Tajemnicze oferty pracy

aktualizacja: 02.07.2010, 01:41
W Wielkiej  Brytanii oferta pracy bez  informacji  o zarobkach  nie je...
W Wielkiej Brytanii oferta pracy bez informacji o zarobkach nie jest traktowana poważnie – mówi Andrew Samu, dyrektor operacyjny agecji zatrudnienia CVO w Polsce
Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Polscy pracodawcy rzadko podają w ogłoszeniach wysokość zarobków. Niekiedy ukrywają nawet swą nazwę

Konkurencyjne [link=http://www.kariera.pl/czytaj/920/dlaczego-firmy-w-polsce-nie-umieja-rekrutowac-pracownikow/]wynagrodzenie[/link], atrakcyjne warunki płacowe – takimi zachętami większość pracodawców próbuje zastąpić kluczową dla kandydatów informację o wysokości proponowanych zarobków. Zdarza się też, że w ogłoszeniu zamiast nazwy potencjalnego pracodawcy jest tylko wzmianka o „dynamicznie rozwijającej się spółce” albo „międzynarodowej firmie będącej liderem w swej branży”.
Do takich ofert wielu kandydatów podchodzi z rezerwą. – Zapala mi się światełko ostrzegawcze, szczególnie wtedy gdy nie chcą udzielać żadnych informacji przez telefon – twierdzi uczestnik dyskusji na portalu GoldenLine. Jak jednak uspokajają doradcy personalni, taką ukrytą rekrutację stosują nie tylko naciągacze albo firmy werbujące do obwoźnej sprzedaży. Niekiedy sięgają też po nią renomowane spółki, choć zwykle korzystają z pomocy agencji doradztwa personalnego.
Według Katarzyny Berendy-Ratajczyk, członka zarządu Bigramu, firmy najczęściej utajniają swą nazwę, gdy szukają następcy pracownika, którego planują zwolnić. Wówczas niekiedy nie chcą podawać w ogłoszeniu nawet regionu czy miasta, w którym działają; tak bywa gdy firma jest jednym z nielicznych pracodawców w mniejszym mieście, a opis stanowiska łatwo pozwoliłby ją zidentyfikować.
– Firmy nie chcą ryzykować sytuacji, że obecny pracownik pójdzie na L-4 albo poszuka sobie innej pracy, zanim znajdziemy kogoś na jego miejsce. Tym bardziej że część firm nie jest też w 100 proc. przekonana do wymiany pracownika –uzależnia to od znalezienia odpowiedniego kandydata – wyjaśnia dyr. Berenda-Ratajczyk. Drugim powodem ukrytych ofert pracy jest obawa przed konkurencją, np. wtedy gdy firma wprowadza na rynek nowy projekt albo chce poszerzyć sieć sprzedaży w danym regionie.
Zdaniem Angeliki Śniegockiej, dyrektora działu personalnego Ista Shared Services Poland, ukryte rekrutacje stosują czasem same agencje doradztwa personalnego, gdy chcą uzupełnić swoją bazę danych o kandydatów z określonymi kwalifikacjami i zwiększyć swoje szanse na kontrakt z pracodawcą. Dlatego warto odpowiadać na takie ogłoszenia.
Elżbieta Flasińska z portalu Pracuj.pl zaznacza jednak, że „ukryte oferty” cieszą się mniejszym zainteresowaniem wśród osób poszukujących pracy; brak nazwy i choćby krótkiego opisu działalności firmy sprawia, że kandydaci są ostrożniejsi. Potwierdza to Robert Żelewski, dyrektor zarządzający ds. HR w Animeksie. Według niego na oferty z nazwą spółki zgłasza się od trzech do dziesięciu razy więcej kandydatów niż na „ukryte ogłoszenia”. Mimo to Animex kilkakrotnie decydował się na nie przy okazji wymiany pracowników.
O ile „ukryte oferty” zdarzają się sporadycznie, o tyle regułą jest niechęć do ujawniania wysokości zarobków. Na portalu Pracuj.pl podawała je tylko jedna na sto ofert opublikowanych w pierwszym półroczu. – Próbujemy firmy namawiać do podawania widełek płacowych, ale bez większego skutku – wyjaśnia Elżbieta Flasińska, rzecznik portalu.
W serwisie InfoPraca.pl prawie 25 proc. ogłoszeń z czerwca podawało wysokość proponowanych zarobków, ale jak przyznają przedstawiciele portalu, to w dużej mierze skutek wysypu ofert pracy sezonowej; pracodawcy zwykle podają tam stawki za godzinę pracy.
– U nas nie ma kultury ujawniania wynagrodzeń, a w biznesie wysokość płacy to element przewagi konkurencyjnej. Żadna firma nie chce się więc go pozbawiać – twierdzi Angelika Śniegocka.– Temat pieniędzy nadal jest u nas wstydliwy. Nawet w trakcie rozmowy rekrutacyjnej kandydat na pytanie o oczekiwane zarobki często odpowiada, że się nad tym nie zastanawiał, choć to oczywiste, że się tym interesował – dodaje Katarzyna Berenda-Ratajczyk.
Według niej część firm uzależnia wysokość zarobków od jakości kandydata – tym najlepszym są w stanie zapłacić więcej, niż pierwotnie planowały. Wolą więc nie podawać w ofertach wysokości wynagrodzenia w obawie, że zbyt niskie zniechęci najlepszych kandydatów, a za wysokie zawęzi możliwości negocjacji.
Polskich firm nie motywuje przykład Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie większość ofert podaje wysokość zarobków. – Oferta bez takiej informacji nie jest traktowana poważnie – wyjaśnia Andrew Samu, dyrektor operacyjny agencji zatrudnienia CVO Polska, oceniając, że większa przejrzystość w płacach pomogłaby ograniczyć podkupowanie pracowników.
Ci mogą porównać płace na serwisie jakapensja.pl, gdzie internauci szacują wysokość zarobków w ogłoszeniach. Andrzej Danielewicz, założyciel serwisu, twierdzi, że wyceniono tam już ok. 700 ofert. Wraz z rozwojem serwisu chce sprawdzać wiarygodność wycen u źródła, czyli w firmach. Liczy, że zachęci pracodawców do większej otwartości. Powątpiewa w to Robert Żelewski. – U nas wysokość zarobków nie jest jak w USA powodem do dumy, ale do zazdrości.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=a.blaszczak@rp.pl]a.blaszczak@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][b] [link=http://www.facebook.com/karierapl]Sonda: Jakie błędy utrudniają karierę kobiet?[/link][/b][/ramka]

POLECAMY

KOMENTARZE