Banki
Bank Światowy ostrzega
Krajom rozwijającym się może zabraknąć nawet 700 mld dolarów. Zagrożone są m.in. gospodarki Europy Środkowej, ale Polska póki co radzi sobie dobrze
Specjalny raport Banku Światowego na szczyt 20 najbogatszych krajów świata (rozpoczyna się 2 kwietnia w Londynie) jest niezwykle pesymistyczny. Zdaniem instytucji światowa gospodarka skurczy się pierwszy raz od drugiej wojny światowej, podczas gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy jeszcze w styczniu oceniał, że wzrost wyniesie 0,5 proc. Dodatkowo wartość globalnego handlu po raz pierwszy od 1982 r. będzie niższa, a skala spadku będzie największa od 80 lat, od czasów wielkiego kryzysu w USA. W raporcie napisano także, że z powodu załamania się handlu kraje rozwijające się utracą źródła finansowania. a bogate będą mniej chętne do pożyczania. W efekcie krajom rozwijającym się może zabraknąć nawet kilkaset miliardów dolarów kapitału. Bank Światowy ocenia, że w 2009 r. na rynkach wschodzących zapada 2 – 3 bln dolarów długu, z czego 1 bln przypada na przedsiębiorstwa. Choć większość z nich to np. pożyczki dla firm córek, które zostaną bez problemu odnowione, to w najgorszym scenariuszu, przy założeniu, że niechęć do odnawiania pożyczek jeszcze się zwiększy, krajom rozwijającym się (emerging markets) może zabraknąć nawet 700 mld dol. Kilka tygodni temu Robert Zoellick, szef Banku Światowego, mówił, że Europa Wschodnia może w tym roku potrzebować nawet 120 mld dol. Polska jest w relatywnie dobrej sytuacji, zwłaszcza na tle krajów regionu. – W przeciwieństwie do Polski, zadłużenie innych państw regionu to w większości dług rynkowy i w sytuacji , gdy inwestorzy zagraniczni uciekają, pojawia się w tych krajach zagrożenie kryzysem – tłumaczy Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP, wymieniając jako przykład takie kraje jak Rumunia i Ukraina.. W przypadku polskiego długu chodzi częściej np. o pożyczki dla polskich firm od ich zagranicznych właścicieli. – Dlatego ryzyko niespłacenia tego długu jest raczej niskie – dodaje ekonomista PKO BP. Ale sygnałem alarmowym może być fakt, że rezerwy banku centralnego w Polsce są niższe niż zadłużenie krótkoterminowe. Na koniec lutego wynosiły 56 mld dol. – Jeżeli sytuacja z utrudnionym dostęp do finansowania na światowych rynkach utrzyma się np. jeszcze rok, to może się okazać, że będziemy jednak potrzebowali zewnętrznej pomocy – ostrzega Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku. Debata nad finansową przyszłością regionu toczy się od kilku tygodni. Podczas ostatniego szczytu Unii Węgrzy apelowali o pakiet pomocowy dla całego regionu. Wczoraj szef Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju Thomas Mirow powiedział, że UE powinna wysłać jasny sygnał solidarności z Europą Wschodnią, łagodząc np. kryteria wejścia do strefy euro przez skrócenie pobytu kraju w systemie ERM2 do roku z obecnych dwóch lat. Zdaniem Mirowa pomóc mógłby także Europejski Bank Centralny, zwiększając dostęp krajów regionu do walut w ramach tzw. swapów walutowych. Strona Banku Światowego www.worldbank.org
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania
lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny
lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.












