Opinie
Irlandzki cud musiał się skończyć
- Odpowiedzialność za rozmiary kryzysu w Irlandii spada na rząd, który zamiast schładzać gospodarkę stymulowaną niskimi stopami procentowymi, dodatkowo ją pobudzał – pisze Andrzej Rzońca, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju
Od końca lat 80. Irlandia rozwijała się najszybciej spośród państw Unii Europejskiej. Dzięki temu z jednego z najbiedniejszych w Unii stała się krajem ustępującym pod względem PKB na mieszkańca tylko Luksemburgowi. Ale w zeszłym roku przyszło załamanie. Gospodarka skurczyła się o 2,3 proc. W 2009 r. ma się skurczyć o dalsze 9 proc., a w 2010 r. o kolejne 2,5 proc. W efekcie powróci do rozmiarów z 2004 – 2005 roku. Zatrudnienie, które od lat 90. rosło w tempie niemal 4 proc. rocznie, w 2010 r. ma spaść aż o 9 proc. Stopa bezrobocia, która w ubiegłym roku wzrosła do 6,3 proc., z 4,6 proc. w 2007 r., ma podskoczyć do 13,3 proc. w 2009 r. i 16 proc. w 2010 r. Irlandia znów – tak jak w latach 80. – znajdzie się w niechlubnej czołówce krajów UE o największym bezrobociu.
Kryzys w światowej gospodarce boleśnie dotyka Irlandię, która jest silnie uzależniona od międzynarodowej wymiany handlowej. Relacja eksportu do PKB wynosi w niej ponad 80 proc. W Unii relacja ta jest wyższa jedynie w Luksemburgu, Belgii, na Słowacji i na Węgrzech.
Dwadzieścia lat temu irlandzki cud był możliwy dzięki zaprowadzeniu dyscypliny w finansach publicznych
Jednak to nie światowy kryzys odpowiada za tak głębokie załamanie w Irlandii. Jej eksport spadł co prawda w ubiegłym roku o 0,4 proc., a w tym ma spaść o dalsze 8,9 proc., ale jeszcze szybciej zmniejsza się import. Irlandzkie firmy radzą sobie lepiej z kryzysem za granicą niż u siebie. W efekcie według prognoz Komisji Europejskiej do 2010 r. Irlandia ma powrócić na drugie miejsce w Unii pod względem relacji eksportu do PKB, które utraciła w 2005 r. Gdyby nie międzynarodowa wymiana handlowa, spadek PKB w ubiegłym roku byłby aż o 2,7 pkt proc. głębszy, a w latach 2009 – 2010 o odpowiednio 1,5 i 1,4 pkt proc.
Kryzys irlandzki ma głównie krajowe źródła. Odpowiedzialność za jego rozmiary spada na rząd, który zamiast chłodzić gospodarkę stymulowaną niskimi stopami procentowymi w strefie euro, w ostatnich latach dodatkowo ją pobudzał.
Droga do sukcesu
Cud irlandzki był możliwy dzięki zaprowadzeniu dyscypliny w finansach publicznych. W latach 1988 – 1989 ograniczono deficyt budżetu o 6,5 proc. PKB. Dokonano tego poprzez olbrzymie cięcia w wydatkach. W latach 1988 – 1989 zredukowano je z 50,8 proc. w 1987 r., do 41,2 proc. w 1989 r. O 10 proc. – w stosunku do roku 1986 – ograniczono zatrudnienie w sektorze publicznym.
Jednocześnie obniżono płace w budżetówce. Wreszcie, dzięki m.in. lepszemu adresowaniu pomocy społecznej, o ponad 4 proc. PKB obcięto wydatki socjalne. Redukując wydatki, zdecydowano się na jednoczesną obniżkę podatków. Ich relacja do PKB zmniejszyła się w latach 1988 – 1989 o ponad 3,5 pkt proc. – z 42,4 proc. w 1987 r., do 38,8 proc. w 1989 roku. Uzdrowienie finansów publicznych pobudziło gospodarkę. Przeciętne roczne tempo jej wzrostu zwiększyło się z 2,7 proc. w latach 1981 – 1986, do 4,7 proc. w latach 1987 – 1989.
Dzięki uzdrowieniu finansów publicznych Irlandia mogła wreszcie zacząć wykorzystywać swoje atuty – takie jak członkostwo w Unii Europejskiej, wysoki poziom nauczania, wyż demograficzny wchodzący na rynek pracy, liberalne prawo pracy, niskie podatki od przedsiębiorstw. Ludzie przestali się obawiać, że wkrótce ich ojczyzna stanie się niewypłacalna. W efekcie w późniejszym okresie Irlandia rozwijała się jeszcze szybciej – w latach 1990 – 2007 tempo jej wzrostu wyniosło 6,5 proc. Szybkiemu rozwojowi do 2000 roku towarzyszyło dalsze ograniczanie relacji wydatków publicznych do PKB i – dzięki temu – podatków. W 2000 r. wydatki publiczne wyniosły 31,5 proc. PKB, a podatki 36,2 proc. PKB. Nadwyżka w finansach publicznych sięgnęła rekordowego poziomu 4,6 proc. PKB.
Ale od poprzedniego spowolnienia w światowej gospodarce – tego z 2001 r., dyscyplina w finansach publicznych w Irlandii zaczęła szwankować. Wydatki publiczne niemal rok w rok były zwiększane szybciej, niż rosła gospodarka. W efekcie ich relacja do PKB podskoczyła z 31,5 proc. PKB w 2000 r., do 35,7 proc. PKB w 2007 r. Za połowę tego wzrostu były odpowiedzialne różnego rodzaju zasiłki socjalne. Mimo boomu w gospodarce i kurczącego się bezrobocia wydatki na nie zwiększyły się z 7,8, do














