawie 50 lat i jestem wychowany na muzyce rockowej. Nie wiem, czy trafiam do młodego pokolenia, ale na rówieśników bardzo liczę. Zresztą to, że zwrócono się z tym do nas, uważam za bardzo pozytywny ewenement. W Polsce, niestety, utrwalone jest myślenie, że nawet najgłupszy teatr zawsze będzie kulturą wysoką, a muzyka rockowa przeznaczona jest dla półgłówków. Może zaczęło się coś zmieniać?

A co czuje muzyk rockowy, który dostaje taką propozycję?

To, co każdy by czuł. 100 lat temu taki utwór skomponował Feliks Nowowiejski, a tekst napisała Maria Konopnicka. Napisanie patriotycznej pieśni w naszych czasach jest naprawdę dużym wyzwaniem. Trudno jest napisać utwór o własnej ojczyźnie, bo łatwo jest popaść w banał i lecieć jakimiś frazesami albo sloganami. Z muzyką nie było problemu. Miało być czadowo i jest czadowo. Natomiast tekst "Jeszcze raz, jeszcze dziś" napisałem z pozycji współczesnego człowieka. Zastanawiałem się, co by było, gdyby dziś powtórzyła się podobna sytuacja, gdyby teraz ktoś nas zaatakował. Czy Polacy są w stanie stanąć do walki? Jestem pewien, że tak! Sam bym to zrobił. W naszym zespole są nawet pewne przesłanki, aby tak myśleć i działać. Przodkiem naszego gitarzysty Frantza był sławny rotmistrz Witold Pilecki. Tacy ludzie jak on to prawdziwi bohaterowie. Można zabić ciało człowieka, ale jego ducha już o wiele trudniej. I ducha Polaków nie zabito.

Warto się zastanawiać, czy dziś Polacy byliby gotowi do walki? Przecież żyjemy w czasach pokoju.

W latach 20. i 30. po doświadczeniach I wojny światowej ludzie byli przekonani, że nic równie strasznego nigdy już się nie zdarzy. A przyszła jeszcze gorsza wojna.

Świat nie jest dziś inny? Polska jest w NATO i Unii Europejskiej...

Świat wcale nie jest inny, bo człowiek się nie zmienił. Jest podatny na siły, nad którymi nie ma władzy i wobec których jest całkowicie bezbronny. Dla mnie przyczyny wybuchu wojen światowych są głęboko metafizyczne, bo takiego szaleństwa nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Jest to zbiorowe opętanie całych narodów.

Co pana niepokoi? Miejsce Polski między Rosją a Niemcami?

Nasza historia jest bardzo niespokojna, dlaczego nagle ma być inna? To, że przez 60 lat panuje względny spokój, nie oznacza, że tak będzie zawsze. Nasz naród wciąż cierpi rany zadane w czasie ostatniej wojny i te rany – jak widać – po ostatnich wydarzeniach wcale się nie zabliźniły. Mamy też innych sąsiadów. Refren naszego utworu śpiewam po litewsku. Z tego, co wiem, wywołało to olbrzymi odzew na Litwie. Na największym litewskim portalu internetowym było mnóstwo komentarzy na ten temat. Oni są autentycznie poruszeni tym, że Polak zaśpiewał w ich języku. Dla mnie jest to sprawa oczywista, bo przecież pod Grunwaldem nie walczyliśmy sami.

Zagracie swoją piosenkę pod Grunwaldem?

Zaproszono nas, aby wystąpić w czasie koncertu, który ma się odbyć wieczorem, po inscenizacji bitwy. Jeszcze lepiej byłoby zagrać ten utwór przed bitwą. Mam nadzieję, że zawiera on w sobie taki ładunek siły i emocji, iż po jego wysłuchaniu każdemu mężczyźnie przyjdzie ochota na machanie mieczem przez pół dnia. Muszę dodać, że nasz utwór zaczyna się i kończy cytatem z pieśni "Bogurodzica", którą rycerstwo polskie śpiewało przed bitwą. Co ciekawe, melodia ta grana jest na waltorni. Tak więc zabrzmiał znów ten tajemniczy złoty róg, o którym pisze Maria Konopnicka. Historia, jak widać, jest czymś żywym.

A co z trochę młodszym pokoleniem, z waszymi nowymi słuchaczami? Ich też obchodzi historia?

Proszę spojrzeć na popularność Lao Che – najlepszego według mnie polskiego zespołu ostatnich lat, który parę lat temu nagrał płytę "Powstanie Warszawskie". To jest arcydzieło, za które powinni otrzymać jakieś ordery. W Wielkiej Brytanii za coś takiego dostaliby już dawno. Ta płyta sprawiła, że bardzo wielu młodych ludzi spontanicznie i z własnej, nieprzymuszonej woli zaczęło interesować się historią własnego kraju. To jest zjawisko bezcenne. Okazuje się, że można, tylko trzeba wiedzieć jak. Przykładem jest działalność Muzeum Powstania Warszawskiego – najlepszego muzeum w Polsce. Jestem pełen podziwu dla dyrektora Jana Ołdakowskiego.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zychowicz: KARTA na krawędzi

Ośrodek KARTA od ćwierć wieku wyręcza państwo, kompletując wiedzę o sowieckich zbrodniach na Polakach. Teraz państwo może doprowadzić do upadku tej instytucji >>