REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Prześwit dziejów

Zbigniew Stawrowski 23-04-2010, ostatnia aktualizacja 23-04-2010 21:18
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita

Przywódcy Platformy Obywatelskiej trzymają w ręku podarowany im złoty róg. Spoczywa na nich najwyższa odpowiedzialność. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” – pisze filozof polityki

Nie bójmy się emocji, nie wstydźmy się naszej wrażliwości i okazywania uczuć. Przecież nie wszystkie emocje są niszczące i złe. Są także uczucia dobre, piękne i wzniosłe: choćby wdzięczność, duma, szacunek czy nawet wstyd. Nie jest też tak, że uczucia jedynie zaślepiają, że zawsze i za wszelką cenę musimy się od nich uwolnić, jeśli chcemy właściwie rozumieć świat. Przeciwnie, emocje pełnią również ważną funkcję poznawczą, odsłaniając przed nami rzeczywistość, która pozostaje niedostępna dla jednowymiarowego rozumu. Tym, którzy mówią, że stan podniosłości musi szybko przeminąć, warto przypomnieć, że cudowna przestrzeń pierwszej „Solidarności” okazała się czymś niezwykle trwałym

Symboliczne tropy

Tam, gdzie rozum szuka mechanizmów, przyczyn i skutków, uczucia ukazują obecną w świecie hierarchię wartości. Dają nam znać, że coś jest gorsze, a coś lepsze, coś jest dobre, a coś złe. Uczucie wdzięczności pokazuje nam, że obdarzeni zostaliśmy jakimś dobrem. Nie ma też powodu, by się wstydzić wstydu, bo dzięki niemu dowiadujemy się – najczęściej już po fakcie – że to, co uczyniliśmy, było niedobre czy niewłaściwe.

Co mówią dziś nasze emocje? Przede wszystkim to, że żyjemy w czasie wyjątkowym, w momencie swoistego prześwitu dziejów, że otworzyła się przed nami niezwykła przestrzeń i ukazał się nam inny, lepszy świat. Na jego tle to wszystko, co dotychczas wyznaczało codzienny, naznaczony politycznym rozedrganiem porządek rzeczy, ukazało całą swoją marność, małostkowość, przestało nagle być normą i ze wstydem ukryło się w cieniu. W nasz poukładany i do bólu przewidywalny świat wtargnęła ważniejsza rzeczywistość i to ona teraz wyznacza reguły i standardy zachowań – standardy o wiele wyższe niż te, które obowiązywały poprzednio.

Nawet jeśli sytuacja ta nie będzie trwała zbyt długo, to z pewnością nie mamy tu do czynienia ze zbiorowym złudzeniem. Wszyscy dziś dobrze wiemy – choćby nawet niektórzy z nas mieli wkrótce o tym zapomnieć – że pewne sprawy mają bezwzględną wartość. Wiemy też, że pewnych rzeczy robić się nie godzi.

Tragiczne wydarzenie, które tę nadzwyczajną przestrzeń przywołało, niesie ze sobą wiele symbolicznych tropów. Jeden z nich wydaje się szczególnie znaczący: 10 kwietnia 2010 roku to przecież wigilia święta Bożego Miłosierdzia. Dokładnie pięć lat temu, kiedy Jan Paweł II odchodził do domu Ojca, połączyły nas podobne uczucia i podobna świadomość nadzwyczajności czasu.

Doświadczając niepowetowanej straty kogoś bardzo nam bliskiego, świadka najprostszych i najważniejszych dla nas wartości, odkrywaliśmy, że nie jesteśmy z naszym bólem sami, że jest coś takiego jak „my” – wspólnota tych wszystkich, których ta śmierć głęboko poruszyła. Ale owo doświadczenie utraty czy wręcz osierocenia, choć bolesne, nie miało nic wspólnego z rozpaczą. Dokonywało się bowiem w perspektywie nadziei, że ta śmierć nie pójdzie na marne, bo ziarno, które umiera, może wydać owoc obfity, jeśli tylko trafi na żyzną glebę.

To, co przeżyliśmy przed pięciu laty, było znakiem obecności wśród nas lepszego świata i wezwaniem skierowanym do każdego z nas, byśmy o tym świecie pamiętali i nieustannie o nim świadczyli, sami stając się lepsi.

Podobnie jest i dziś…

Mężne świadectwo

Po raz drugi w ciągu krótkiego czasu w obliczu śmierci tylu bliskich osób obudziła się wśród Polaków świadomość głębokiej więzi i jednocześnie poczucie, że możemy i powinniśmy być lepsi, i to nie tylko jako jednostki, ale przede wszystkim jako wspólnota.

Czy jednak oczywista analogia do tamtych wydarzeń nie powinna nas raczej skłaniać do rozsądku i powściągliwego dystansu? Czy manifestacje pojednania i moralnej odnowy nie okazały się wówczas jedynie chwilowym błyskiem słomianego ognia? Czy rzeczywiście warto zawierzyć sercu i uczuciom, skoro rozsądek podpowiada, że kto nie oczekuje zbyt wiele, ten unika goryczy rozczarowania? Zapewne szczególnie mocno stawiają sobie takie pytania młodzi, dwudziestokilkuletni Polacy, którzy w 2005 roku nazwali siebie pokoleniem JP II.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Saryusz-Wolski: Grecja: próba dla całej Unii

Groźny jest jednak nie tylko finansowy aspekt kryzysu greckiego, ale też jego konsekwencje geopolityczne w postaci potencjalnej destabilizacji na południowo-wschodniej flance Unii Europejskiej >>