Publicystyka
Polscy Żydzi nie byli Indianami
Profesor Antony Polonsky pokazuje historię polskich Żydów bez sentymentalizmu, ale i bez sprowadzania złożonych dziejów tej społeczności wyłącznie do „piekła antysemityzmu” – pisze dziennikarz „Rzeczpospolitej”
O dziejach polskich Żydów pisze się na dwa sposoby. Według pierwszej metody przedstawia się je jako pasmo nieszczęść: antysemickich prześladowań, pogromów i rzezi, których kulminacją – inaczej we wrogim, chrześcijańskim otoczeniu po prostu być nie mogło – był Holokaust. Żydzi w Polsce, według tej narracji, byli permanentnymi ofiarami.
Drugi sposób opisywania dziejów polskich Żydów jest odwrotnością pierwszego. To sielankowy obraz sztetli, które miały być miejscem powszechnej szczęśliwości. Bożnica, mykwa, rynek, na którym dobroduszni handlarze przekomarzali się z jeszcze bardziej dobrodusznymi chłopami. A jak czasem ktoś wymierzył komuś kuksańca, to przecież ze szczerej sympatii. Innymi słowy – sentymentalny folklor.
Zawsze miałem wrażenie, że oba te ujęcia są dalekie od prawdy. Mitologizują bowiem dzieje tej społeczności, która nie składała się z samych ofiar, ale również nie z samych poczciwych Icków i Abrahamów rodem z żydowskich dowcipów. Żydzi byli ludźmi z krwi i kości. Żyli w Polsce, czy też szerzej: w wielonarodowej Rzeczypospolitej, od momentu jej powstania. Z ziemią tą byli związani na dobre i na złe.
Tu, tak samo jak przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Rzeczpospolitą, cierpieli, ale również tu przeżywali najszczęśliwsze dni swojego życia. Właśnie w ten sposób historię polskich Żydów opisuje znany żydowski historyk Antony Polonsky. Bez sentymentalizmu, ale i bez sprowadzania długich i złożonych dziejów tej społeczności do „piekła antysemityzmu”.
– Zbiorowa pamięć Żydów została ukształtowana przez dwie grupy ludzi. Po pierwsze przez imigrantów zarobkowych z przełomu XIX i XX wieku, którzy wyjechali na Zachód, głównie do Ameryki. Z nostalgią wspominali oni swoje miasteczka, za którymi tęsknili. Idealizowali je w opowiadaniach, które snuli swoim dzieciom. Drugą grupę stanowili ocaleli z Holokaustu, którzy przybyli na Zachód po wojnie. Im stara ojczyzna kojarzyła się z koszmarem Zagłady, mieli żal do sąsiadów i obraz Polski rysowali w czarnych barwach. Tak powstały dwie sprzeczne narracje – mówi profesor Antony Polonsky.
Obok czy razem?
Nakładem brytyjskiego wydawnictwa Littman ukazał się właśnie pierwszy tom jego monumentalnej historii polskich Żydów „The Jews in Poland and Russia. 1350 – 1881”. Kolejne dwa tomy, opisujące wydarzenia lat 1881–1914 oraz 1914 – 2005, mają się ukazać w czerwcu 2010 i październiku 2011 roku. Profesor Polonsky przygotowuje również skróconą, jednotomową wersję, przeznaczoną dla szerszej rzeszy czytelników.
Całość jest dziełem jego życia, owocem dwóch dekad badań. Jest to również największa, najgłębsza synteza dziejów polskich i rosyjskich Żydów (którzy, nawiasem mówiąc, również są Żydami polskimi, bo ich przodkowie napłynęli do Rosji z Polski po rozbiorach) od czasu fundamentalnych dzieł Szymona Dubnowa i Majera Bałabana. W jaki sposób prof. Antony Polonsky opisuje świat polskich Żydów?
– Moim zdaniem rzeczywistość nie była czarno-biała. Można to określić słowami: dlaczego, skoro było tak dobrze, było tak źle? I dlaczego, skoro było tak źle, było tak dobrze? W swojej pracy staram się ukazać złożoność problemu, odrzucić wszelkie uproszczenia. Z jednej strony chcę przedstawić to, że Żydzi stworzyli w Polsce wspaniałą, żywotną kulturę, że kwitło tu ich życie religijne i społeczne, ale z drugiej strony pragnę ukazać, że istniały również silne napięcia, do jakich musiało dojść w tym wieloetnicznym, wielokulturowym tyglu, jakim była Rzeczpospolita – mówi prof. Antony Polonsky.
Choć urodził się 10 tysięcy kilometrów od Warszawy, jest przesiąknięty polską kulturą o wiele silniej niż wielu Polaków
Jego zdaniem wielu żydowskich historyków popełnia błąd, skupiając się wyłącznie na opisywaniu Żydów, odseparowując ich całkowicie od Polaków i innych narodów. – W efekcie powstaje wykrzywiony obraz, w którym Żydzi jawią się jako Indianie otoczeni wysokimi górami. Okoliczna ludność stanowi dla nich tylko tło. Określa się ją jako przyjazną, wrogą lub neutralną i na tym się kończy jej przedstawianie. To poważny błąd. Te dwa światy, żydowski i polski, wzajemnie się przenikały, zazębiały. Żeby zrozumieć Żydów, trzeba zrozumieć Polaków. Żeby zrozumieć historię Żydów, trzeba zrozumieć historię Polski – tłumaczy.















