REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Ekonomia

Banki

Kto pomoże UniCredit

Cezary Adamczyk, Eliza Więcław 30-01-2009, ostatnia aktualizacja 30-01-2009 02:23
Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku UniCredit
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku UniCredit
Akcje wŁoskiego Unicredit straciŁy przez 13 miesiĘcy ponad 70 proc.  UniCredit nie udało się sprzedać akcji. Nie kupiły ich nawet libijskie instytucje, które w październiku 2008 r. zwiększyły swoje zaangażowanie w tym banku. Wówczas deklarowały, że dokupią akcji za 500 mln euro.
źródło: Rzeczpospolita
Akcje wŁoskiego Unicredit straciŁy przez 13 miesiĘcy ponad 70 proc. UniCredit nie udało się sprzedać akcji. Nie kupiły ich nawet libijskie instytucje, które w październiku 2008 r. zwiększyły swoje zaangażowanie w tym banku. Wówczas deklarowały, że dokupią akcji za 500 mln euro.

Właściciel Pekao SA może poprosić o wsparcie rządów Włoch i Austrii. Agencja Reuters twierdzi, że może chodzić także o pomoc z Polski, ale Włosi ostro to dementują

– Rozważamy wystąpienie o państwową pomoc, byłoby to zabezpieczenie przed nieprzewidywalnymi zdarzeniami – powiedział w wywiadzie dla gazety „Handelsblatt” Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku UniCredit, który jest strategicznym inwestorem w Pekao SA (największy bank w Polsce). Profumo przyznał, iż nie jest wykluczone, że UniCredit poprosi o wsparcie finansowe rząd Austrii. Włosi są właścicielami Banku Austria Creditanstalt. Agencja Reuters, powołując się jednak na osobę zbliżoną do banku, podała, że UniCredit zwróci się o pomoc także do włoskiego i polskiego rządu.

– Nikt się do Ministerstwa Finansów z taką prośbą nie zwracał – mówi „Rz” Katarzyna Zajdel-Kurowska, wiceminister finansów.

551 mln euro wyniósł zysk netto UniCredit po trzech kwartałach 2008 r.

Nasi rozmówcy twierdzą, że Włosi nie mogliby dostać pieniędzy z polskiego budżetu. – Twierdzenie, iż UniCredit zamierza wystąpić o pomoc polskiego państwa, stoi w wyraźniej sprzeczności z tym, co w Davos powiedział przedstawicielom polskich władz i biznesu Alessandro Profumo – dodaje Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Pekao SA.

Włosi nie mogliby skorzystać z instrumentów wspierających polskie banki. Są one przeznaczone tylko dla instytucji, które działają w Polsce. Gdyby jednak o pomoc starał się sam Pekao SA (UniCredit ma 59 proc. jego akcji), mógłby uzyskać państwową pomoc i skorzystać z instrumentów, które minister finansów przygotował w ramach ustawy o rekapitalizacji zagrożonych instytucji finansowych. Dzięki temu dokumentowi, nad którym pracuje rząd, możliwe jest uzyskanie gwarancji albo pomocy finansowej, ale w zamian np. za akcje danego banku.

Pekao SA twierdzi jednak, że jest w znakomitej kondycji i nie zamierza skorzystać z tych możliwości.

Sam Profumo powiedział, że problemem jest dystrybucja rządowej pomocy. Niektóre banki korzystają z „darmowych” pieniędzy i tym samym poprawiają swoją pozycję konkurencyjną. Austriacki Raiffeisen, gdy sięgał po państwowe pieniądze, tłumaczył to tym, że jego konkurent Erste Bank skorzystał ze wsparcia i to dało mu przewagę na rynku.

Prezesa UniCredit martwi sytuacja w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. – Największe ryzyko dla nas jest takie, że któreś z wschodnioeuropejskich państw zbankrutuje. Najbliższa bankructwa jest Ukraina, ale do tego nie musi dojść – mówi Profumo. Przyznaje jednocześnie, że UniCredit nie zamierza wycofać się z żadnego kraju. – Oferowane ceny są obecnie o wiele za niskie – twierdzi szef UniCredit. Poza tym sfinalizowanie takiej transakcji trwałoby miesiące. Zamiast sprzedaży aktywów należy liczyć się ze zmianami strategii spółek włoskiej grupy (poza Niemcami).

Analitycy już wcześniej zastanawiali się, czy potrzebujący kapitału Włosi nie będą chętnie pozbywać się swoich aktywów, np. największego w naszej części Europy banku, czyli Pekao SA.

Dziś do tego zdania będzie skłaniać się z pewnością więcej osób, ponieważ UniCredit nie zdołał podwyższyć swoich kapitałów. Akcjonariusze zdecydowali pod koniec ubiegłego roku, że bank zwróci się po pieniądze do inwestorów. Instytucja chciała podwyższyć kapitał o 3 mld euro. Kwota ta miała wzmocnić strukturę kapitałową banku. Cenę emisyjną ustalono na 3,083 euro (powyżej ceny rynkowej). Wczoraj bank podał, że oferta zakończyła się porażką. Sprzedano akcje za zaledwie 14,3 mln euro (czyli niecałe 0,5 proc. oferowanych).

Opinia: Konrad Konarski, Kancelaria Baker & McKenzie

W Polsce na podstawie funkcjonujących przepisów możliwe są dwie formy uzyskania pomocy od państwa przez podmiot zagraniczny.  Po pierwsze mogą zostać udzielone gwarancje i poręczenia, np. gwarancje dla emitowanych obligacji (pozwala na to ustawa o poręczeniach i gwarancjach z 1997 roku). Nie ma przeszkód prawnych, aby takiej pomocy udzielić podmiotowi zagranicznemu. Druga forma pomocy, jakiej może udzielić Skarb Państwa, to ulgi podatkowe, ale dotyczy to podmiotów płacących podatki w Polsce. W tej sytuacji  wchodziłaby w grę np. rezygnacja z pobrania podatku od dywidendy, jaką spółka córka wypłaca swojemu zagranicznemu inwestorowi. W obecnym stanie prawnym nie ma możliwości udzielenia pomocy podmiotowi zagranicznemu w formie zasilenia gotówką.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Czarna seria podniebnych przewoźników

Od początku roku w Europie zbankrutowało już sześć linii lotniczych. W ciągu ostatniego tygodnia - dwie >>