Tragedia narodowa
8:56 - tydzień po katastrofie
Dokładnie o 8:56 w całym kraju włączono syreny alarmowe. W kościołach biły dzwony. Samochody zatrzymywały się. Ludzie przystawali w milczeniu.
Na Wawelu bił dzwon Zygmunta. Żałobną pieśń "Łzy Matki" odegrali dwaj strażacy-hejnaliści z Wieży Mariackiej w Krakowie. Pieśń ta była tam grana po raz pierwszy pięć lat temu, w niedzielę po śmierci papieża Jana Pawła II, a następnie w dniu jego pogrzebu.
Dziesiątki tysięcy ludzi stało w milczeniu na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie o godz. 12:00 zaczęły się uroczystości pogrzebowe.
- Właśnie mija tydzień od tej niewyobrażalnej tragedii, jaka dotknęła nasz kraj. Nie mogę powstrzymać łez. Trzymaliśmy się wraz z innymi ludźmi za ręce, bo chcemy być tutaj razem, tak jak razem powinna być teraz cała Polska - powiedziała Joanna Pawelec z Gdańska, która przyjechała na uroczystości żałobne do Warszawy wraz z mężem i 9-letnią córką.
Wśród tysięcy osób przybyłych na plac znaleźli się także obywatele rosyjscy. - My Rosjanie czujemy szczególny smutek po tym, co się wydarzyło pod Smoleńskiem. Trudno uwierzyć, że tak straszna tragedia się wydarzyła. Zginął wasz prezydent wraz z żoną oraz wielu wybitnych ludzi. Przyjechaliśmy tutaj, bo chcemy być z wami - powiedział Jurij z Moskwy.
Tydzień temu o godz. 8.56 rządowy Tu-154 rozbił się, podchodząc do lądowania w Smoleńsku. Prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria, najważniejsi politycy, posłowie, urzędnicy państwowi i wojskowi lecieli na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Wszyscy zginęli. Dotychczas do Polski wróciło 75 ciał tragicznie zmarłych członków delegacji.














