Tragedia narodowa
Winni piloci, samolot czy mgła?
Trwa badanie czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa. Zdaniem Rosjan maszyna była sprawna
Rosyjskie władze wprost wskazują na winnych katastrofy: to kapitan samolotu zadecydował, że będzie lądować w Smoleńsku. Uczynił tak mimo ostrzeżeń o fatalnej pogodzie i gęstej mgle.
– Pilot został poinformowany o trudnych warunkach pogodowych, a jednak podjął decyzję o lądowaniu – powiedział szef Komitetu Śledczego przy prokuraturze Federacji Rosyjskiej Aleksander Bastrykin. Rosjanie proponowali lądowanie w Moskwie lub Mińsku.
Wcześniej także Białorusini informowali polskich pilotów o fatalnej sytuacji pogodowej w rejonie Smoleńska.
– To ja radziłem, by lądowali na zapasowym lotnisku – relacjonuje Paweł Plusnin, kontroler lotów, cytowany przez TVN 24 za portalem Life News. Jak twierdzi, Polacy mieli problem ze zrozumieniem komend.
Jednak w TVN 24 były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego płk Tomasz Pietrzak temu zaprzeczył i zapewnił, że dowódca samolotu doskonale znał rosyjski.
Wspólne dochodzenie
Śledztwo w sprawie katastrofy wszczęła zarówno strona rosyjska, jak i polska.
W wyjaśnianie przyczyn tragedii zaangażowanych jest 12 polskich prokuratorów: czterech zajmuje się sprawą w kraju, ośmiu pojechało do Rosji.
– Równolegle pracują tam także polscy patomorfolodzy, którzy biorą udział w oględzinach i identyfikacji ciał – mówi „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.
Trwa analiza zapisów z czarnych skrzynek, które otwarto o 10.40 w niedzielę. Taśma z zapisem parametrów lotów przemieściła się, zapewne na skutek wstrząsu, ale urządzenie jest w dobrym stanie.
– Zapisy są czytelne. Ich analiza potrwa kilka dni. To żmudna praca – opowiada płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który jako jedyny z polskich prokuratorów uczestniczył w odsłuchiwaniu zapisów z czarnych skrzynek.
Zachowały się dwie: rejestrator rozmów prowadzonych w kabinie pilotów (załogi i kontroli lotu) oraz rejestrator lotu, w którym są dane dotyczące m.in. pułapu i wszystkich zmian jego wysokości.
Nasi prokuratorzy, którzy pojechali do Rosji, zabezpieczają dowody, m.in. przedmioty należące do ofiar, znalezione na i wokół miejsca tragedii.
Z informacji „Rz” wynika, że są trudności z identyfikacją niektórych ciał przetransportowanych do Moskwy. Niewykluczone, że aby ustalić ich tożsamość ,niezbędne będą badania DNA. Dlatego naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski zapowiedział wczoraj: – Dzięki szybkiej reakcji ministrów Kwiatkowskiego i Klicha samolot z próbkami DNA rodzin odleci rano do Moskwy.
A płk Rzepa dodaje: – Współpraca z Rosjanami jest na bardzo wysokim poziomie. Niczego przed nami nie ukrywają, o wszystkim nas informują.
Prokurator generalny Andrzej Seremet jeszcze w sobotę rozmawiał z Jurijem Czajką – prokuratorem generalnym Federacji Rosyjskiej. Rosjanie zadeklarowali, że będą sukcesywnie przekazywać nam wszystkie zgromadzone w śledztwie materiały. – Polska prokuratura już skierowała do strony rosyjskiej wniosek o przekazanie nam całej zgromadzonej dotychczas dokumentacji – mówi Martyniuk.
Nie ma podstaw, by wątpić w szczerość deklaracji rosyjskich śledczych
Nieoficjalnie rozmówcy „Rz” zaangażowani w sprawę uważają, że nie ma podstaw, by wątpić w szczerość deklaracji rosyjskich śledczych.
Także w Polsce trwa dochodzenie. – Z polecenia Naczelnej Prokuratury Wojskowej wykonano czynności zabezpieczające materiał dowodowy na lotnisku Okęcie, skąd startował prezydencki samolot. Zabezpieczana jest dokumentacja związana ze stanem technicznym samolotu – mówił rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu płk Mikołaj Przybył.
Zabezpieczono paliwo, którym zatankowano samolot prezydencki, oraz dokumenty.
Nie było problemów z maszyną
Zanim w pełni przeanalizowano zawartość czarnych skrzynek, Aleksander Bastrykin oświadczył, że informacje już z nich pozyskane wykazują, że katastrofa nie była związana z problemami technicznymi – tak pisała RIA Nowosti. Według niego informacje odczytane z rozbitego kokpitu są zbieżne z danymi uzyskanymi z nagrań rozmów pilotów. Mieli oni narzekać na złą pogodę, ale nie mówili nic o kłopotach technicznych z urządzeniami samolotu.















