Katastrofa smoleńska
Złodzieje, którzy okradli Przewoźnika zostali aresztowani
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział, że aresztowano trzech funkcjonariuszy rosyjskiej grupy antyterrorystycznej OMON, którzy bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku okradli konto Andrzeja Przewoźnika, posługując się jego kartami kredytowymi
- Błyskawicznie, także dzięki współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i służb specjalnych Rosji, zostali zatrzymani trzej funkcjonariusze OMON-u, którzy tego haniebnego czynu się dopuścili - mówił Graś w Radiu Zet.
Dodał, że sprawcy czekają już w areszcie na proces i wyrok.
Wczoraj poinformowaliśmy na rp.pl, że ok. 6 tys. zł zniknęło z konta byłego sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zginął 10 kwietnia w katastrofie pod Smoleńskiem.
Jest śledztwo
Warszawska prokuratura okręgowa od 14 maja prowadzi śledztwo ws. kradzieży kart kredytowych i ograbienia zwłok Andrzeja Przewoźnika. Jak dotąd prokuratura nie ma informacji o zatrzymaniu sprawców tego czynu.
- Dotychczas nie dotarła do nas informacja, że w tej sprawie został ktoś zatrzymany - powiedziała rzeczniczka prokuratury Monika Lewandowska.
Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie na podstawie materiałów wyłączonych przez prokuraturę wojskową ze śledztwa dotyczącego katastrofy pod Smoleńskiem. Wynikało z nich, że skradziono dwie karty kredytowe Przewoźnika, a z jednej z nich wypłacono ok. 6 tys. zł już 2 - 3 godziny po katastrofie.
- Prokurator po analizie materiałów wystąpił - za pośrednictwem prokuratora generalnego - do Rosji z wnioskiem o pomoc prawną. Zwróciliśmy się też w tej sprawie o informacje do szefa ABW - powiedziała Lewandowska.
Zaznaczyła, że chodzi o ustalenia Agencji w tej sprawie.
Zarzuty to "bluźnierstwo i cynizm"
Urząd Spraw Wewnętrznych w Smoleńsku zaprzeczył, jakoby funkcjonariusze smoleńskiego OMON-u okradli konto Andrzeja Przewoźnika, posługując się jego kartami kredytowymi.
Zastępca szefa USW w Smoleńsku Nikołaj Turbowiec oświadczył, że nieprawdą jest zarówno to, że milicjanci zostali zatrzymani, jak i to, że pracownicy organów ochrony prawa dopuścili się jakichkolwiek przestępstw, związanych z ich pracą na miejscu katastrofy.
- Dostaliśmy informację, że ujęto czterech sprawców tej kradzieży i że są to żołnierze jednostek zabezpieczających miejsce katastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem - tłumaczy rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.
Agencja tuż po tragedii otrzymała informację o tym, że ktoś korzysta z kart Przewoźnika. - Zawiadomiliśmy o tym polską prokuraturę oraz Rosjan - dodała.
Dosadniej oskarżenie pod adresem milicjantów ocenia Rosja. MSW Rosji oceniło je jako "bluźniercze" i "cyniczne".
- Informacje o tym, rozpowszechnione przez niektóre media, nie odpowiadają rzeczywistości. Nikt z pracowników smoleńskiej milicji nie został zatrzymany w związku z opisanymi czynami - oświadczyło MSW Federacji Rosyjskiej.
Rosji podkreśliło, że "funkcjonariusze smoleńskiej milicji byli wśród pierwszych, którzy przybyli na miejsce tragedii, a także od samego początku brali aktywny udział w usuwaniu skutków katastrofy i zapewnianiu bezpieczeństwa w miejscu wypadku".
Rosja podkreśla, że na miejscu katastrofy w pierwszych dniach pracowało około 1 tys. milicjantów. Jej działania "na każdym powierzonym jej odcinku doczekały się pozytywnych ocen. Z postawionymi zadaniami funkcjonariusze poradzili sobie godnie. Uwag pod ich adresem nie było - oznajmiło MSW FR.













