Najpierw badali prezydenta

aktualizacja: 28.04.2010, 04:42
Szczątki samolotu na miejscu katastrofy
Szczątki samolotu na miejscu katastrofy
Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Rosjanie wykonali sekcje zwłok wszystkich ofiar – ustaliła „Rz”. Polscy śledczy zlecą badania toksykologiczne

Sekcje 96 osób, które zginęły 10 kwietnia w katastrofie pod Smoleńskiem, wykonano w moskiewskim Biurze Ekspertyz Sądowych. Ze strony polskiej obecny był przy nich dr Paweł Krajewski, kierownik Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Jako pierwsze – w nocy z 10 na 11 kwietnia – badano ciało prezydenta Lecha Kaczyńskiego (wyjątkowo na miejscu w Smoleńsku).
Wyniki wszystkich sekcji znajdują się w materiałach rosyjskiego śledztwa. Polscy prokuratorzy jeszcze ich nie widzieli. – Wystąpiliśmy o nie, ale wciąż ich nie mamy – przyznaje „Rz” płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który prowadzi polskie śledztwo w sprawie katastrofy.
Jak udało się nam ustalić, krajowa Prokuratura Generalna zaraz po katastrofie zwróciła się też do rosyjskiej prokuratury o pobranie od ofiar próbek, które będą potrzebne do badań toksykologicznych.
Takie próbki zwykle pobiera się od pilotów samolotu. W związku z tym, że na pokładzie prezydenckiego Tu-154 było wielu ważnych polityków, próbki pobrano ze wszystkich ciał.
– Każdy ślad jest ważny, bo może wpłynąć na wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Nie widzę nic podejrzanego w tym, by badania toksykologiczne robiono nie tylko członkom załogi, ale i ważnym politykom, choćby po to, by uniknąć spekulacji dotyczących na przykład zbiorowego otrucia. A takie hipotezy mogą się pojawiać – komentuje jeden ze znanych śledczych.
Wyniki sekcji zwłok i badania toksykologiczne nie tylko dadzą odpowiedź na pytanie, co było bezpośrednią przyczyną śmierci ofiar katastrofy. – Pomogą wyjaśnić, dlaczego doszło do katastrofy – zaznacza płk Rzepa.
[wyimek]Sekcje i badania mogą pomóc wyjaśnić, jak doszło do katastrofy[/wyimek]
W jaki sposób? Dzięki tym analizom będzie można ustalić, jakie były ostatnie sekundy życia 96 zmarłych, i wykluczyć bądź potwierdzić niektóre hipotezy śledztwa, np. zamachu.
Mogą też wykluczyć inne powody wypadku, np. zawał serca pilota.
– Badania toksykologiczne pomogą ustalić – wskazać lub wykluczyć – m.in. obecność środków odurzających, w tym alkoholu i narkotyków, a także substancji psychotropowych w organizmie. Dzięki temu można określić ich ewentualny wpływ na sprawność psychomotoryczną osoby, np. pilota samolotu – tłumaczy dr Wojciech Lechowicz, kierownik Pracowni Analiz Toksykologicznych Zakładu Toksykologii Sądowej Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie.
Ekspertyzy są w stanie określić obecność takich środków w organizmie od kilku do kilkunastu godzin przed wypadkiem.
Fachowcy badający próbki będą mogli ustalić, czy w ciałach obecne były np. tlenek węgla (tworzy się podczas spalania) czy cyjanek (wydobywa się z palonego plastiku). To może pomóc ustalić, co mogło dziać się na pokładzie przed zderzeniem z ziemią. – W przypadku katastrofy lotniczej śmierć pasażerów mogła nastąpić wcześniej – tłumaczy jeden z prokuratorów.
Pytania o bezpośrednie przyczyny śmierci bliskich stawiają sobie również rodziny ofiar. Podczas identyfikacji ciał w Moskwie nie wspominano im o wynikach sekcji zwłok. Nie pokazywano żadnych dokumentów świadczących o ich przeprowadzeniu.
Potwierdzają to członkowie rodzin Zbigniewa Wassermanna i Anny Walentynowicz.
– Nie było żadnej mowy o sekcji zwłok – opowiada „Rz” córka posła PiS Małgorzata Wassermann. – Nikt z nami na ten temat nie rozmawiał. A bardzo chcielibyśmy wiedzieć, jaka była dokładna przyczyna śmierci taty.
Również Janusz Walentynowicz, syn Anny, nie przypomina sobie, by rozmawiano z nim o tym lub pokazywano jakikolwiek dokument dotyczący sekcji zwłok. – Jestem tego pewien – podkreśla.
[ramka][srodtytul]Nie wiadomo, czy to były wystrzały[/srodtytul]
Eksperci przebadali nagranie z miejsca katastrofy Tu-154. Film nakręcony tuż po tragedii pod Smoleńskiem trafił do Internetu. Z powodu zakłóceń wynikających z podmuchów powietrza i podejrzenia modyfikacji formatu nagrania nie była możliwa pomiarowa analiza odgłosów przypominających wystrzał – wynika z komunikatu Prokuratury Generalnej i Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
– Biegli nie wypowiedzieli się jednoznacznie, czy są to odgłosy wystrzałów. Tę kwestię będziemy dalej badać – mówi „Rz” płk Zbigniew Rzepa z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.
Z innego filmu, jaki badali śledczy, wynika, że kiedy Tu-154 podchodził do lądowania, psuła się pogoda, a mgła gęstniała.
Prokuratura wyjaśniająca przyczyny katastrofy przebadała paliwo zatankowane do tupolewa. Twierdzi, że spełniało wymagane parametry. Dotychczas przesłuchano ok. 60 świadków. Na razie żadna z założonych wersji śledczych nie została odrzucona, ale też żadnej z nich nie uznano za dominującą.
TVN 24 podała wczoraj, że kilkadziesiąt sekund przed katastrofą zadziałało urządzenie ostrzegające pilotów przed zbytnim zbliżaniem się do ziemi.
[i]-graż[/i][/ramka]
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE