Publicystyka
Małe studium kłamstwa wawelskiego
Sam doktor Goebbels nie powstydziłby się tej medialnej operacji - pisze publicysta "Rzeczpospolitej"
Oto artykuł o historii pewnego kłamstwa. Składa się on niemal wyłącznie z cytatów, które, z racji swej wyrazistości, nie wymagają dodatkowej analizy. Za komentarz niech wystarczą wprowadzone gdzieniegdzie wytłuszczenia.
Kolejne etapy tej manipulacji pokazują także mechanizm "eksportu" kłamstw do mediów światowych. Mechanizm znany z przeszłości, regularnie wykorzystywany i przynoszący wielką satysfakcję samym "eksporterom".
Przede wszystkim jednak jest to tekst o kopaniu leżącego. O niszczeniu człowieka, który kilka dni wcześniej stracił brata, którego matka od wielu tygodni w ciężkim stanie leży w szpitalu.
+++
Zacznijmy od cytatu z artykułu dwóch dziennikarek krakowskiego oddziału "Gazety Wyborczej", który różni się, jak zapewne państwo zauważą, od wszystkich pozostałych.
Magdalena Kursa, Małgorzata Skowrońska, "Gazeta Wyborcza Kraków", 13 kwietnia:
"Nie ma ostatecznej decyzji w sprawie pochówku pary prezydenckiej na Wawelu. Ostateczna decyzja zapadnie dopiero wieczorem. Rozmowy wciąż trwają – powiedział dziennikarzom ks. Robert Nęcek, rzecznik kurii krakowskiej. Potwierdził to także prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Kardynał Dziwisz od rana prowadzi rozmowy z rodziną zmarłego prezydenta. Brat zmarłego Lecha Kaczyńskiego, Jarosław, prezes PiS, prosił o czas do namysłu".
Jarosław Kaczyński prosił o czas do namysłu, gdyż początkowo chciał pochować swojego brata na warszawskich Powązkach. Dla wielu publicystów i komentatorów była to jednak prawda niewygodna. Mogło ją unicestwić jedynie stokrotnie powtórzone kłamstwo…
+++
Adam Szostkiewicz, Polityka.pl, 13 kwietnia:
"Dziś, w środku żałoby, rodzi się inny spór. Skąd ten nagły pomysł z Wawelem jako miejscem spoczynku Lecha i Marii Kaczyńskich? (…) Kto jest wyczulony na odcinanie polityczno-wyborczych kuponów od tragedii, ten słusznie czuje się wzburzony wawelskim pomysłem zrodzonym w kręgu rodziny tragicznie zmarłego prezydenta. Bo trudno oprzeć się wrażeniu, iż zwolennicy tej idei mają plan czysto polityczny: wykorzystania nastrojów współczucia i smutku do poszerzenia bazy wyborczej tego, kto z ramienia obozu PiS wystartuje do rywalizacji o prezydenturę. Być może – czego nie można wykluczyć – Jarosława Kaczyńskiego.
Prof. Magdalena Środa, Radio TOK FM, 14 kwietnia:
"To jest mój apel do pana Jarosława Kaczyńskiego, bo to zapewne jest jego pomysł: trzeba dać Polakom tydzień spokoju, tydzień na refleksję. Nie mogę pojąć, jak ktoś po śmierci tak bliskich osób tak szybko zaczyna myśleć politycznie. I podejmować tego rodzaju decyzję. Jestem tym oburzona. (…) Prezes PiS postawił wszystkich pod murem. Nikt posiadający ludzkie uczucia i kulturę osobistą nie jest w stanie zareagować. Natomiast ta decyzja jest absolutnie zła. Jestem pełna obaw co do aktywności Jarosława Kaczyńskiego, który nawet w tych ciężkich dniach myśli o swojej politycznej przyszłości i przyszłości swojej partii".
Piotr Balcerowicz, filozof, Radio TOK FM, 14 kwietnia:
"Co roku, co miesiąc, codziennie umierają różne osoby i być może bliscy tych osób chcieliby, żeby zostały pochowane na Wawelu. Ale to nie jest argument. Dyskusja wokół pochówku prezydenta na Wawelu jest dyskusją polityczną i nadużyciem obecnej sytuacji: żalu i rozpaczy. Czy dyskutowalibyśmy na temat miejsca pochówku prezydenta jeszcze dziesięć dni temu, gdyby żył? Taki pomysł nie przyszedłby nikomu do głowy. To pokazuje, że rodzina dokonuje tu nadużycia. (…) To, co obserwujemy, jest upolitycznieniem, instrumentalizacją symboli, instrumentalizacją bólu. (…) Dzieje się dokładnie to, czego chcieliśmy uniknąć – żeby nie upolityczniać tej tragedii. Symbolem jest miejsce pochówku. Obawiam się, że jeszcze przez tygodnie będziemy mieli do czynienia z wykorzystywaniem przez część sceny politycznej tej sytuacji".













