REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Piloci wiedzieli, że zginą, gdy dotknęli wierzchołków drzew

PN, Grażyna Zawadka 15-04-2010, ostatnia aktualizacja 15-04-2010 01:38
Ekipy pracujące przy wraku samolotu
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Ekipy pracujące przy wraku samolotu
Wrak tupolewa  jest usuwany  i przewożony poza miejsce katastrofy
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Wrak tupolewa jest usuwany i przewożony poza miejsce katastrofy

Kiedy piloci rządowego tupolewa zahaczyli o wierzchołki drzew, zorientowali się, że katastrofy nie da się uniknąć

– Piloci musieli zdawać sobie sprawę z tego, że się rozbiją. Kiedy około kilometra do pasa startowego ścięli wierzchołki drzew, na pewno usłyszeli huk i to zauważyli. Wtedy to musiało do nich dotrzeć – mówi „Rzeczpospolitej” płk Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy. Jest on szefem grupy polskich śledczych badających przyczyny sobotniej katastrofy rządowego Tu-154 pod Smoleńskiem.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że świadomość nieuchronnej katastrofy potwierdzają ostatnie słowa wypowiedziane przez pilotów, a utrwalone w zapisie z czarnej skrzynki. Jak brzmiały i czy także pasażerowie tragicznego lotu mieli świadomość, że nie ma szans na ratunek – tego nie wiadomo.

– Na temat zapisanych na taśmie zdań nie mogę nic powiedzieć – zaznacza płk Parulski.

Według innego z polskich śledczych, płk. Zbigniewa Rzepy, który z Rosjanami analizuje czarne skrzynki, końcówka utrwalonego na niej zapisu – jak powiedział „Gazecie Wyborczej” – „była dramatyczna”.

Prace nad wstępnymi odczytami zapisów z dwóch czarnych skrzynek samolotu są w końcowej fazie. Niebawem powinniśmy poznać wstępny raport. Trzecia czarna skrzynka – rejestrator kontroli lotu – wczoraj miała być przewieziona do Polski.

– Planuje się jej zbadanie przez specjalistów w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.

Dziś już wiadomo, że pilot podchodził do lądowania tylko jeden raz, nie kilka. Pogłoski o kilkakrotnych – nawet czterokrotnych – próbach lądowania, jakie pojawiły się tuż po katastrofie, okazały się nieprawdziwe.

Podobnie jak te o dwóch dodatkowych osobach nieuwidocznionych na liście pasażerów, które miały być na pokładzie. Według podanych we wtorek późnym wieczorem informacji kilku rosyjskich mediów wśród zidentyfikowanych ciał były dwa, których miało nie być na pokładzie tupolewa. Rosyjskie media powoływały się na nocną wypowiedź przedstawiciela moskiewskiego sztabu wsparcia rodzin ofiar katastrofy.

Jednak strona rosyjska i polska temu zaprzeczają. – Wszystkie dotychczas zidentyfikowane ofiary samolotu są na liście pasażerów – zapewnił wczoraj Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera.

Jednak rosyjscy rozmówcy „Rz” uważają, że nie można wykluczyć, iż ktoś przypadkowy znalazł się na miejscu, gdy

Tu-154 runął na ziemię. – Tam w pobliżu był komis samochodowy, to było blisko terenu zabudowanego – sugeruje.

Tymczasem na YouTube pojawił się wczoraj wstrząsający amatorski film z miejsca katastrofy. Widać na nim płonący samolot, słychać jakieś okrzyki.

Film zbadają nasi prokuratorzy. Sprawdzą, czy jest autentyczny, i przeanalizują treść wypowiedzi, jakie padają w tle. Pod koniec nagrania słychać odgłosy przypominające strzały i okrzyk po polsku: „Zmiana planów, kuźwa”, i rosyjskie przekleństwa. Ktoś krzyczy też po rosyjsku, by uciekać.

Skąd strzały? W płonącym samolocie mogła eksplodować amunicja z broni należącej do członków ochrony prezydenta. We wraku tupolewa znaleziono we wtorek siedem pistoletów.

Wydobyto z niego, jak się wydaje, wszystkie szczątki ciał. – Pewność będziemy mieli, kiedy każdy fragment wraku zostanie usunięty – mówi jeden ze śledczych. Wczoraj ciężki sprzęt podniósł kadłub, wrak stopniowo jest przewożony w inne miejsce.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

g.zawadka@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dzień narodowej refleksji?

Czy powtórzy się zeszłoroczna atmosfera pojednania w obliczu wspólnej tragedii? Co nas czeka 10 kwietnia? - czytaj w tygodniku "Uważam Rze" >>