Katastrofa smoleńska
Do kogo dzwonili pasażerowie Tu-154
Eksperci wątpią, by telefony zakłóciły pracę urządzeń samolotu. Ale śledczy badają ten trop
Prokurator generalny Andrzej Seremet w wywiadzie opublikowanym w "Rz" ujawnił, że większość telefonów komórkowych na pokładzie Tu -154 w końcowej fazie lotu była aktywna. Pasażerowie rozmawiali i wysyłali esemesy.
Wojskowa prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, zamierza sprawdzić, czy miało to wpływ na pracę urządzeń Tu -154. – Na ekranach aparatów wyświetliły się informacje o nieodebranych połączeniach. Te telefony zostały zabezpieczone i przekazane do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która wykona stosowną ekspertyzę – dodawał Seremet na konferencji prasowej.
ABW, która zabezpieczyła 122 aparaty, najpierw ustali, z kim kontaktowali się pasażerowie, i odtworzy treść esemesów. Potem ci rozmówcy zostaną przesłuchani. Jednym z pierwszych ma być Jarosław Kaczyński. Śledczy chcą go spytać o ostatnią telefoniczną rozmowę z bratem. Odbył ją krótko przed uderzeniem samolotu w ziemię.
Jednak specjaliści, z którymi rozmawiała "Rz", wątpią, by włączone komórki mogły się przyczynić do katastrofy.
– Fale emitowane przez telefony nie mogły zakłócić wysokościomierzy barometrycznych, bo te działają na podstawie poboru ciśnienia z powietrza. A właśnie te urządzenia są najważniejsze, gdy samolot podchodzi do lądowania – tłumaczy kapitan Robert Zawada, były pilot wojskowy.
Tomasz Hypki, ekspert lotniczy, ocenia: – To kolejny mało istotny trop podsuwany przez tych, którzy czują się winni tej tragedii, bo odpowiadają za nieprzestrzeganie procedur i za złe szkolenie pilotów.
Tłumaczy, że urządzenia pokładowe są "ekranowane", czyli izolowane od wpływu np. telefonów komórkowych.
Z kolei ppłk Bartosz Stroiński, pilot latający m.in. Tu-154 w 36. specpułku, podkreśla, że używanie komórek w samolocie jest wbrew procedurom i zaleceniom, które odczytuje stewardesa. Ale zaznacza, że w swojej karierze nie spotkał się z sytuacją, by komórki zakłóciły pracę urządzeń. Inni rozmówcy "Rz" nieoficjalnie twierdzą, że w tego typu lotach, gdy na pokładzie są osobistości, nie zawsze przestrzega się procedury wyłączania komórek.
Czym jeszcze zajmą się śledczy? Seremet zapowiedział, że w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie powstanie analiza psychologiczna pilotów Tu -154, w której znajdą się informacje, m.in. o odporności na stres. W tym celu zostaną przesłuchani ich najbliżsi.
– Jest to konieczne, by poznać cechy psychofizyczne załogi w chwili prowadzenia lotu, co może mieć znaczenie dla wyjaśnienia skutków katastrofy – powiedział "Rz" Seremet.















