Firmy
Dobry biznes na gorsze czasy
Nie wszyscy narzekają dziś na spadek sprzedaży. Wiele przedsiębiorstw właśnie w okresie spowolnienia gospodarki zyskuje dodatkowe możliwości wzrostu
Domena internetowa Kryzys.net.pl, reklamowana na serwisie aukcyjnym Allegro jako okazja do zarabiania w trudnych czasach, została niedawno wylicytowana za ponad 152 zł. Jej właściciel i pomysłodawca to jedna z osób i firm, dla których kryzys nie oznacza pogorszenia biznesu, wręcz przeciwnie – jest szansą na jego rozwój.
– Przewidujemy w tym roku zarówno wzrost przychodów, jak i zatrudnienia – twierdzi Piotr Matysik, prezes spółki doradczej Marketplanet, która specjalizuje się w usługach reorganizacji procesów zakupowych w dużych firmach, pomagając im zmniejszyć koszty zakupów nawet o kilkanaście procent.
W tym roku liczba zapytań od biznesowych klientów wzrosła w Marketplanet o jedną piątą, a wśród tych z branży finansowej aż dwukrotnie. – Sygnały o wzmożonym zainteresowaniu rynku usługami, które pomagają zaoszczędzić pieniądze, odbieraliśmy już pod koniec ubiegłego roku. Powszechnie wiadomo, że możliwości uzyskania lepszych warunków od dostawców w czasie kryzysu są dużo większe – dodaje prezes Matysik.
Pomogła też kampania reklamowa, w której pod hasłem „Kryzys nie zwalnia cię od zysku” spółka promowała swe usługi w gazetach, na wielkim billboardzie na warszawskim Dworcu Centralnym i na specjalnie utworzonej z tej okazji stronie www.zarabiajwkryzysie.pl.
Zarobić na zwolnieniach
W popularnej wyszukiwarce internetowej Google po wpisaniu hasła „zarobić na kryzysie” pojawia się prawie pół miliona odniesień. Wśród nich są dziesiątki tekstów analityków i doradców finansowych (którzy w ten sposób na kryzysie już zarobili), e-poradniki i dopasowane „kryzysowo” kampanie marketingowe. „Sposób na kryzys? Dodaj sobie trochę energii” – reklamuje swe wyroby jeden z producentów suplementów diety.
Kryzysowa fala cięć zatrudnienia i restrukturyzacji w polskich firmach to dobry biznes dla przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w usługach outplacementu, czyli wsparcia dla zwalnianych pracowników, których fachowi doradcy przygotowują m.in. do aktywnego szukania pracy i negocjacji z potencjalnym pracodawcą.
– Realizujemy teraz o 30 – 40 proc. projektów więcej niż w ubiegłym roku. Zapytań od potencjalnych klientów przybywa jeszcze szybciej – mówi Paweł Gniazdowski, partner zarządzający polskiej spółki grupy DBM, globalnego lidera w usługach outplacementu. W ostatnich miesiącach spółka podwoiła swój zespół, który teraz liczy 30 konsultantów i współpracowników.
O dwukrotnym wzroście liczby projektów outplacementu mówi Roma Zgłobik z agencji zatrudnienia Randstad Polska, w której tymi usługami zajmuje się teraz już prawie cały dział badania kompetencji.
W porównaniu z minionym rokiem o połowę wzrosło zatrudnienie w katowickiej spółce L. Grant, dla której outplacement to 80 proc. przychodów. – Ilość zapytań od firm wzrosła o 400 – 500 proc. – ocenia Daniel Binda, koordynator projektów L. Grant Polska. Jak dodaje, najczęściej na outplacement decydują się pracodawcy, którzy chcą wykorzystać kryzys do restrukturyzacji biznesu, a najwięcej projektów dotyczy zwolnienia 80 – 100 pracowników.
Szybki wzrost liczby zleceń nawet przy niezbyt dużych projektach, w których wydatek na szeregowego pracownika wynosi 1,5 – 3,5 tys zł, to szansa na miliony dodatkowych przychodów. A przecież trafiają się i tak lukratywne kontrakty jak ten, który zdobyło konsorcjum DGA i Work Service – outplacement 8 tys. zwalnianych stoczniowców za 48 mln zł (czyli ok. 6 tys. zł na osobę).
Lepiej w społeczności
W czasach kryzysu szybko rozwijają się również portale społecznościowe, zwłaszcza te biznesowe, wykorzystywane często jako narzędzie w rekrutacji pracowników. Na największym polskim serwisie tego typu, GoldenLine. pl, liczba użytkowników wzrosła od końca stycznia o 30 tys., do 450 tys. Codziennie swój profil zakłada tam 800 kolejnych. Z kolei Profeo. pl w ostatnich trzech miesiącach zwiększył liczbę użytkowników o 10 proc.













