Media i Internet
Pirate Bay wciąż bez inwestora
Portal wymiany plików miał wczoraj zmienić właściciela. Nic z tego – inwestorzy nie mają pomysłu, jak zarobić na legalnej wersji serwisu
Wczoraj miała zostać podpisana umowa sprzedaży portalu umożliwiającego wymianę plików między internautami firmie Global Gaming Factory (GGF) za ok. 8,4 mln dol. Z The Pirate Bay (TPB) co miesiąc korzysta ok. 25 mln osób, w tym ok. 1 mln Polaków.
Do transakcji nie doszło, bo wycofali się inwestorzy, którzy mieli wspomóc GGF gotówką. Firma twierdzi, że głównym partnerem był jeden z największych światowych koncernów muzycznych.
Niespodziewane wycofanie się inwestora świadczy o braku pomysłu na biznesowe wykorzystanie potencjału serwisu, którego użytkownicy są przyzwyczajeni do korzystania z darmowej zawartości. – Skłonienie internautów do płacenia za to, co było darmowe, jest bardzo trudne – mówi dr Dominik Batorski, socjolog Internetu z Uniwersytetu Warszawskiego. Biznesplan GGF zakładał, że po zmianach liczba odwiedzających TPB spadnie o ok. 80 proc.
Tymczasem portal wciąż działa mimo niedawnej decyzji szwedzkiego sądu, który zagroził firmie Black Internet, z której łącz korzysta TPB, codziennym nakładaniem 70 tys. dolarów grzywny, jeśli nie odetnie portalu od sieci.















