Koniec gazowego maratonu

Tatiana Serwetnyk , ksta , zyt 20-01-2009, ostatnia aktualizacja 20-01-2009 08:58

Gazprom wznowił dostawy gazu do Europy przez terytorium Ukrainy. Za dobę, półtorej paliwo dotrze do wschodnich granic UE. Ukraina będzie płacić za surowiec 360 dolarów za 1000 metrów sześciennych

– Postawiliśmy kropkę w negocjacjach gazowych – powiedział wczoraj premier Władimir Putin po spotkaniu z szefową ukraińskiego rządu Julią Tymoszenko.

W ich obecności koncern Gazprom i spółka Naftohaz podpisały dziesięcioletni kontrakt na dostawy gazu.

Pierwsze partie paliwa popłynęły przez stację pomiarową Sudża na granicy rosyjsko-ukraińskiej w obwodzie kurskim. Naftogaz zaczął przyjmować gaz o 8:24 czasu polskiego.

- W I kwartale Ukraina będzie kupować rosyjski gaz po 360 dolarów za 1000 metrów sześciennych (wobec 179,50 USD w 2008 r.) – podał Aleksiej Miller, szef Gazpromu podał. – Od 1 stycznia 2010 r. przejdziemy na rynkową, europejską formułę cen za dostawy na Ukrainę i tranzyt gazu do Unii – oświadczył Putin.

Zdaniem Millera nie już konieczności utrzymywania misji międzynarodowych obserwatorów, którzy "wnieśli swój wkład" w rozwiązanie kryzysowej sytuacji.

Eksperci w Kijowie podchodzą z rezerwą do optymizmu Putina i Tymoszenko w sprawie kontraktu. – Jeśli kontrakt przewiduje coroczną rewizję ceny, to oznacza, że sytuacja z zakręceniem kurka może się powtórzyć – mówi „Rz” Mychajło Honczar, analityk ds. bezpieczeństwa energetycznego Centrum NOMOS. Optymizmu szefowej rządu nie podziela także otoczenie prezydenta Juszczenki.

Wczoraj późnym wieczorem PGNiG zniosło ograniczenia dostaw gazu ziemnego dla PKN Orlen i Zakładów Chemicznych Puławy.

Rzeczpospolita